piątek, 07 listopad 2014 00:00

Bliskowschodni wyż

Napisał

Gdyby Polska miała taki przyrost demograficzny, jaki ma dzisiaj i w ostatnim dziesięcioleciu Strefa Gazy (przyrost ludności w latach 1950-2008 z 240 tys. do 1,5 mln), liczyłaby 156 mln mieszkańców, a nie słabnące 38 mln.

Zderzenie cywilizacji?

Samuel Huntington, autor głośnego i modnego przed dwudziestu już niemal laty dzieła „Zderzenie cywilizacji”, został zapamiętany przede wszystkim jako twórca wizji zaogniających się konfliktów globalnych opartych na kulturowych i religijnych przesłankach. Pojawienie się popularnej w stylu i szerokiej w rozmachu książki wywołało w połowie lat 90. nowe zainteresowanie religią i różnicą, jaką wnosi ona do życia społecznego. Dotyczyło to w równym niemal stopniu wyznań chrześcijańskich, jak i licznych odłamów islamu, ale także rozmaitych religii wschodnich. Można powiedzieć, że Huntington zapowiadał to, co stało się modne w środowiskach intelektualnych, także lewicowych i liberalnych, dopiero po wydarzeniach 11 września 2011 roku, czyli samobójczych atakach na World Trade Center.

Głośny wykład Jürgena Habermasa w kościele św. Pawła we Frankfurcie nad Menem zapoczątkował tak zwany przełom postsekularny i powrót refleksji o religii na salony akademickiej filozofii. Nie zmienia to faktu, że książka Huntingtona zdobyła ogromną popularność choćby przez bardzo szeroką krytykę zarzucającą jej zbyt symplicystyczne ujęcie światowych konfliktów. Krytycy, oprócz tego, że mieli wiele racji w swoich zarzutach, w znacznej mierze opierali się na przesądach charakterystycznych dla amerykańskiej rzeczywistości polityczno- akademickiej. Rzecz ujmując krótko, Huntington faktycznie za oceanem był kojarzony i afiliowany przez środowiska konserwatywne, co skreślało go jako autora jeszcze przed lekturą książki.

Dziś „Zderzenie cywilizacji” okryła już pewna warstwa kurzu – także dlatego, że pojawiło się wiele nowych ujęć opisujących rolę, miejsce i problemy religii w kulturze globalnej, a także ze względu na jej uroszczenia. Warto jednak wrócić do stosunkowo krótkich fragmentów książki, niemal niezauważonych w czasach, gdy trafiała ona do księgarń i gdy święciła swoje największe tryumfy popularności. Podczas gdy dziennikarze mediów całego świata natchnieni wizjami Huntingtona przepytywali rozmaitych ekspertów o „prawdziwe” znaczenie tekstów biblijnych czy koranicznych, sam autor zaczynał się odsuwać od ściśle kulturowej interpretacji procesów historycznych – szczególnie teorii konfliktów o dużej skali. Ślady tych zainteresowań widać w rozdziałach dopisanych przez Huntingtona w ostatnich fazach tworzenia „Zderzenia cywilizacji”. Stanowią one niewielki procent w całości dzieła (Huntington 1996, s. 160-172 i 429-445), a zatem jak łatwo się domyślić, nie miały zasadniczego wpływu na strukturę, jak i odbiór książki.

Dotyczyły one tego, co dziś wydaje nam się już dużo bardziej istotne niż przed dwoma dekadami, czyli procesów demograficznych zachodzących w różnych obszarach naszego globu – w tym na Bliskim Wschodzie. Co więcej, Huntington z czasem zaczął nie tylko marginalizować, ale nawet porzucać swoją dotychczasową perspektywę, pomniejszając znaczenie religii i kultury w powstawaniu konfliktów. To niemal zupełne abstrahowanie od kultury i religii wynikało ze skupienia na procesach demograficznych. W jednym z zapomnianych fragmentów „Zderzenia cywilizacji” autor ten pisał tak:

„O ile Azja Wschodnia zawdzięcza umocnienie swej pozycji imponującym wskaźnikom wzrostu gospodarczego, o tyle motorem odrodzenia islamu były równie spektakularne wskaźniki przyrostu ludności. […] ogromna liczba męskiej młodzieży w wieku 15-30 lat, często pozostającej bez pracy, stwarza naturalne źródło destabilizacji i przemocy zarówno w samym świecie islamu, jak i w odniesieniu do nie-muzułmanów. Bez względu na inne przyczyny, ta jedna mogłaby w znacznej mierze tłumaczyć agresywność muzułmanów” (s. 433).

Tę jedną, demograficzną przyczynę trwającego na Bliskim Wschodzie wrzenia chciałbym w tym artykule przybliżyć.

(...)

Czytany 2505 razy
Tomasz Rowiński

Historyk idei, redaktor pisma „Christianitas”

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.