×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 62.
sobota, 10 maj 2014 05:26

Od Redakcji

Napisane przez

Henry Temple, premier i minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii streścił geopolitykę tego kraju w krótkim zdaniu: „Wielka Brytania nie ma wiecznych sojuszników, ani wiecznych wrogów; wieczne są tylko interesy Wielkiej Brytanii i obowiązek ich ochrony”. Oto sedno polityki zagranicznej. O jakie może chodzić interesy? To bardzo proste: ochrona życia, zdrowia i mienia obywateli kraju, a także przetrwanie jego kultury i gospodarki. To jest i musi być absolutnym priorytetem. Wynika stąd, że dobra obywateli – ich życia, zdrowia i własności – nie można poświęcać w imię rozwiązań, które nie przyniosą zysków przewyższających straty. Przede wszystkim zaś nie można narażać ich życia, które jest dobrem najwyższym i którym wbrew woli konkretnego człowieka nie może dysponować żaden polityk. Polityka ma bardzo ograniczone cele i służy jedynie do organizacji naszego życia doczesnego. Nie może być używana do realizacji utopijnych idei. Historia pokazuje, że to ostatnie rozwiązanie typowe jest dla państw totalitarnych: III Rzesza i ZSRR były państwami, które za pomocą polityki i wojny chciały wcielać w życie idee. Tą drogą poszły USA, realizując misję „krzewienia demokracji”, takie pełne pychy roszczenia leżą też u podstaw polskiej mesjanistycznej tradycji, wyrażającej się w haśle „za wolność naszą i waszą”. Wszystkie te utopijne projekty ostatecznie się skompromitowały i upadły bądź właśnie upadają, zderzając się z rzeczywistością, której nie organizują wzniosłe idee, lecz przyziemne interesy.

Dla kogoś, kto z dystansu obserwował reakcję polskiej sceny politycznej na tzw. problem ukraiński, jasne jest, że Polska to kraj, który precyzyjnie realizuje przeciwieństwo reguły Temple’a. Polscy politycy z zasady nie kierują się interesem kraju i obywateli, przedkładając nad to geopolityczne sympatie i antypatie oraz utopijne idee. Stosunek do Rosji jest wciąż wyłącznie emocjonalny: tzw. prawica jej nienawidzi, bo dla niej Rosja to na wieki wieków uosobienie biblijnego zła, lewica zaś ją kocha z uwagi na sentyment do ZSRR. Nikt jednak nie zastanowi się nad tym, jak w kontekście awantury na Ukrainie i obrony interesów – np. ekonomicznych – powinna wyglądać realna polska polityka wschodnia. Polscy politycy, zanim zastanowią się, czy warto wybiegać przed szereg, już walczą o wolność Ukraińców, pomstują na satrapę Janukowycza, są pierwsi do wojny z Rosją, nawet gdyby miało to kosztować życie ich obywateli. Podobnie jak przed II wojną, robią wszystko, aby w imię idei zaprzepaścić nasze interesy. Dlatego nie może być i nie będzie polskiego Orbána. Nikt bowiem nie ma na tyle rozsądku i przebiegłości, aby umieć trzymać na dystans UE i Rosję, zarazem z każdym z tych partnerów robiąc interesy z korzyścią dla obywateli. Pod tym względem polska klasa polityczna cierpi nie tyle na impotencję, ile po prostu została wykastrowana z rozsądku. Na dodatek, o ile dotąd prawa strona miała tę przewagę nad lewą, że dysponowała zapleczem intelektualnym w postaci publicystów umiejących wznieść się ponad krótkowzroczną perspektywę doraźnej polityki, o tyle wydaje się, że te czasy już minęły. Wraz nastaniem ery „niezależnych dziennikarzy” upadek polskiej prasy prawicowej nastąpił szybciej niż można było się spodziewać, a standardy „Gazety Polskiej”, będącej już od dawna rodzajem negatywu „Gazety Wyborczej”, upolitycznionego i bezlitośnie cenzorskiego, zaczęły być przyjmowane powszechnie. W tej sytuacji, kiedy politycy zamiast interesami kraju kierują się fobiami i utopiami, dziennikarze zaś zmieniają się w politruków, perspektywy dla Polski wyglądają fatalnie. Nie oszukujmy się: nie będzie tu powtórki z Węgier, a w trakcie wyborów do Parlamentu Europejskiego znów stajemy przed wyborem między dżumą a cholerą, między cwaniakami a idiotami. Co w takiej sytuacji robić – na to pytanie każdy musi sobie odpowiedzieć sam.

Czytany 7120 razy

Więcej w tej kategorii: « Kompleks osi Berlin-Moskwa
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.