piątek, 07 listopad 2014 00:00

Bliski Wschód płonie, a Obamy nikt nie traktuje poważnie

Napisał

Z prof. Zbigniewem Lewickim rozmawia Aleksander Kłos

USA musiały gasić pożary to tu, to tam, i na ogół robiły to mniej skutecznie. Wplątywały się przy tym w rozmaite sytuacje, nie wiedząc, jak z nich wyjść, i w efekcie mamy teraz ośmieszone mocarstwo... A potrzebujemy go wszyscy, i to traktowanego z szacunkiem.

Sytuacja na Bliskim Wschodzie, w świecie arabskim, islamu, jest na tyle poważna, że nieraz potrafi nawet w polskich mediach przykryć walki na wschodzie Ukrainy. Arabska wiosna nie przyniosła demokratyzacji, westernizacji regionu, co przewidywali jeszcze niedawno niektórzy eksperci ? dziś wolą nie pamiętać o swoim hurraoptymistycznym tonie. Okazuje się, że region był o wiele bardziej ?przewidywalny? pod rządami lokalnych satrapów, którzy, co prawda, trzymali narody w garści, ale jako tako dogadywali się z Zachodem. Egipt, Syria, Strefa Gazy, Irak, Afganistan, Iran ? długo by wymieniać pola starć, walk, bardzo dynamicznych przemian ? wszędzie tam obecna jest amerykańska dyplomacja. Czy obecna administracja i prezydent Barack Obama mają jakiś plan dla tego regionu? A może jednak mamy do czynienia z chaosem?

Przede wszystkim musimy rozdzielić to, co on deklarował, od tego, co zrobił, bądź musiał wręcz zrobić, gdyż wymusiła to na nim sytuacja na świecie. Zapowiedział, że pod jego przewodnictwem USA wyłączą się nie tyle z polityki globalnej, co ze specjalnego zainteresowania Europą. Uczciwie powiedziawszy, miało to sens, gdyż my, na Starym Kontytencje, jeśli chodzi o bezpieczeństwo, staliśmy się leniwi. Uważaliśmy, że w razie czego Stany Zjednoczone nas ochronią i dlatego nie musimy się martwić. W skrócie, sytuacja doszła do tego, że kraj ten płacił za długie wakacje pracowników francuskich, za wspaniały niemiecki socjal itd. ? gdyż państwa te nie wydają na bezpieczeństwo tyle, ile powinny i nawet tyle, co według ustaleń natowskich. Zaoszczędzone pieniądze mogły zaś poświęcić na socjal. Z punktu widzenia USA myślenie Obamy było rozsądne. Mówił też wyraźnie, że zwróci się ku Pacyfikowi, a nie Atlantykowi. To nie jest nowa koncepcja. Jest to jedyny kraj dwuoceaniczny i w myśleniu Amerykanów Pacyfik jest takim samym ?ich oceanem? jak Atlantyk. Wiele z tego jednak nie wyszło.

Dlaczego? W końcu rozbudzono tyle nadziei, wszyscy pamiętamy to szaleństwo Europejczyków na punkcie Obamy, a także całkiem niezłe przyjęcie na innych kontynentach. Wszystko miało być załatwiane za pomocą dialogu, wzajemnego poszanowania, bez wystrzelenia choćby jednego naboju. A tu się okazuje, że drony latają, jak latały, Guantanamo jak nie zamknięte, tak nie zamknięte, a w dodatku opuszczenie Iraku przez wojska amerykańskie zachęciło islamistów do zajęcia dużych części tego kraju. To wszystko wina prezydenta Obamy?

On, co było do przewidzenia, nie okazał się strategiem zdolnym do tak dramatycznej zmiany polityki zagranicznej. Brakowało mu doświadczenia pod względem administracyjnym i polityki zagranicznej, po prostu nie był w stanie, nawet gdyby chciał, zrealizować tego, co chciał zrobić, ponieważ nie potrafił się zabezpieczyć przed takimi właśnie wydarzeniami, jak te ostatnie. Co więcej, udało mu się sprawić, że nawet tradycyjni przyjaciele na Bliskim Wschodzie odwrócili się, pokłócili się ze Stanami, a nowych nie zdobył. Dlatego uważam, że potrzebna jest zmiana polityki, takiego tandemu, jakim był Nixon z Kissingerem, który był świetnym strategiem i znakomitym egzekutorem. Tutaj mamy jednak kiepskiego stratega, a Hillary Clinton... może nie była słabym Sekretarzem Stanu, ale nie genialnym. Miało być wspaniale, a wyszło jak zawsze ? USA musiały gasić pożary to tu, to tam, i na ogół robiły to mniej skutecznie. Wplątywały się przy tym w rozmaite sytuacje, nie wiedząc, jak z nich wyjść, i w efekcie mamy teraz ośmieszone mocarstwo... A potrzebujemy go wszyscy, i to traktowanego z szacunkiem.

(...)

Czytany 3460 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.