sobota, 12 wrzesień 2015 10:51

Europa między Draghim a Ciprasem

Napisał

Ostatnie miesiące przyniosły w Niemczech ogromną ilość komentarzy na temat polityki Europejskiego Banku Centralnego (EBC), przyszłości strefy euro i faktycznego bankructwa Grecji, w której władzę objęła radykalnie lewicowa partia Syriza.

Cieszący się popularnością w niemieckich kołach niezależnych Matthias Weik i Marc Friedrich, autorzy bestsellerowej książki Największa wyprawa rabunkowa w dziejach świata, czyli dlaczego pracowici są coraz biedniejsi, a bogaci coraz bogatsi, piszą, że prezes EBC Mario Draghi popycha Europę do bankructwa. Skupując obligacje, wpompowuje do obiegu 1 140 mld euro – niewyobrażalną ilość pieniędzy – aby „stymulować” gospodarkę. To, rzecz jasna, żadnych problemów to nie rozwiąże, jedynie na pewien czas da oddech bankom i rządom pogrążonych w kryzysie krajów strefy euro, które dalej mogą się zaopatrywać w tani pieniądz. Podjęcie takiego ryzykownego eksperymentu, którego katastrofalne skutki wcześniej czy później się ujawnią, pokazuje, aż nadto wyraźnie, jak krytyczna jest sytuacja i w jakiej desperacji są elity europejskie.

Decyzja Supermario to kolejny etap eskalacji polityki kryzysowej, ukryta pomoc dla banków i wprowadzone tylnymi drzwiami, zakazane przez prawo, finansowanie rządów, a jednocześnie wywłaszczenie ciułaczy. Czyni absurdalnymi starania obywateli o zabezpieczenie się na starość, blokuje reformy, sprzyja powstaniu „baniek” w akcjach i nieruchomościach.

Eksperymenty z praktycznie zerowymi stopami procentowymi i skupowaniem obligacji za wydrukowane pieniądze nigdzie nie funkcjonowały i nie będą funkcjonować. Gospodarka planowa, w tym przypadku planowa polityka monetarna, zakończy się fiaskiem. Tej polityce od kilku lat przeciwstawiał się prezes Bundesbanku Jens Weidmann. Z początku udawało mu się zapobiec szaleństwom planowej polityki monetarnej EBC, jednak jego głos stale tracił na znaczeniu. Weik i Friedrich przypominają, że ostatni crash wywołany był zbyt niskimi stopami procentowymi. Banki centralne, dostarczające zbyt wiele taniego pieniądza, to podpalacze, którzy najpierw wywołują pożar, a potem, udając strażaków, „gaszą” pożar kolejnymi miliardami gwarantowanymi przez podatników. Tani pieniądz banków centralnych jest jak twardy, uzależniający narkotyk, bez którego narkoman nie może żyć. Musi dostawać kolejne, coraz większe dawki aż do momentu, kiedy jego organizm przestanie funkcjonować.

Claus Vogt, publicysta, doradca finansowy, autor książki Dossier Greenspana, uważa, że po długim okresie władzy anonimowych urzędników centralnej biurokracji Europa ma samozwańczego imperatora, nieodpowiadającego przed nikim, stojącego ponad prawem: jest nim prezes EBC Mario Draghi, który tworzy z niczego co miesiąc 60 mld euro i wykupuje za nie papiery dłużne, przede wszystkim beznadziejnie zadłużonych członków UE. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że jest to finansowanie rządów za pomocą prasy drukarskiej. Jest to tak oczywiste, że do innego wniosku mógłby dojść jedynie wysoko opłacany prawnik na liście płac Unii Europejskie. Zdaniem Vogta polityka EBC oznacza wyrzucenie na śmietnik wszystkich reguł, które miały obowiązywać w unii walutowej, jest przykładem obłędu w polityce monetarnej

Ekonomista, prezes Instytutu Misesa Thorsten Polleit jest zdania, że plan Draghiego zakupu obligacji umacnia pozycje rządów, które redukują kontrolę parlamentarną nad sobą, natomiast pozbawia kolejnej części władzy parlamenty krajowe, no i ubezwłasnowalnia podatników. Polityka EBC powoduje spadek siły nabywczej euro w stosunku do sytuacji, w której ilość pieniądza nie zostałaby zwiększona – tracą na tym, co oczywiste, konsumenci. Polityka prawie zerowych stóp procentowych oznacza zafałszowanie wszystkich wskaźników gospodarczych, a w konsekwencji błędne inwestycje. Skup obligacji w wysokości 1,14 biliona euro to początek zakrojonej na szeroką skalę monetyzacji długów w strefie euro. Otwarto puszkę Pandory, ponieważ zakup obligacji wzbudzi polityczne pożądliwości i zależności, które staną się nie do opanowania. Okaże się, że 1,14 biliona nie wystarczy. Bilans aparatu bankowego euro: wolumen 31,2 biliona euro, kapitał własny 2,5 biliona, zobowiązania banków w strefie euro 4,9 biliona, saldo gotówkowe wszystkich banków w strefie euro – mniej niż 200 mld euro. Według Polleita banki są „praktycznie bankrutami” – ostateczna suma wykupu może według niego sięgnąć do 4,6 biliona euro. Strefa euro może zostać utrzymana, jeśli narodowe zadłużenia rządów i zadłużenia banków zostaną skolektywizowane, co jednak obniży wartość euro i może w przyszłości zainicjować ucieczkę od tej waluty, wyzbywanie się obligacji i nieodnawianie zapadalnych kredytów udzielonych rządom i bankom.

