wtorek, 09 lipiec 2013 16:33

Unia trzeszczy w szwach

Napisał

Choć gospodarki krajów członkowskich Unii Europejskiej pogrążone są w głębokim kryzysie, a ?unijny projekt? trzeszczy w szwach, eurokraci zdają się nie widzieć problemu i zachowują się jak orkiestra na Titanicu.

Przez lata media głównego nurtu na temat Unii Europejskiej pisały wyłącznie w samych superlatywach. Nie przedostał się tam głos sprzeczny w uwielbieniem działań podejmowanych w Brukseli. Wszyscy pisali i mówili, że nie ma większego szczęścia niż unijne dotacje. Nie ma mądrzejszych polityków niż unijni przywódcy. Moje artykuły, publikowane w ?Opcji na Prawo? czy w tygodniku ?Najwyższy Czas!? już w czasach przedakcesyjnego referendum, a udowadniające szkodliwość unijnych dotacji i innych regulacji, nie były dostrzegane. Dopiero po latach, gdy trzeba było ratować unijne banki i finanse niektórych unijnych krajów członkowskich, gdy kryzys nie chce się skończyć, a bezrobocie osiąga kolejne rekordy, zaczął się przebijać inny pogląd. W końcu dotarło do niektórych, że unijne dotacje jednak szkodzą, że Polska jednak do Unii dopłaca, a brukselskie regulacje, w tym minima podatkowe, szkodliwa Wspólna Polityka Rolna, Wspólna Polityka Rybołówstwa i walka z tzw. globalnym ociepleniem to ogromny koszt, hamujący wzrost gospodarczy.

Wszystkim chodzi tylko o pieniądze!

W maju 2013 roku pojawił się jeszcze jeden bardzo poważny, a jednocześnie symptomatyczny problem ? Unii Europejskiej najzwyczajniej w świecie po raz pierwszy zabrakło pieniędzy! Do tej pory, choć państwa członkowskie co roku notowały deficyt budżetowy, to budżet bloku zawsze wykazywał niewielką nadwyżkę. Przez lata nikomu nawet się nie śniło, że unijny budżet może mieć deficyt. I właśnie w tym roku okazało się, że brakuje 11,2 mld euro, a państwa członkowskie muszą zrobić zrzutkę, by zasypać tę dziurę. Na Polskę przypadło do dopłacenia 300 mln euro (składka Polski do budżetu Unii Europejskiej w latach 2014-2020 ma wynieść co najmniej 30 mld euro). Oznacza to, że ostatecznie Polska zamiast niecałych 17,8 mld zł unijnej składki członkowskiej na 2013 rok zapłaci około 19 mld zł (wzrost o prawie 7 procent). Na każdego Polaka przypadnie do dopłaty 32,5 zł, czyli łącznie do zapłaty na ten rok 500 zł. Tylko władze Holandii i Wielkiej Brytanii trzeźwo stwierdziły, że unijne instytucje powinny znaleźć brakujące 11,2 mld euro poprzez oszczędności zgromadzone ?gdzie indziej?. Bo Unia, tak samo jak każdy szanujący się socjalista, brakujących pieniędzy nie szuka w obniżeniu wydatków, tylko w podniesieniu podatków.

Wskaźniki gospodarcze zarówno Unii Europejskiej, jak i strefy euro są coraz bardziej katastrofalne. Wzrost gospodarczy już dawno nie istnieje. W 2012 roku w całej Unii wyniósł on minus 0,3 procenta, podczas gdy w strefie euro ? minus 0,6 procenta. Na rok 2013 szacuje się odpowiednio ? 0,1 procenta i ? 0,3 procenta. W Polsce, choć wzrost gospodarczy nadal istnieje, to w pierwszym kwartale 2013 roku wyniósł zaledwie 0,1 procenta. Szczególnie źle wygląda to na tle innych krajów na świecie, które mimo tzw. światowego kryzysu rozwijają się bardzo szybko. W 2013 roku wzrost gospodarczy w Afryce Subsaharyjskiej wyniesie 5,6 procent, a w 2014 roku ? 6,1 procent. Panama od kilku lat rozwija się w średnim tempie 9 procent. Chiny nadal mogą pochwalić się sporym rozwojem ? 7,7 procent w pierwszym kwartale 2013 roku. Chile zarówno w roku 2012, jak i 2013 rozwija się w stabilnym tempie około 5 procent. Birma w najbliższych latach ma rozwijać się w tempie 7-8 procent rocznie. Rekordowy jest wzrost gospodarczy w Mongolii, której gospodarka rośnie w tempie około 20 procent! Od kilku lat bardzo szybko rozwija się też Turcja i co ciekawe, wielu Turków wraca z Niemiec do swojego kraju, by tam osiąść na stałe. To z kolei świadczy o degrengoladzie największej gospodarki Unii Europejskiej, która ma być kołem zamachowym Europy.

