piątek, 07 listopad 2014 00:00

Największy jest popyt na wątrobę. Nowy aspekt wojny

Napisane przez

Niekiedy próbuje się wytłumaczyć powszechność w świecie arabskim rządów autorytarnych, przytaczając poglądy Ibn Chalduna (1332-1406), średniowiecznego prekursora arabskiej refleksji nad zagadnieniami politologiczno-społecznymi. Według niego dążność do władzy autorytarnej została wyniesiona z koczowniczych społeczności plemion beduińskich, które podlegały oddziaływaniu i władzy charyzmatycznego przywódcy. Siłą osobowości dominował nad skupionymi wokół niego współplemieńcami, co w dłuższej perspektywie czasowej doprowadziło do tego, że wśród Beduinów nie zostały wytworzone trwałe struktury władzy rodowo-plemiennej (choćby takie jak u Germanów czy Słowian).

To właśnie Arabowie, a właściwie zarabizowani mieszkańcy północnej Afryki i zislamizowani Maurowie stworzyli na terenie dzisiejszej Hiszpanii i Sycylii dwa państwa, które słynęły w ówczesnej Europie ze wspaniałej kultury i tolerancji dla innych religii.

Fakty historyczne zaprzeczają więc twierdzeniom, jakoby społeczeństwo arabskie nie potrafiło stworzyć systemu politycznego spełniającego wymogi współczesnej demokracji. W skrajnym ujęciu twierdzi się nawet, że Arabowie są nietolerancyjni i niejako ?genetycznie? niezdolni do pokojowego współistnienia z innymi społecznościami. Zwykle przywołuje się wówczas przykład trudnego politycznie i złożonego kulturowo sąsiedztwa arabsko-palestyńsko- izraelskiego.

Współczesny świat arabski jest ekonomicznie bardzo niejednolity, co powoduje m.in. jego polityczną niestabilność. Zróżnicowanie materialne nie wyczerpuje, oczywiście, istoty problemu. Istotne jest bowiem to, że część państw na Półwyspie Arabskim osiąga olbrzymie zyski z eksploatacji złóż ropy naftowej, inne zaś są takiej możliwości pozbawione. Za kluczowe dla zrozumienia genezy, dynamiki i istoty obecnych napięć społecznych w tym regionie trzeba uznać niewielkie zainteresowanie bogatych państw arabskich wspieraniem ekonomicznie uboższych kulturowych pobratymców. Wzrost inwestycji w krajach arabskich, mniej rozwiniętych, wpłynąłby stabilizująco nie tylko na ogólną sytuację ekonomiczną regionu, ale miałby też ? jak należy przypuszczać ? niebagatelne znaczenie dla rozwiązania lub przynajmniej złagodzenia części problemów społecznych i politycznych tego rejonu świata.

W latach sześćdziesiątych zaczęto tworzyć doktrynę panarabizmu, która miała łączyć politycznie państwa arabskie w celu realizacji ich interesów, głównie jednak rozumianych jako przeciwstawienie się polityce Izraela. Doktryna ta nie uległa jednak rozwinięciu, nie wprowadzono do niej kategorii interesów ekonomicznych, które spajałyby ją trwale na płaszczyźnie politycznej.

Wśród przywódców i ideologów państw arabskich nie ma świadomości lub nie jest ona dostatecznie silna, która pozwalałaby zrozumieć, że we współczesnym świecie, gdzie bardzo dynamicznie zachodzą procesy globalizacji, trzeba się jednoczyć, aby realizować swoje interesy zarówno ekonomiczne, jak i polityczne. Istniejące organizacje międzynarodowe skupiające państwa arabskie i islamskie, takie jak Liga Państw Arabskich i Organizacja Konferencji Islamskiej, nie są w stanie tego dokonać. Potrzebna jest bowiem integracja ekonomiczna państw arabskich, stworzenie organizacji opartej na elementach wspólnego rynku i swobodnego przepływu kapitału, czyli czegoś co w swoim założeniu przypominałoby Unię Europejską, a byłoby Unią Arabską, realizującą ekonomiczne, polityczne interesy państw arabskich.

(...)

Czytany 1862 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.