Jan Czekajewski

Jan Czekajewski

sobota, 10 grudzień 2016 00:27

Pranie mózgu bez przerywania snu

Za komuny było prościej. Człowiek rano przeczytał „Trybunę Ludu” i już wiedział, kto dzisiaj jest nasz wróg, a kto przyjaciel. Pranie mózgu szerokich mas było wynalazkiem systemu sowieckiego. Jego zasada, że kłamstwo powtarzane 100 razy staje się prawdą, została później zapożyczona przez ministra propagandy hitlerowskiej, Goebbelsa. Metodę tę Sowieci stosowali wobec swych poddanych w czasie, kiedy nie było jeszcze radia. W miarę upływu czasu, kiedy stało się ono powszechne, ludzie, także partyjni, zaczęli szczególnie w Polsce słuchać BBC i Radia Wolna Europa. Te niezależne ośrodki informacyjne podważyły efektywność sowieckiej propagandy i w konsekwencji wbudowanych w sowiecki system idiotycznych założeń ekonomicznych, zwanych marksizmem-leninizmem. System się rozpadł. Wyrzucono go na śmietnik historii.

sobota, 20 luty 2016 23:29

Krew tańsza niż ropa

Długo zastanawiałem się nad tytułem dla artykułu, który by obejmował istotę konfliktów na Bliskim Wschodzie. Wypadki terroryzmu w Paryżu, inspirowane przez IS, czyli Kalifat, masowa emigracja Syryjczyków, Afgańczyków i Afrykanów do Europy, zestrzelenie na granicy z Syrią rosyjskiego samolotu przez samoloty tureckie, konkurują ze sobą o uwagę. Niemniej przy bliższym przyjrzeniu się wymienionym wypadkom łączy je wspólny mianownik, jakim jest konkurencja o wydobycie i sprzedaż ropy naftowej.

Przekleństwo ropy naftowej

W ubiegłych wiekach ludzie mordowali się nawzajem, aby zyskać tereny łowieckie albo obszar ziemi rolnej nadający się do uprawy rolnej. Wynalazek silnika benzynowego spowodował zapotrzebowanie na ropę naftową. Tak się złożyło, że najbardziej roponośne tereny znajdują się w Afryce i Małej Azji zasiedlonej przez Arabów wyznania mahometańskiego. Po pierwszej wojnie światowej i upadku Imperium Otomańskiego kraje te zostały skolonizowane przez Anglię, Francję i Włochy. Po drugiej wojnie światowej w krajach tych nastąpił ruch antykolonialny i kontrolę przejęli różnego rodzaju dyktatorzy, jak Kadafi w Libii, Sadam w Iraku, król Saud w Arabii Saudyjskiej itd. Kraje kolonialne korzystały z ropy w inny sposób, tym razem kupując ją od dyktatorów. Dyktatorzy z kolei budowali sobie pałace, ale część dochodu przeznaczali na poprawę bytu społeczeństwa, które zaczęło się rozrastać i miało nadzieje na więcej. Rozkwit komunikacji, Internetu i powszechność telefonów komórkowych spowodowały eksplozję nadziei na lepsze życie. Ponieważ jedynym źródłem bogactwa była ropa naftowa, przejęcie nad nią kontroli stało się celem ruchów rewolucyjnych w postaci różnego rodzaju „kolorowych rewolucji”, z których cieszyli się także „imperialiści”, czyli ci w Europie i USA, którzy kontrolują dystrybucję i handel ropą naftową.

Pojawienie się ISIS, czyli Kalifatu, jest konsekwencją tego samego procesu, przejmowania kontroli nad wydobyciem i handlem ropą naftową. Wedle skąpych informacji o organizacji „państwa” Kalifatu wiadomo, że ma ono pieniądze od bogatych sympatyków w Arabii Saudyjskiej oraz czerpie ponad 500 milionów dolarów rocznie z eksportu ropy naftowej, którą sprzedaje do Iraku, jak i do Turcji. Ostatnio Putin zarządził ataki na setki cystern i szybów naftowych w Syrii, aby obciąć finanse napływające do Kalifatu, które wspierają także akcje terrorystyczne w Europie.

