Janusz Dobrosz

Janusz Dobrosz

sobota, 10 grudzień 2016 01:29

Nowy „wspaniały” świat

Otoczony zdobyczami najnowszej techniki, skoncentrowany na bieżącej walce o byt lub o kolejny szczebel kariery zawodowej, współczesny człowiek nie dostrzega, jak przez ostatnie trzydzieści lat radykalnie zmienił się świat. Może jedynie zauważana jest zmiana politycznej mapy naszej planety. Najbardziej spektakularnym wydarzeniem tych zmian był upadek Związku Radzieckiego.

sobota, 20 sierpień 2016 13:45

Zdemolowana szachownica

Nad zdecydowaną większością polskiej publicystyki zajmującej się szeroko pojętą geopolityką dominuje jakiś dziwaczny, archaiczny, statyczny punkt widzenia. Mity, a nie rzeczywistość, emocje, a nie analizy opisują relacje nie tylko pomiędzy największymi figurami na naszej ziemskiej szachownicy, ale też pomiędzy zwykłymi pionkami.

Emocje zamiast kalkulacji

Jeszcze do niedawna głoszone teorie o końcu historii na naszych oczach stają się śmiesznym złudzeniem. Tymczasem za dynamicznymi zmianami na politycznej mapie świata zupełnie nie nadążają idee, modele polityczne, ale też nauka, a nawet język komunikacji. Niestety, Polska jest czołowym reprezentantem owej niechlubnej tendencji braku zrozumienia otaczającej nas rzeczywistości, hołdując dawno nieaktualnym tendencjom i ideom.

Że nie jest to przesada, łatwo można udowodnić przykładami stale obecnymi w polskiej przestrzeni medialnej, jak również świadomości społecznej. I tak, z coraz większym natężeniem oskarża się Rosję, a zwłaszcza jej przywódcę Władimira Putina, o działania imperialne. Trudno dyskutować o hipotetycznych zamiarach mocarstw i ich przywódców, w tym oczywiście Rosji, tym bardziej ryzykowne jest ich głoszenie na arenie międzynarodowej. Dlatego nawet, że podstawę ku temu stanowią złe i bolesne polskie doświadczenia historyczne, a co za tym idzie brak zaufania i dominacja obaw nad przesłankami racjonalnymi. Pomija się przy tym aktualną sytuację Rosji i jej najżywotniejsze interesy, które przecież muszą się koncentrować na Syberii. Gaz i ropa naftowa to przecież główne źródło utrzymania całego putinowskiego państwa. Podobnie pomija się np. zagadnienia dotyczące obszaru Kaukazu i dostępu Rosji do Morza Czarnego, które gwarantuje jedynie posiadanie Krymu.

Nie ulega zatem wątpliwości, że obecnie i długo jeszcze ten obszar i te interesy będą w rosyjskiej polityce priorytetem, a nie awanturnicza polityka wobec Polski i innych państw Europy Środkowej, będących członkami NATO.

(...)

18 i 19 października 2007 roku na szczycie w Lizbonie premier, a zarazem prezes PiS, Jarosław Kaczyński podpisał w imieniu Polski uzgodniony przez wszystkie państwa członkowskie projekt Traktatu Reformującego.

To, że konstytucja jest matką wszelkich praw i od niej wywodzą się szczegółowe normy prawne regulujące ustrój danego państwa oraz prawa i obowiązki obywateli, jest sprawą oczywistą. Podobnie nie powinno się też zapomnieć, że konstytucja wyraża i manifestuje wolę suwerenności narodu i obronę integralności terytorialnej państwa. My, Polacy, szczególnie winniśmy o tym pamiętać, gdyż nasza Konstytucja 3 Maja była drugim, po Konstytucji Stanów Zjednoczonych Ameryki, w pełni skodyfikowanym w jednym akcie prawnym prawem państwowym w całym cywilizowanym świecie

Dzisiejsze ostre polityczne spory o usytuowanie Trybunału Konstytucyjnego w systemie naczelnych organów państwa polskiego zmuszają do poważnej refleksji na temat jakości i funkcjonalności aktualnie obowiązującej Konstytucji RP. Niestety polityczno-medialna wojna o Trybunał Konstytucyjny, która wywołuje ogromne emocje i konflikty, w istocie rzeczy spycha na dalszy plan kwestie o znacznie większym ciężarze gatunkowym, strategiczne dla istnienia państwa polskiego.

Musi zdumiewać fakt, że zarówno w parlamencie obecnej kadencji, jak i poprzednich, żadna licząca się siła polityczna nie pokusiła się o zaprezentowanie swojej kompleksowej wizji zmiany czy nawet choćby naprawy obowiązującej konstytucji RP. Co najgorsze, pomijana jest kluczowa kwestia konstytucyjnych gwarancji suwerenności państwa polskiego.

Jak dalece nasze polityczne elity odbiegają od poziomu myślenia i działania czołowych polityków niemieckich, może świadczyć ich postawa w dobie formowania i ratyfikacji traktatu reformującego Unię Europejską, zwanego również Traktatem Lizbońskim.

