sobota, 10 maj 2014 04:25

Mesjanizm stosowany

Napisał

W trakcie jednej z wielu dyskusji toczonej na temat Ukrainy w Internecie jeden ze zwolenników euro-majdanu użył, taktycznego epitetu. Dyskredytując a priori próbę merytorycznej analizy geopolitycznej, której podjął się jego adwersarz, podsumował go personalnie określeniem: „kanapowi eksperci”. Ciekawe, że jakby tłem tej dyskusji była inna niezwykle ważna osoba. Oto, wyłaniając się z mrocznej loży niebytu, od czasu do czasu, swoje arbitralne sądy ogłaszał na tym forum – naczelny ekspert praktyk, korespondent z Kijowa – Dawid Wildstein.

Dawid walczy faszyzmem

Dawid raz pojechał na ukraiński Majdan, by zrobić karierę fachowca z krwi i kości. By zostać ekspertem zaangażowanym, nie jakimś biernym obserwatorem, ale – takie można odnieść wrażenie – wręcz aktywistą ruchu rewolucyjnego. Kimś, kto zamiast leżeć na rzeczonej kanapie, postanowił na własnym garbie odczuć ucisk uciśnionych i sam ponieść na sztandarze ich wyzwolenie z jarzma. Odtąd Dawid stał się nie tylko synonimem eksperta rewolucji i tzw. wolności, można by rzec, że sam stał się wolnością.

Wyjazd młodego Wildsteina na Ukrainę wywołał niewątpliwy dysonans poznawczy. Niewiele więcej niż rok temu w telewizji niezależna.pl odbyła się dyskusja czy też pojedynek, w którym Dawid Wildstein wraz z kolegą Samuelem Pereirą podejmował młodych wodzów Ruchu Narodowego – byłego posła LPR Krzysztofa Bosaka i musolinistę Roberta Winnickiego. Przyczynkiem do dyskusji była akcja, której z powodzeniem można by nadać kryptonim: „Zdemaskuj faszystę!”, podjęta przez dziennikarzy nowo utworzonej telewizji Republika oraz Gazety Polskiej. Teza erekcyjna operacji brzmiała: „faszyzm toczy bezlitośnie nowo powstający Ruch Narodowy”. Rozmowa na własnym terenie (studio Gazety Polskiej) nie konstytuowała się według najmniejszej próby dialogu. No cóż, z faszyzmem nie idzie się wszak na żaden kompromis. Słusznie zatem obaj „eksperci od zgubnych idei” podjęli próbę zagadania na śmierć swoich adwersarzy, nie przebierając przy tym w środkach. Potem naszego eksperta Dawida można było jeszcze spotkać w kilku niszowych dyskusjach o polskiej przedwojennej endecji czy o współczesnym antysemityzmie. Oczywiście i tutaj nie mogło być mowy o jakichkolwiek ukłonach w stronę, mniej lub bardziej, przebrzydłego wroga ideowego, kryptofaszysty i żydożercy. Z takim trudem wypracowywana bezkompromisowość szybko stała się zalążkiem szerszej polityki. Oto już w 2013 roku Gazeta Polska ogłosiła swoją (równie bezkompromisowo podjętą) decyzję, że w listopadzie nie przyłączy się wraz ze swymi klubami do organizowanego przez Ruch Narodowy corocznego Marszu Niepodległości. Faszyzm – nie przejdzie! Poszło podobno o tajne informacje o przygotowywanej prowokacji, ale kto w to uwierzy?

Dawid już nie walczy z faszyzmem

W takiej to atmosferze zupełnie nagle wybuchł ukraiński Majdan. Na początku wydawał się on może niewinnym protestem ekonomiczno-społecznym. W miarę rozwoju wypadków w Kijowie, polska skala monitorująca zawartość faszyzmu w faszyzmie, wg wytrzymałości przeciętnego widza TVN, ale i Gazety Polskiej, dosłownie eksplodowała. Ujrzeliśmy zamiast kibolskich petard i pochodni – butelki z benzyną. Zamiast groźnie wyciągniętych pięści – prawdziwe pały, noże, grabie a nawet broń palną. Zamiast symboli przekreślonego sierpa i młota, symboli narodowych i z rzadka tylko przewijających się celtyckich krzyży – prawdziwe swastyki, znaki „SS”, ręce wyciągnięte na wiecach w gestach sieg heil. I wreszcie – a to już był skandal – okrzyki, które wcześniej wznosili mordercy polskich rodzin na Wołyniu Slava Ukrainie, Heroyom slava!

(...)

Czytany 2916 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.