sobota, 12 wrzesień 2015 13:11

Od Redakcji

Napisał

Demokracja, jako słaby i skorodowany system okazuje się zawodna. Kadencyjność, sprzeczność interesów poszczególnych grup rządzących, rozbieżność dążeń elektoratu i wybieranej przezeń władzy, wszystko to staje się powodem doskonalenia technik wywierania wpływu na opinię publiczną. Wdrażanie przez tzw. siły postępu kolejnych projektów przemian społecznych, wymaga wsparcia ze strony odpowiedniej agitacji. Tuba propagandy, którą są media, została dobrze wypróbowana w trwającym do niedawna projekcie komunistycznym. Mimo, że komunizm, jako system, został rozmontowany, opisany kierunek wykorzystania gazet i nośników elektronicznych nie uległ znacznej poprawie. W świecie zdominowanym przez idee liberalnej demokracji mamy do czynienia z kolejną rewolucją i jej licznymi przejawami. Postępuje szeroko zakrojone wdrażanie zamysłu zdemontowania reszty tradycyjnych matryc zachowań i stosunków społecznych. Obserwujemy miękki odgórny przewrót moralny i światopoglądowy, dekonstrukcję rodziny i wspólnot narodowych. Świat podbijany jest przez jedynie słuszny model gospodarczy. Trwa instalacja systemu globalistycznego, coraz częściej kojarzonego z neokolonializmem, wzniecane są wojny, które nazywa się sprawiedliwymi. Media głównego nurtu, wzbogacone doświadczeniami i osiągnięciami eksperymentów badawczych całych dwóch ubiegłych stuleci pełnią w tym procesie niewyobrażalnie nadrzędną rolę pasterzy dusz. Ogrom dezinformacji, czy jawnych kłamstw, z którymi mamy obecnie do czynienia, przerasta najśmielsze prognozy. Jeśli chodzi o nasz kraj, trwa spór czy zakłamanie mediów związane jest głównie ze starymi przyzwyczajeniami elit, wyrosłymi z peerelowskiej przeszłości, czy też z wdrażaniem standardów nowego, lepszego (zachodniego) świata. Prawda, wyjątkowo, leży w tym przypadku pośrodku. Pod koniec lat osiemdziesiątych, podobnie jak działo się to kontekście globalnym, dokonano w Polsce pełnego otwarcia. Uchylone zostały na oścież drzwi pomiędzy dwoma obozami – aparatczyków dawnego systemu i zbuntowanej, otwartej na Zachód opozycji. Zdecydowano się na zbudowanie nowego, państwowego projektu, zespalającego doświadczenia obu wymienionych środowisk. W zakresie propagandy przekłada się to na swoiste „przeproszenie się” wschodnich komunistów z lewicą zachodnią oraz z subtelną formą manipulacji wypracowywaną przez lata w behawioralnych instytutach amerykańskich i europejskich. Jej celem jest przeformowanie stosunków społecznych z uniknięciem krwawych przewrotów. Nośnikiem urastającym do rangi symbolu tego przedsięwzięcia stała się „Gazeta Wyborcza” Adama Michnika. Pismo stojące na straży tak zachodniego lewactwa i modernizacji społecznej, jak dawnych układów partyjnych. Nie ustępują jej jednak w tym i inne środki masowego przekazu. Ogromnym problemem związanym z mediami w Polsce jest obecnie sprawa ich własności. Akcje największych polskich gazet i stacji nadawczych są w posiadaniu kapitału zagranicznego (w przeważającej mierze niemieckiego). Trudno w tej sytuacji zaufać, że pozostają one obiektywne oraz, że kształtują opinie milionów Polaków, działając przy tym zgodnie z polskim interesem narodowym. Otwarte pozostaje również pytanie o niezależność mediów tak zwanego drugiego obiegu. Na ile wypracowane w PRL słuszne antyradzieckie schematy stały się później powodem bezkrytycznej optyki w stosunku do Zachodu? Do rozwiązania pozostaje kwestia – kto jest właścicielem części największych gazet i nadawców chlubiących się swoją niezależnością, lub na jakiej orbicie finansowej się one znajdują? Pytania te są szczególnie ważne w czasach tak licznych zagrożeń pojawiających się zwłaszcza od strony okcydentalnej?

Czytany 1478 razy
Więcej w tej kategorii: Mówić prawdę czy kłamać? »
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.