Abyśmy zrozumieli nasze aktualne położenie w dobie narastającego kryzysu w Unii Europejskiej, konieczne jest przypomnienie tamtych wydarzeń. Nie ulega wątpliwości, że traktat reformujący w zasadniczy sposób zmienił formułę Unii Europejskiej (Wspólnoty Europejskiej), a co za tym idzie, również pozycję Polski w Unii Europejskiej. Słynne ongiś powiedzenie Jana Marii Rokity: „Nicea albo śmierć” dość trafnie oceniało strategiczną wartość tego aktu europejskiej integracyjnej manipulacji dla Polski i dla Europy.

Mimo że w ważnych krajowych referendach narody francuski i holenderski odrzuciły treści zaproponowane w konstytucji dla Europy, po dokonaniu kosmetycznego retuszu, nie zmieniając zasadniczej treści upadłego projektu konstytucji, niczym za dotknięciem różdżki iluzjonisty powstał Traktat Reformujący dla Europy. Wstępem do tej karykatury europejskiej demokracji była tzw. deklaracja berlińska, w dużym stopniu wysmażona przez Niemcy w marcu 2007 roku.

(...)

piątek, 27 listopad 2015 21:55

Między demografią a polityką

Od wielu miesięcy Polacy są torpedowani informacjami o dziesiątkach tysięcy uciekinierów z Azji Afryki, a zwłaszcza Bliskiego Wschodu szturmujących granice Europy. Większość najbardziej wpływowych mediów w Polsce ukazuje owe tłumy jako nieszczęśliwe ofiary wojny w Syrii, Iraku, Libii itd. Niewątpliwie część z nich to rzeczywiście ratujący życie, prześladowani we własnych krajach nieszczęśliwi ludzie, szukający ratunku i spokojnej przystani. Jest jednak znaczną manipulacją nagłaśnianie tylko humanitarnego aspektu tej współczesnej wielkiej wędrówki ludów, gdyż przesłania ten obraz wiele innych, niezwykle istotnych zjawisk i niebezpieczeństw stojących przed Europą i jej tubylczymi narodami.

Niczym w orwellowskiej literackiej wizji o znamionach proroctwa – świata bez prawdy, logiki i myślenia – uprawia się kłamliwy opis wydarzeń, a tych, którzy dociekają prawdy, oskarża się o myślozbrodnię. Dlatego istnieje bezwzględna konieczność zastanowienia się z czym w istocie rzeczy mamy do czynienia i dlaczego obecne elity Europy pchają swoje narody i kraje na skraj przepaści. Choć istnieją w Europie kraje, takie jak Węgry, Słowacja, Czechy czy Rumunia, które opierają się samobójczej polityce Unii Europejskiej, to niestety zachodnia część naszego kontynentu, wbrew oczywistym faktom, brnie w ślepy zaułek.

Pewnego, a w zasadzie jedynego obiektywnego usprawiedliwienia defensywnej postawy sterników polityki unijnej wobec naporu przybyszy z Azji i Afryki należy upatrywać w stale pogłębiającym się kryzysie demograficznym naszego kontynentu.

Kulturowy marksizm, rugowanie z życia publicznego wartości chrześcijańskich, afirmacja seksualnych dewiacji, kreowanie wzorca kobiety wyzwolonej od rodziny i macierzyństwa, musiało doprowadzić do starzenia i wymierania rodzimej ludności zachodniej Europy. A ponieważ demografia nie znosi próżni, na zwolnione przez kurczące się narody Zachodu miejsca od dziesięcioleci napierają ludzie z kontynentów, na których od lat sześćdziesiątych utrwalał się skokowy przyrost ludności. Dla przykładu Kenia, kiedy wybijała się na niepodległość (1963) liczyła 7 mln mieszkańców. Obecnie ten kraj liczy sobie 35 milionów obywateli, czyli aż pięć razy więcej. Gdyby w Polsce w podobnym przedziale czasowym nastąpiła analogiczna tendencja, nasz kraj liczyłby obecnie 150 mln mieszkańców!

Trzeba też pamiętać, że za tym wzrostem ludności w Kenii nie szedł równoległy rozwój gospodarczy, zwłaszcza w rolnictwie. Choć wzrost ludności w krajach arabskich i Bliskiego Wschodu nie był aż tak dynamiczny, to i na tym obszarze nastąpił ogromny przyrost zaludnienia.

Zatem, jak to już bywało w historii naszego globu, na tereny o mniejszym zaludnieniu przenoszą się ludy, będące w fazie dużej dynamiki demograficznej.