Dotychczasowa działalność tak zwanej koalicji pod auspicjami USA, mającej atakować ISIS, nie przyniosła spodziewanych rezultatów. Wygląda na to, że akcja rosyjska spowodowała wyraźne straty finansowe dla ISIS i może dlatego wysadzono w powietrze rosyjski samolot lecący z kurortu w Egipcie do St. Petersburga. Tak czy inaczej organizacja terrorystyczna ISIS nie ma szans na długi żywot z uwagi na fakt, że cała jej ekonomia opiera się na dochodach z ropy naftowej. Wcześniej czy później mieszkańcy Kalifatu zaczną odczuwać braki w zaopatrzeniu w podstawowe środki do życia i ich sympatia, a nawet bierna współpraca z władcami Kalifatu się skończy. Niestety, nawet po upadku Kalifatu pozbawione środków do życia masy arabskie pozostaną na długi czas wielkim problemem dla całej zachodniej cywilizacji. Wśród nich będzie zarzewie dla tej czy innej działalności terrorystycznej, jako że świat chrześcijański będzie pojmowany przez nie jako przyczyna ich mizerii. Jednocześnie ich związek ze średniowiecznymi zasadami ich religii uniemożliwia im przekształcenie się w produktywnych członków społeczeństwa wytwarzającego produkty, o które zabiegają i których nam zazdroszczą.

W ciągu ostatnich tygodni amerykańskie media piszą o ostatnich zamachach terrorystycznych w Paryżu, a ostatnio w hotelu w Mali. Odnosi się wrażenie, że tego rodzaju zamachy są wyjątkowo groźne dla całej zachodniej, chrześcijańskiej cywilizacji. Należy wyjaśnić, że terroryzm jest zjawiskiem tak starym jak ludzkość i jej wzajemne waśnie, ale rozwój cywilizacji umożliwił dostęp do materiałów wybuchowych i broni coraz większej grupie ludzi, którzy przez zamachy terrorystyczne chcą zwrócić uwagę świata na ich domniemaną (czy rzeczywistą) nędzę czy upokorzenie. Możliwość przejęcia przez terrorystów materiałów promieniotwórczych czy broni bakteriologicznej napawa strachem społeczeństwa, ale i służby policyjne. Dodatkowym elementem obcym kulturze chrześcijańskiej jest skłonność Islamskich terrorystów do samobójstwa. W sumie jednak liczba ofiar śmiertelnych wskutek terroryzmu np. w USA jest mniejsza niż liczba zabójstw na skutek waśni rodzinnych, nie mówiąc już o zabójstwach wywołanych konfliktami między gangami trudniącymi się handlem narkotykami.

(...)

sobota, 12 wrzesień 2015 12:01

Polskie iluzje historyczne

Iluzji politycznych Polacy mają wiele, a w miarę upływu czasu ilość ich rośnie. Nie sięgając dalekiej przeszłości, zastanówmy się nad niektórymi.

 

