piątek, 07 listopad 2014 00:00

Dwa kraje w jednym państwie

Napisał

Każda ze stron konfliktu izraelsko-palestyńskiego ma swoje racje i argumenty poparte przykładami, które udowadniają, że to wyłącznie strona przeciwna jest agresorem i dąży do wojny, a „my jesteśmy ofiarami”.

W połowie września 2014 roku Salah al-Zawawi, ambasador Autonomii Palestyńskiej w Iranie, powiedział, że wszyscy Żydzi powinni powrócić do swoich krajów pochodzenia. – Wszyscy ci ludzie, którzy przyjechali, by okupować nasz kraj, muszą powrócić do krajów swojego pochodzenia, pozostawiając na miejscu tylko palestyńskich Żydów, z którymi żyliśmy w miłości, szacunku i braterstwie – stwierdził Zawawi w wywiadzie telewizyjnym.

Jeśli cofnąć się do historii sprzed utworzenia państwa Izrael, to na terenach Palestyny Żydzi zaczęli się osiedlać dopiero pod koniec XIX wieku, w ramach rozwoju ruchu syjonistycznego. Z kolei naród palestyński (który został wymyślony później) to nie było nic innego jak Jordańczycy mieszkający w Palestynie, a wielu z nich do dzisiaj wyznaje chrześcijaństwo.

Dopiero po pojawieniu się na tym terenie Żydów zaczęło dochodzić do czystek etnicznych na ludności arabskiej, które nasiliły się po powstaniu państwa Izrael w 1948 roku. Całe arabskie wioski i miasta były wysiedlane z zakazem powrotu. „Integralną część kampanii czystki etnicznej stanowiło tworzenie atmosfery terroru i paniki za sprawą popełnianych okrucieństw – jak też za sprawą bezpośrednich, dokonywanych przemocą wypędzeń. Przybliżona liczba masakr dokonanych (przez Żydów na Palestyńczykach – TC) w 1948 r. (zaledwie trzy lata po zakończeniu horroru żydowskiego holokaustu – TC) jest trudna do ustalenia i wynosi wedle jednych statystyk 24, wedle innych 33” – pisze Ben White w książce „Apartheid izraelski”. Sam w 2013 roku odwiedziłem założony w 1948 roku na przedmieściach Betlejem na Zachodnim Brzegu obóz Aida, którego mieszkańcy, wyrzuceni z Jerozolimy, do dzisiaj mają nadzieję na powrót. Szacuje się, że teraz potomków wypędzonych Palestyńczyków, żyjących poza ojczystą ziemią, jest około czterech milionów.

Izraelski apartheid

Wbrew porozumieniom międzynarodowym i prawu międzynarodowemu osadnictwo żydowskie na terenach Autonomii Palestyńskiej trwa do dziś. Na Zachodnim Brzegu, który powinien należeć wyłącznie do Palestyńczyków, budowane są zarówno legalne (według prawa Izraela, a nielegalne według prawa międzynarodowego, które zakazuje kolonizacji ziem, które się okupuje), jak i nielegalne (zarówno według prawa Izraela, jak i prawa międzynarodowego) osiedla żydowskie. Są to wyspy dobrobytu wśród palestyńskiej nędzy wokoło (PKB na osobę w Izraelu jest około 10 razy wyższy niż na Zachodnim Brzegu), chronione przez wojsko i zasieki z drutu kolczastego. Nie mają tam wstępu Arabowie. Jak pisze White, od 1967 roku Izrael ustanowił 135 kolonii na okupowanym Zachodnim Brzegu i w Jerozolimie Wschodniej, nie wspominając o licznych koloniach nieoficjalnych. Liczba nielegalnych w świetle prawa międzynarodowego żydowskich osadników sięga pół miliona ludzi. Dodatkowo główne drogi na Zachodnim Brzegu są pod kontrolą Izraela, co utrudnia lub uniemożliwia Palestyńczykom poruszanie się pomiędzy palestyńskimi miastami. Budowane są nowe drogi, którymi mogą poruszać się wyłącznie Izraelczycy. Izrael kontroluje także większość (82 procent) zasobów wody, co na pustynnym terytorium Palestyny ma kapitalne znaczenie do przeżycia, utrudniając ludności arabskiej dostęp do tego życiodajnego płynu (pół miliona Żydów na Zachodnim Brzegu otrzymuje sześć razy więcej wody niż 2,6 miliona Palestyńczyków).

(...)

Czytany 2226 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.