piątek, 07 listopad 2014 00:00

Korzenie dżihadyzmu

Napisał

Prezydent Rowhani przekonuje Zachód

By zobaczyć jak trudno jest nam pojąć świat współczesnego islamu i jak sam islam jest dla siebie niezrozumiały, odwołajmy się na wstępie do niedawnego wydarzenia. W końcu września prezydent Iranu Hasan Rowhani przemawiał podczas dorocznej sesji Organizacji Narodów Zjednoczonych. Kontekst tego przemówienia był dla wszystkich jasny.

Bliski Wschód, a także Afryka subsaharyjska wciąż są miejscem konfliktu. W ostatnim czasie już nawet nie tylko tlącego się, ale wręcz eksplodującego. To już nie jedynie ?islamska wiosna? i syryjski konflikt dyktatury Asada z rebeliantami, ale przede wszystkim samozwańczy kalifat w Iraku, założony przez ISIS (pełna nazwa organizacji to Islamic State of Iraq and Sham, ostatnio, po założeniu kalifatu, po prostu IS ? Islamic State). Twarz ISIS znamy już dość dobrze ? pod względem wykorzystania mediów są siostrzeńcami, a może nawet synami Osamy bin Ladena. Może nie porwali jeszcze czterech samolotów i nie uderzyli w Kapitol czy Pałac Buckingham, ale za to regularnie dokonują publicznych mordów na białych zakładnikach (Europejczykach i Amerykanach), którzy dostali się w ich ręce. To oczywiście nie wszystko ? popełniają też całą masę mordów niepublicznych a także przyczyniają się do eksodusu milionów ludzi. W tym w znacznej mierze chrześcijan, ale nie tylko, także muzułmanów, którzy im nie odpowiadają, jak również licznych innych grup religijnych, których tysiącletnie bogactwo tradycji mogliśmy oglądać na Bliskim Wschodzie jeszcze za czasów Saddama Husseina.

Z perspektywy Zachodu wszystko, co dzieje się na Bliskim Wschodzie, to kolejna erupcja islamskiego zła. Gdy połączymy je jeszcze z agresywnymi wypowiedziami niektórych przedstawicieli islamu w Europie, obraz nam się uspójnia i dając temu publicystyczny odpór, czujemy się jak rycerze Karola Młota zmierzający na pola Poitiers. Nie jest to spojrzenie niesłuszne, ale też i pełne. Oczywiście warto zapytać, czy w ogóle możliwe jest pełne spojrzenie na węzeł gordyjski, jaki stanowi splot spraw ideowych i geopolitycznych pomiędzy islamem a Zachodem. Spróbujmy jednak.

Hasan Rowhani z mównicy ONZ zaproponował krajom zachodnim nowy sojusz. Nie jest to sojusz polegający na zupełnym oddaniu się Iranu pod dominację Zachodu, ale bez wątpienia mamy do czynienia z sytuacją nową. Można wypowiedź prezydenta Iranu potraktować lekceważąco ? jak zrobił to premier Izraela Benjamin Netanjahu, który będąc pod stałą presją arabską, nie ma ochoty teraz bratać się ze swoim największym wrogiem. Media izraelskie faktycznie podkreśliły to, że Rowhani wzbraniał się ocenić skalę Holocaustu dokonanego przez nazistów na Żydach, a także krytycznie odniósł się do okupacji Palestyny przez Izrael ? wyciągnięto z tego wniosek, że Rowhani porównał zagładę Żydów do sytuacji na terenach okupowanych. Jednak w Izraelu zauważono ? poza nurtem mediów publicznych, ? że Iran zmienia swój stosunek do historii i odchodzi od negacjonizmu. Czy to tylko zagrywka pi-arowa prezydenta tego kraju, dążącego do zniesienia sankcji, jakie na Iranie ciążą? A może wyraz jego osobistych poglądów? Wszystko to możliwe, ale niekoniecznie znów pełne.

Problemem szczególnie dla Amerykanów, ale i całego Zachodu jest oczywiście program atomowy Irańczyków, którzy są wciąż podejrzewani o wzbogacanie uranu nie tylko w służbie produkcji energii. Rowhani przekonuje jednak, że Iran nie ma planów militarnych związanych z technologią jądrową. Są powody, by mu nie wierzyć, ale są też powody, by tym razem uwierzyć. Iran ma, bowiem inny kłopot na głowie.

(...)

Czytany 2862 razy
Tomasz Rowiński

Historyk idei, redaktor pisma ?Christianitas?

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.