Także bezrobocie notuje coraz wyższe rekordy. W kwietniu 2013 roku całej Unii Europejskiej wyniosło ono 11 procent (ponad 26,5 mln ludzi bez pracy), a w strefie euro 12,2 procent. W Polsce w pierwszym kwartale tego roku stopa bezrobocia po raz pierwszy od wielu lat przekroczyła 14 procent (prawie 2,3 miliona bezrobotnych). Rekordy bije też zadłużenie publiczne krajów Unii, które w 2012 roku przekroczyło 11 bilionów euro (85,3 procent PKB). W strefie euro dług publiczny w stosunku do PKB jest jeszcze bardziej niekorzystny, bo w 2012 roku wyniósł 90,6 procent PKB i w 2013 roku ma sięgnąć 96 procent PKB. Oficjalnie polskie zadłużenie publiczne, mimo księgowych sztuczek naszych władz, i tak sięga 900 miliardów złotych (około 55 procent PKB). Jednak po zliczeniu wszystkich przyszłych zobowiązań państwa (głównie wypłat emerytur) wynosi oszałamiającą sumę około 3-4 bilionów złotych (około 200-300 procent PKB).

Zdaniem miliardera George?a Sorosa i innych analityków Unię Europejską niszczy euro. ? Do tej pory Unia Europejska była postrzegana jako dobrowolne stowarzyszenie równych państw. Kryzys zmienił ją w coś radykalnie innego: w relację między kredytobiorcą a wierzycielem. To już nie jest relacja między równymi i to teraz dyktuje politykę ? stwierdził Soros. ? Wspólna waluta, zapewnia najsilniejszym państwom Unii gospodarczą hegemonię, słabszym zaś gospodarkom blokuje rozwój. To wspólna waluta jest fałszywą odpowiedzią na wyzwania gospodarcze współczesnego świata, a zwłaszcza fałszywą odpowiedzią na wyzwania gospodarcze stojące przed naszym kontynentem. Powoduje bowiem, z jednej strony osłabienie wzrostu w słabszych gospodarkach, z drugiej strony stwarza pokusę utrzymania wysokiego standardu dobrobytu, kosztem nadmiernego zadłużenia ? napisał Marian Piłka, wiceprezes Prawicy Rzeczpospolitej.

Takie relacje w sposób bezpośredni prowadzą do antagonizmów pomiędzy państwami członkowskimi. Niemcy nie chcą trzymywać pogrążających się w coraz większym kryzysie krajów Europy południowej, jak Grecji, Cypru, Hiszpanii, Słowenii czy Portugalii, a z kolei mieszkańcy tych państw coraz silniej demonstrują swoje niezadowolenie podczas antyniemieckich manifestacji. Sytuacja na wielu płaszczyznach jest coraz bardziej napięta i niepewna. Rząd Grecji zastanawia się nad wystąpieniem wobec Niemiec z żądaniem wypłacenia reparacji za II wojnę światową w wysokości 160 mld euro, a Niemcy za pomoc finansową chcą greckich wysp. Szwecja, Dania i Finlandia domagają się z kolei zmniejszenia wkładu państw członkowskich do budżetu Unii Europejskiej. Całkowity roczny udział tych trzech państw to 7,75 mld euro, podczas gdy z Brukseli z powrotem dostają 4,51 mld euro. Do tego doszedł coraz silniejszy spór pomiędzy Niemcami i Francją, czyli państwami, które stanowią unijne ?jądro? i wspólnie kierują unijną polityką. Andreas Schockenhoff, wiceprzewodniczący rządzącej w Niemczech CDU, oburzył się na słowa Françoisa Hollande?a, lewicowego prezydenta Francji, który sprzeciwił się propozycji Komisji Europejskiej, by Francja zreformowała finanse publiczne i system emerytalny.

Te wszystkie problemy i spory wynikają z ogólnego kryzysu. Bo gdyby Unia Europejska rozwijała się w tempie powyżej 5 procent rocznie (co przy obecnym poziomie wydatków publicznych jest nierealne), to problem długów, bezrobocia i ubóstwa byłby w nieporównywalnie mniejszej skali i nikt nie zawracałby sobie głowy drobiazgami. Tymczasem to wysokie zadłużenie publiczne powoduje, że państwa nakładają coraz wyższe podatki, aby spłacać stare długi i na samą obsługę tego zadłużenia. Z kolei wysokie podatki skutkują wzrostem bezrobocia. W rezultacie niezadowolenie społeczne jest coraz większe, dochodzi do masowych protestów (Hiszpania, Grecja, Portugalia), które mogą doprowadzić nawet do wojny pomiędzy państwami członkowskimi, które mają sprzeczne cele (każdy chce najmniej wpłacać do wspólnego budżetu, a najwięcej wypłacać) i rozpadu Unii Europejskiej.

(...)

Czytany 4518 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.