wtorek, 09 lipiec 2013 16:14

Alternatywa czy samozagłada?

Napisał

Po raz kolejny na ulicach polskich miast euroentuzjaści urządzili świąteczne parady na cześć Unii Europejskiej. Jednak w przeciwieństwie do lat ubiegłych jakby mniej okazałe i huczne. Wprawdzie wśród większości Polaków dominuje jeszcze zaufanie do idei Unii i jej instytucji, ale pojawiają się różne wyraźne rysy na dotychczas idealnym obrazie. I to nawet wśród tych środowisk i tzw. autorytetów, które jeszcze tak nie dawno uprawiały propagandę na rzecz unijnego raju.

Co dalej z UE?

Oficjalnie zaczynają się pojawiać wątpliwości i zastrzeżenia, zwłaszcza co do hegemonistycznych działań najsilniejszych państw unii, z Niemcami na czele. Kryzys finansowy, coraz bardziej fatalna sytuacja państw południa Europy (Grecja, Cypr, Hiszpania, Portugalia) unaocznia wszystkim, jak dalece rzeczywistość odbiega od wcześniejszych deklaracji i nowomowy unijnych propagandystów.

W zachodnioeuropejskiej prasie i audiowizualnych środkach masowej komunikacji wrze dyskusja dotycząca tego, co dalej z Europą i obecną jej formą integracji. Przedstawiane są alternatywy na wypadek upadku euro i załamania się demograficznego, politycznego i ekonomicznego kontynentu.

Niestety, pomimo tych wszystkich niepokojących sygnałów w Polsce praktycznie nieobecna jest odpowiedzialna dyskusja na temat przyszłości naszego kraju na wypadek zawalenia się lub całkowitego przeobrażenia się Unii Europejskiej. Jak to zwykle w naszych dziejach bywało, panuje obezwładniająca atmosfera bierności i bezalternatywności. To prawdziwa tragedia, że powoływane do badań strategicznych środowiska naukowe i instytuty nie przedstawiają ogółowi narodu żadnych analiz i symulacji politycznych, społecznych i ekonomicznych, w razie zaostrzenia się kryzysu w Unii Europejskiej. To skandal, że największe organy państwa, na czele z Sejmem RP, rządem czy Prezydentem, nie prowadzą poważnej politycznej debaty nad przyszłością Polski i Unii, za to koncentrują się na wydumanych problemach kochających inaczej lub tych, co mają problemy z własną osobowością i tożsamością płciową. A przecież zarówno nasz kraj, jak i cała Europa stoi przed wyzwaniami i nowymi okolicznościami, które należy już dziś, tu i teraz definiować i jak najszybciej rozwiązywać, bo niebawem może już być za późno.

Dechrystianizacja Europy

Zadziwiające jest również to, że Kościół Powszechny, jego hierarchia, ale też inne wyznania chrześcijańskie oraz intelektualiści związani z chrześcijańskim systemem wartości nie potrafią jednoznacznie ocenić i podjąć walki z ewolucją unijnego kierownictwa, które konsekwentnie, krok po kroku podcina i deprecjonuje chrześcijańskie korzenie naszego kontynentu.

(...)

Czytany 2884 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.