Jeden z najbardziej znanych ekonomistów niemieckich prof. Hans-Werner Sinn ocenia, że w ciągu pierwszych pięciu lat kryzysu zadłużeniowego, w wyniku polityki EBC europejscy oszczędzający stracili co najmniej 200 mld euro, które powinny przypaść im jako oprocentowanie depozytów, gdyby stopy były na takim poziomie jak do 2007 r. Zachodzi całkowicie niekontrolowane przez władze krajowe stałe wywłaszczanie oszczędzających Zdaniem Sinna EBC pod kierownictwem Mario Draghiego stale przekracza swój mandat. Program skupowania obligacji to nic innego jak pozbawiona jakiejkolwiek legitymizacji redystrybucja majątkowa w Europie. Obecnie to EBC faktycznie decyduje o kierunkach inwestowania, o ruchu kapitałów itd.

Sascha Tamm (Liberales Institut), komentując gwałtowne protesty Czarnego Bloku (Blockupy) pod nowo otwartą, wzniesioną kosztem 1,3 mld euro monstrualną siedzibę EBC we Frankfurcie nad Menem, napisał, że nie było to starcie dwóch stron o odmiennych poglądach, lecz dwóch frakcji socjalnych inżynierów. Niezbyt rozgarnięci demonstranci nie rozumieją, że wszystkie ich żądania są lub mogą stać się możliwe właśnie dzięki polityce EBC, którego siedzibę chcą zablokować. Zarówno krytycy EBC, jak i funkcjonariusze EBC kierują się tą samą logiką: wierzą, że dobro pochodzi z góry, z centrali, a społeczeństwo jest maszyną – wystarczy tylko odpowiednio pokręcić gałkami, aby uzyskać pożądane rezultaty. Ci pierwsi chcą dzielić majątki, aby uczynić świat „solidarniejszym i sprawiedliwszym”, ci drudzy chcą drukować pieniądze bez ograniczeń, aby wywołać „wzrost gospodarczy” i dać rządom do dyspozycji zastrzyk taniego pieniądza, aby mogły zaspokoić roszczenia wszystkich grup interesów. Oba zwalczające się obozy niszczą własność prywatną: protestujący chcą społeczeństwa w możliwie najszerszym zakresie sterowanego przez państwo, w którym interesy jednostki się nie liczą, natomiast EBC manipuluje (we współpracy z politykami) wartością pieniądza, a tym samym wartością indywidualnych oszczędności, podstawą kalkulacji dla działalności gospodarczej, dla inwestycji itd. Zarówno dla lewicowych zadymiarzy, jak i dla panów w garniturach z EBC wywłaszczenia są prawowitym środkiem realizacji ich celów. To podobieństwo mentalne jest prawdziwym zagrożeniem dla wolności i dobrobytu w Europie.

Z kolei Tomasz M. Froelich zwraca uwagę, że wszystkie media z okazji protestów przy okazji otwarcia nowego gmachu EBC pisały o „antykapitalistycznych protestach”. Do Frankfurtu zjechali radykalni lewicowcy z całej Europy, aby protestować przeciwko systemowi, którego natury i mechanizmów działania kompletnie nie rozumieją. Obecny ustrój to socjalizm monetarny (Geldsozialismus) i korporacjonizm. W tym systemie ok. 50 procent dochodów przechodzi przez państwo, występuje tu coraz gęstszy splot państwa i wielkiego kapitału, system pieniężny jest zmonopolizowany, czego żądał Marks w Manifeście Komunistycznym. Zamiast się cieszyć, że wraz z powstaniem EBC postulat Marksa został zrealizowany w skali europejskiej, lewicowcy protestują przeciwko niemu. Wniosek z tego taki, że „blokupanci” blokują samych siebie, chcą jeszcze więcej monetarnego socjalizmu, czyli jeszcze więcej kompetencji dla ECB i jeszcze więcej korporacjonizmu. Nie są żadną realną alternatywą dla EBC, wręcz przeciwnie, są jego przedłużeniem.