Ostatnio z powodów kalendarzowych Polacy w rezonansie z polską prasą i TV, ubolewają nad zdradą, jaka Polskę i Polaków jakoby spotkała ze strony „zachodnich aliantów”, czyli USA i Wielkiej Brytanii, w czasie konferencji w Jałcie w dniach 4 do 11 Lutego, 1945 r. W czasie tej konferencji oddano ZSSR polskie tereny wschodnie zgodnie z kiedyś proponowaną, po pierwszej wojnie światowej, tak zwaną Linią Curzona1 na Bugu. Polacy z perspektywy 70 lat uważają, że zostali zdradzeni przez sojuszników. Cokolwiek „zachodni alianci” by powiedzieli w czasie tej konferencji, to decyzja o podziale Polski, a właściwie przesunięcie jej na zachód, kosztem Niemiec, była przesądzona przez sytuację na frontach. Armie sowieckie już okupowały Polskę i z pomocą rodzimych ubowców likwidowały opozycję. Z upływem czasu i po przekształceniu się wojny w wojnę światową Polska przestała być ważna. Dla Anglii atak hitlerowskich Niemiec na ZSSR był zbawieniem w ostatniej chwili. Później dla USA ważniejsza była współpraca ZSSR w rozprawieniu się z Japonią niż to, czy Polska będzie, czy nie będzie pod sowieckim wpływem. Zresztą inne kraje Europy Wschodniej podzieliły losy Polski. System komunistyczny, albo raczej sowiecki, jaki ZSSR wprowadził w Polsce, spowodował wiele strat zarówno wśród najbardziej żywotnej części polskiej inteligencji, jak i w wymiarze zacofania gospodarczego kraju, z którego do dzisiaj Polska nie może się wydobyć. Z geograficznego puntu widzenia Polska jednak zyskała na przymusowym przesiedleniu na Zachód. Pozbycie się terenów, które dzisiaj należą do Ukrainy, Białorusi i Litwy, wyszło Polsce na korzyść. Teraz Polacy mogą się uśmiechać pod wąsem z powodu kłopotów, jakie Rosja ma z Ukrainą. Zachodnia Ukraina w ramach powojennej Polski byłaby wieczną kością niezgody i waśni. Nawet okrojona Ukraina, a właściwie Ukraińska Powstańcza Armia (UPA), prowadziła w latach 1945-47 walkę z komunistyczną Polską o skrawek terenu w Bieszczadach. Polska dzisiejsza jest etnicznie silniejsza, bo nie ma w swym składzie mniejszości narodowych, które przed rokiem 1939 były wiecznie niezadowolone z życia w Polsce z dominującą przewagą Polaków. Mimo że jako wychowanek PRL-u mam niezbywalną niechęć do systemu sowieckiego, którego zbrodnie w Polsce są mi znane, zastanawiam się, czy polski rząd w Londynie i podziemna opozycja w Polsce nie byli w błędzie, licząc na trzecią wojnę światową jako drogę do wyzwolenia Polski. Komunistyczny rząd w PRL-u w miarę upływu lat na skutek biernego oporu społeczeństwa zmuszony został do ustępstw i jak dowcip głosił, „w polskim baraku w obozie (koncentracyjnym) pokoju” żyło się najweselej”. Na szczęście ta trzecia wojna światowa nie wybuchła, gdyż z Polski i Polaków zostałyby jedynie zgliszcza i mogiły. Być może równowaga w broni atomowej po obydwu stronach żelaznej kurtyny zmuszała zapaleńców do refleksji. Jak wiadomo, ZSSR posiadał bombę atomową już w roku 1949, czyli w cztery lata po drugiej wojnie światowej.

 

/.../ Ciąg dalszy artykułu - w wydaniu papierowym

 

 

Tak się jakoś złożyło, że rok 2014 zbiegł się z datą wybuchu pierwszej wojny światowej, w której brał udział mój ojciec, wcielony jako huzar Drugiego Pułku Huzarów Jelczańskich, mającego walczyć w obronie Imperium cara Mikołaja Drugiego. Na szczęście udało mu się uniknąć śmierci, uciekając się do fortelu w Kijowie, gdzie „zdezerterował” z pociągu wiozącego go na pewną frontową śmierć. Ja chyba odziedziczyłem awersję mego ojca do wojska w ogólności, unikając nawet służby w armii PRL-u, a później w amerykańskiej, w czasie wojny w Wietnamie, na którą już byłem za stary, aby się wykazać dziarskością, szczególnie że przyjechałem do USA pracować, a nie umierać, za mglistą dla mnie sprawę, zwaną „Grą w Domino”.

