wtorek, 28 styczeń 2014 13:43

Niet dla dewiantów

Napisał

Jakże wielkim rozczarowaniem musi być stanowisko Moskwy dla tych licznych zachodnich pogrobowców najbardziej krwawej w dziejach ludzkości ideologii, którzy, jak zwykle pragmatyczni i progresywni, ochoczo przypięli do swoich czerwonych sztandarów tęczowe kokardki. Przecież dla głównego nurtu światowego bolszewizmu Kreml zawsze grał rolę centrali i kompasu, a obecnie panujący na nim Włodzimierz Putin nie raz podkreślał, że kierowane przez niego państwo jest w prostej linii spadkobiercą Związku Sowieckiego. W dodatku prezydent Rosji i jego otoczenie wywodzą się ze służb, które należały bądź co bądź do rdzenia systemu komunistycznego. Pięknoduchom światowej lewicy zdawało się zatem, że skoro ruszyli do postępowego boju o dalsze przywileje dla rozwydrzonych dewiantów, mogą liczyć na wsparcie z ojczyzny Lenina, która niegdyś skwapliwie występowała w obronie wyimaginowanych klas uciśnionych: robotników z krajów kapitalistycznych czy też ludów zrzucających jarzmo kolonializmu. Tymczasem spotkał ich srogi zawód.

Dwie ustawy

To, że komuniści znad Wołgi nie ujmowali się nigdy wcześniej za sodomitami (a wręcz przeciwnie, o czym nieco dalej), nie ma oczywiście najmniejszego znaczenia, bo w końcu praktyczna dialektyka marksistowska potrafiła odwracać kota ogonem nawet w bardziej karkołomnych przypadkach. Kościół prawosławny definiuje homoseksualizm jako przejaw grzesznej natury ludzkiej, ale to nie jemu należy zawdzięczać jednoznacznie nieprzychylną postawę władz rosyjskich wobec prób afirmacji zboczenia.

Sam Putin wprawdzie zagląda z okazji świąt do cerkwi, wystąpił nawet poniekąd jako obrońca wiary chrześcijańskiej, gdy awanturnice z grupy Pussy Riot sprofanowały sobór Chrystusa Zbawiciela w Moskwie, wolno wszakże przypuszczać, że prezydent Rosji w niewielkim tylko stopniu kieruje się moralnością opisaną w Ewangeliach.

Niechętny stosunek do afirmacji homoseksualizmu raczej nie ma więc w Rosji źródła w świadomości religijnej, o czym świadczy ciekawe zjawisko: Rosjanie w ogromnej większości nie tolerują homoseksualistów (według ankiety amerykańskiego think tanku Paw Research Center – tylko 16% mieszkańców Federacji Rosyjskiej akceptuje to wynaturzenie w przestrzeni społecznej, a 74% ma przeciwne zdanie; w Polsce odpowiednio 46% i 42%, w Wielkiej Brytanii – 76% i 18%, przy czym dane te niekoniecznie muszą odpowiadać rzeczywistości, według innych bowiem ocen aż blisko 90% Rosjan nie życzy sobie jakiegokolwiek promowania zboczeń), ale jednocześnie równie przytłaczająca ich część nie widzi nic złego w przerywaniu ciąży. Szczególnie pośród Słowian żyjących w państwie Putina aborcje traktowane są niemal jako zabiegi kosmetyczne i nie wywołują najmniejszych refleksji moralnych. Według sondaży rosyjskiego Centrum Lewady aż dwóch na trzech Rosjan uważa się za chrześcijan konfesji ortodoksyjnej, ale ich wiara jest powierzchowna i często sprowadza się jedynie do użytkowania niektórych sakramentaliów traktowanych jako biżuteria ozdobna.

Warto zauważyć, że kilka miesięcy temu Duma rosyjska przyjęła ustawę zakazującą reklamowania aborcji. W państwie, gdzie rocznie dokonuje się co najmniej pięć milionów morderstw dzieci nienarodzonych, rozważane są także inne formy ograniczenia tego procederu, m.in. zakaz przeprowadzania darmowych przerwań ciąży przez kliniki państwowe, wsparcie finansowe ciężarnych, uzyskanie pozwolenia rodziców w przypadku nastolatek i otrzymanie przez kobiety dorosłe zgody męża. Naturalnie posunięcia te dyktowane są nie przez poszanowanie życia jako takiego, ale przez strach wobec groźby straszliwej katastrofy demograficznej, jaka zawisła nad pretendującą do roli światowego imperium Federacją Rosyjską. Tak czy inaczej ustawa ta przeszła prawie niedostrzeżona przez zagraniczne media, podczas gdy wcześniejsza o parę miesięcy regulacja prawna de facto zakazująca propagowania homoseksualizmu, wywołała histerię i ujadanie tabunów „poprawnościowych” dziennikarzy zachodnich. Pomimo że ostatecznie Moskwa złagodziła brzmienie tej ustawy (literalnie zabrania ona rozpowszechniania informacji „o atrakcyjności niekonwencjonalnych stosunków płciowych” oraz „o równorzędności tradycyjnych i nietradycyjnych form relacji” i według intencji ustawodawców chroni przed taką propagandą w pierwszym rzędzie dzieci), wściekłość środowisk homoseksualnych nie miała granic. Pojawiły się natychmiast wezwania do bojkotu olimpiady zimowej w Soczi (przyłączyli się do tego nawet prominentni politycy) oraz rosyjskiej wódki, porównywano nowe rosyjskie prawo do polityki prześladowań Żydów w Trzeciej Rzeszy, nawoływano ustami uległych dygnitarzy do przeciwdziałania „wykluczaniu mniejszości” przez Rosję, organizowano pikiety i manifestacje. Trudno o bardziej przekonujący dowód zatrważającej degrengolady Zachodu.

(...)

Czytany 3530 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.