Kiedy narody zachodniej Europy w wieku XVIII, a zwłaszcza w XIX, znajdowały się w analogicznej fazie demograficznego skoku, to one w zorganizowany sposób zasiedlały – kolonizowały kontynenty o stosunkowo niewielkim zaludnieniu. Tak przecież rodziły się współczesne Stany Zjednoczone Ameryki, na których obszarze (bez Hawajów) mieszkało zaledwie 2 mln rodzimych mieszkańców – Indian. Podobna była sytuacja w Australii, gdzie przed inwazją Brytyjczyków żyło najwyżej 700 tys. Aborygenów. Setki tysięcy Brytyjczyków, Holendrów, Francuzów, Hiszpanów, Portugalczyków opuszczało swoje ojczyzny, bo u siebie nie mieli perspektyw elementarnej egzystencji i mimo wielkiego ryzyka ruszali w daleki, nieznany świat. Bez ich determinacji, poświęcenia, ale też nie bez okrucieństwa wobec dotychczasowych gospodarzy zasiedlanych ziem, nie byłoby dzisiejszych USA, Kanady, Australii, Nowej Zelandii, Brazylii czy RPA. Gdyby współcześni moralizatorzy i piewcy poprawności politycznej byli wiarygodni i konsekwentni, to powinni nie tylko werbalnie potępić sukcesorów kolonizacji, ale i wystawić im gigantyczny rachunek odszkodowawczy na rzecz Indian, Aborygenów, Maorysów, ludów Afryki i Azji.

Gdy w połowie XIX wieku również narody Europy Środkowej masowo ruszyły za chlebem, bo i ten obszar dotknęła demograficzna eksplozja, po pierwotnej ludności USA, Kanady czy Australii było już praktycznie pozamiatane. Zatem Polacy, Czesi, Litwini, Węgrzy, Słowacy czy inne narody Europy Środkowej i Wschodniej wrastali w nowe społeczeństwa i w procesie podboju nie uczestniczyli. W rabunku i eksterminacji ludności tubylczej trudno od tych narodów i ich państw wymagać zadośćuczynienia (choćby w postaci przyjmowania emigrantów z byłych kolonii Wielkiej Brytanii, Francji, Belgii, Niemiec, Włoch, Hiszpanii, Portugalii czy Holandii).

(...)

sobota, 12 wrzesień 2015 13:46

Uwikłane media

To nie wolność przynosi prawdę, ale to prawda daje wolność. Dlatego wszystkim tym, którzy chcą manipulować jednostkami i panować nad świadomością całych narodów, tak mocno zależy, by kontrolować media.

sobota, 12 wrzesień 2015 12:08

Ukraińska ruletka

Już niejednokrotnie polska polityka zagraniczna znajdowała się w objęciach chciejstwa, nierealnych idei i rewolucyjnych, insurekcyjnych nastrojów. Zbyt łatwo polska krew przelewana była bardziej w interesie innych narodów i państw niż naszych własnych narodowych wartości i racji stanu. Jednak to, co dzieje się obecnie wokół Ukrainy, może każdego myślącego i odpowiedzialnego Polaka przyprawić o stan zawałowy. Eskalacja nieodpowiedzialności, elementarnej niewiedzy, manipulacji, przeinaczeń, kłamstw bije wszelkie rekordy.

środa, 04 luty 2015 00:00

Srebrne wesele

W 2014 roku, jak Polska długa i szeroka, hucznie obchodzono srebrne wesele naszej wolności. Dodatkowo w trakcie kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego równie okazale świętowano 10-lecie wejścia Polski w struktury UE.

piątek, 07 listopad 2014 00:00

Narodziny bestii - kalifat śmierci!

Kiedy zaszokowany świat ze zgrozą patrzy na bestialskie mordy na ostatnich chrześcijanach i jazydach w północnym Iraku i Syrii oraz na kilkanaście tysięcy bezdomnych uciekinierów przed okrutną śmiercią, ciśnie się na usta pytanie, co doprowadziło do tak dramatycznej sytuacji. Dlaczego agresywny, bezwzględny odłam islamu zagarnia na Bliskim Wschodzie, ale też w zachodniej Europie, Kosowie, USA, a nawet Australii coraz większe zastępy fanatycznych zwolenników?

poniedziałek, 11 sierpień 2014 10:22

Geneza sowieckiego protektoratu w Polsce

Kiedy poważnie chcemy traktować historię Polski jako nauczycielkę naszego zbiorowego życia oraz drogowskaz do działań bieżących i perspektywicznych, to w gąszczu dziejowych wydarzeń konieczne jest ich usystematyzowanie, najlepiej według klucza zapożyczonego z terminologii wojskowej.

sobota, 10 maj 2014 03:29

Polityka pod znakiem naiwności

Dokonywanie analizy współczesności i dawnych dziejów polskiej polityki zagranicznej nie jest sprawą ani przyjemną, ani łatwą. Wiadomo, że przez zbytnie uogólnienia i stereotypy można nieraz zgubić istotę sprawy, ale też bez tych wątków niczego dla potomnych nie uzyskamy ani na własnych błędach niczego się nie nauczymy jako zbiorowość narodowa.

startPoprzedni artykuł12Następny artykułkoniec
Strona 1 z 2

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.