Publikujący swoje felietony w tygodniku „Der Spiegel” Jan Fleischauer zauważa, że współczesne protesty radykalnej lewicy, takie jak te pod siedzibą EBC, legitymizowane są w kategoriach emocjonalnych: zamiast „pomyślcie!” jest „oburzajcie się!”. Być może – przypuszcza Fleischauer – przesłanie współczesnej radykalnej lewicy jest na poziomie prasy kobiecej. W niej także mniej ważne jest to, jak się rzeczy mają i jakie są między nimi wzajemne relacje, ale jaki ma się do nich stosunek, co w człowieku wywołują, jakie budzą uczucia. Kiedyś, 45 lat temu, z pewnym rozrzewnieniem wspomina Fleischhauer, całe pokolenie z zapałem czytało trudne teoretyczne teksty. Ale to już przeszłość, lenistwo umysłowe na lewicy jest tak duże, że nie zauważa ona, iż EBC za pomocą swojej prasy drukarskiej realizuje dokładnie tę politykę zadłużania, której lewica zawsze żądała. Zdaniem Fleischhauera współcześni radykalni lewicowcy to pozerzy: udany występ liczy się dla nich ponad wszystko, realne wyniki są drugorzędne.

Odnotujmy na marginesie, że wśród publicystów z niemieckich środowisk niezależnych pojawiły się głosy, iż lewicowy Czarny Blok jest manipulowany przez tajne służby – głośne protesty i zadymy pod gmachem EBC, połączone z atakowaniem policjantów i podpalaniem samochodów, mają wywołać sympatię wobec EBC i przykryć gigantyczny „przekręt” z wykupem obligacji. Nie byłby to pierwszy przypadek w historii, gdy radykalni lewicowcy okazują się pożytecznymi idiotami wielkiej finansjery.

Frank Schäffler, były poseł FDP, jedyny prawdziwy liberał gospodarczy w tej partii, napisał, że prezes EBC Mario Draghi i szef Syrizy Aleksis Cipras mają ze sobą wiele wspólnego: obaj są dogmatycznymi socjalistami, wierzącymi, że można kolektywnie planować procesy gospodarcze i społeczne, obaj chcą wydawać pieniądze, wiele pieniędzy. Obaj wierzą, że tylko w ten sposób można przezwyciężyć kryzys i nakręcić koniunkturę w Europie Południowej, obaj nie przejmują się prawem, a wręcz nawołują do jego łamania. Draghi, niekoronowany król „superpaństwa” europejskiego, wyczarowuje ponad bilion euro z niczego. Obniżając stopy procentowe prawie do zera, kreuje iluzję krainy pieczonych gołąbków. Cipras też chce utrzymać iluzję, że zbankrutowane państwo nie musi oszczędzać. Ten karnawał będzie trwał, ale po nim przyjdzie czas postu i pokuty.

Po raz pierwszy w życiu, pisze Schäffler, cieszyłem się ze zwycięstwa skrajnie lewicowej partii, cieszyłem się, ponieważ zwycięstwo Syrizy ujawniło całkowite fiasko polityki „ratowania euro”. Nikogo w Europie ta polityka nie uratowała, nawet polityków w Grecji. Lewicowy establishmentowy Pasok został całkowicie zmarginalizowany. Kiedy Grecję przyjmowano do Wspólnoty Europejskiej w 1981 r., partia ta osiągała 48 procent poparcia, obecnie 10 razy mniej. „Konserwatywna” Nea Dimokratia zdobyła ledwie 27,8 procent głosów. Wszyscy premierzy Grecji ostatnich lat, od Papandreu do Samrasa, należą do historii. Całe to „ratowanie” było z korzyścią tylko dla jednej grupy: wielkich międzynarodowych inwestorów i wielkich banków, spekulujących na zbiorowym złamaniu prawa zawartego w układach europejskich, oni mieli powody, by skakać z radości. I będą jak papugi powtarzać slogany oficjalnej nowomowy („wykorzystaliśmy dobrze ten czas”, „strefa euro wykonała dobrą robotę”, „wystąpienie jakiegoś kraju ze strefy już nie wzbudza strachu”), ponieważ uniknęli ryzyka. Jeszcze nigdy długi Grecji nie były tak wysokie. Z 320 mld euro długów 260 mld mają państwa strefy euro, MFW i EBC, resztę prawdopodobnie trzymają greckie banki, także więc i w tym wypadku ryzyko ponosi pośrednio strefa euro i EBC. Praktycznie nie ma już prywatnych wierzycieli, którzy straciliby na bankructwie Grecji.

Politycy w Berlinie i w Brukseli, ci hipokryci wygłaszający piękne słówka, którzy złamali prawo, depcząc przyjętą w strefie euro zasadę o nieodpowiadaniu za długi innych, powinni dziś wdziać pokutne koszule, ponieważ europejskiemu podatnikowi przywiązali do szyi gigantyczny ciężar. Trwająca od pięciu lat polityka „ratowania” euro dowiodła, czym naprawdę jest: zdradą europejskiej idei jedności; idei będącej czymś całkiem odwrotnym wobec aktualnej polityki nieodpowiedzialności i centralizacji.

 

/.../ Ciąg dalszy artykułu - w wydaniu papierowym

Czytany 876 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.