Niebezpiecznie jest uważać, że ekonomiczna współzależność, jądrowy arsenał i międzynarodowe sojusze zabezpieczą nas przed tragedią, jaka może być skutkiem zamieszek na Ukrainie – Niall Ferguson, profesor historii Uniwersytetu Harwardzkiego.

poniedziałek, 11 sierpień 2014 10:38

Ukraina w gęstej mgle dezinformacji

W tym roku, w sierpniu będziemy mieli niechlubne stulecie wybuchu pierwszej wojny światowej. Przyczyną jakoby miał być zamach na arcyksięcia Franciszka Ferdynanda w Sarajewie. Dzisiaj mądrzy historycy i stratedzy nie mogą się zgodzić, co tę wojnę spowodowało i kogo za nią winić. Dziesiątki milionów ludzi zginęły na tej wojnie, a mocarstwa, które tę wojnę spowodowały, same legły w gruzach. Na gruzach Imperium Rosyjskiego powstał Związek Radziecki, Austria rozpadła się na kawałki, a Cesarstwo Pruskie Wilhelma II zastąpione zostało niemiecką republiką weimarską, która dała początek, krótkotrwałej, aczkolwiek niezwykle morderczej władzy Adolfa Hitlera.

poniedziałek, 21 październik 2013 22:58

Snowdenmania

Sprawa Snowdena z pozoru wygląda na komedię. Jak to się stało, że przeciętny, młody człowiek bez dyplomu akademickiego, a nawet matury, zrobił tyle zamieszania na najwyższych szczeblach amerykańskiego rządu z prezydentem Obamą włącznie? Poniżej postaram się wyjaśnić hipotezy, jakie postawiłem sobie w odpowiedzi na pytanie, o co właściwie chodzi.

W marcu 2008 napisałem, jak mi się wydawało, hiobową przepowiednię, że Ameryce grozi katastrofa. Zatytułowałem ten esej Katastrofa nastąpi pojutrze. Nie spodziewałem się, że moja pochmurna przepowiednia się ziści, nie pojutrze, ale już jutro.

niedziela, 29 maj 2011 23:11

Ameryka w głębokim kryzysie

Kiedy trzy lata temu, dokładnie w lutym 2008 r., napisałem artykuł o zagrożeniach dla amerykańskiej polityki i ekonomii, nie spodziewałem się, że zostanę prorokiem. Pisząc, że katastrofa będzie „pojutrze”, miałem na myśli kilka lat. Nie spodziewałem się, że kryzys bankowy, zapoczątkowany przez rozdmuchany sektor domów jednorodzinnych kupowanych za pożyczki bez pokrycia, czyhał za rogiem i stał się rzeczywistością już w miesiąc po opublikowaniu mojego artykułu. To był jedynie wierzchołek góry lodowej. Większy kryzys trwa i czyha na Stany Zjednoczone w ciągu najbliższych dekad, jeśli rząd Stanów Zjednoczonych nie zadba, aby zwolnić tempo ześlizgiwania się w przeciętność.

wtorek, 07 grudzień 2010 16:29

Manna z europejskiego nieba

Moja amerykańska żona zakazała mi pisania politycznego po angielsku, abym się nie narażał, bo przecież żyjemy w wolnym kraju o największej demokracji opartej na systemie dwupartyjnym, w którym trzecia opina to już anarchia, jeśli wręcz nie terroryzm. Pozostało mi więc pisać sceptycznie po polsku, wyrażając krytyczne opinie o Unii Europejskiej i to takie, które nawet znajdą poklask u amerykańskiej administracji. W tym temacie mogę się jedynie narazić euroentuzjastom, ale oni daleko, za wielką wodą i najwyżej mogą mi naubliżać słowem, a nie czynem, czyli jak się kiedyś mówiło: "mogą mi poskakać".

startPoprzedni artykuł12Następny artykułkoniec
Strona 1 z 2

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.