Robert Tekieli

Robert Tekieli

sobota, 12 wrzesień 2015 15:00

Ciemność ze Wschodu

Polecam Medytację Uśmiechającego się Buddy. Siedzimy na podłodze lub na krześle z wyprostowanym kręgosłupem. Oczy są zamknięte i skupione na punkcie między brwiami. Ramiona zgięte w łokciach, dłonie podniesione tak, aby ich wnętrza skierowane były do przodu. Palce obu rąk – mały i serdeczny – są zgięte, przyciskamy je kciukiem. Palce wskazujący i środkowy są złączone i wyprostowane. Przesuwamy ramiona i łokcie lekko do tyłu, dzięki czemu łopatki zbliżą się do siebie, a klatka piersiowa nieco wysunie do przodu. Utrzymujemy tę wymagającą pozycję podczas całej medytacji, to znaczy od 3 do 11 minut. Oddychamy głęboko, świadomie wydłużając każdy wdech i wydech. Po zakończeniu opuszczamy ramiona, relaksujemy oddech, a gdy na twarzy pojawi się uśmiech, zachowajmy go w sobie jak najdłużej.

Czy wiedziałeś, że istnieje coś takiego jak „joga uśmiechu”? Że w jej reklamówkach będą pojawiały się takie pojęcia jak endorfiny, kortyzol i adrenalina? Że w prosty sposób wprowadzi cię w jogę strona mojanirwana.pl? Jeśli nie wiedziałeś, być może nie jesteś też świadom, że Zachód został najechany przez Wschód. Lata temu. Naprawdę.

Mało kto wie, że 35% Polaków wierzy w reinkarnację. Niebywałe w katolickim ponoć kraju. Nie dla mnie. Od czasu rozpoczęcia moich studiów nad ruchem New Age z roku na rok coraz silniej zacząłem zdawać sobie sprawę, że jest on fenomenem zaprojektowanym pod koniec XIX wieku. A w słabszej wersji: większość idei newage'owych powstało w obrębie okultystycznego Towarzystwa Teozoficznego. W swej istocie zaś główne przekonania praktyków New Age – panteizm, monizm, reinkarnacjonizm – są zeuropeizowaną nieco wersją wschodnich filozofii.

Joga w Polsce w ciągu ostatnich dziesięciu lat przestała być jedynie domeną środowisk artystycznych i inteligenckich, jest realną propozycją ćwiczeń dostępnych dla większości młodych Polaków. Orient jest na Zachodzie modny. Odkąd cieszący się wtedy globalną popularnością George Harrison zaczął medytować, propagowaniem wschodnich idei zajęła się popkultura. I ma w tej dziedzinie wiele sukcesów. Jeśli jednak ktoś sądziłby, że mamy tu do czynienia z naturalnym procesem przenikania się kultur, myliłby się. Tak silna obecność na Zachodzie wschodnich idei jest również efektem planowanej i przeprowadzanej przez kilka pokoleń agresji ideowej inicjowanej i sterowanej przez środowiska teozoficzne i okultystyczne. Do walki z chrześcijaństwem wykorzystują one bowiem wszelkie nurty i tradycje, które można uczynić atrakcyjnymi dla zachodniego rynku idei i duchowości.

Wiele środowisk w takich krajach jak Indie czy Japonia świadomie przeszczepia swój sposób myślenia oraz duchowość na Zachód. Powstają fundacje, ośrodki promocji jogi czy sztuk walki. Jednak dla orientalizacji Zachodu najwięcej zrobiły zachodnie stowarzyszenia okultystyczne.

Pierwsze jaskółki zainteresowania się filozofiami Wschodu w Europie zaczęły pojawiać się od początku XIX wieku. Był to jednak nurt związany głównie ze środowiskami artystycznymi i ograniczał się do normalnej postawy ciekawości świata. Dopiero ruch teozoficzny Heleny Bławatskiej, spirytystki i okultystki, doprowadził do trwałego osadzenia się w myśli człowieka Zachodu takich pojęć, jak reinkarnacja, joga, idea ukrytych mistrzów. W latach apogeum popularności Towarzystwa Teozoficznego w USA, Europie i Azji działało kilkaset jego oddziałów. Głównym zamierzeniem tej powstałej w 1875 roku organizacji było sterowanie rozwojem ludzkości na podstawie uniwersalnego przekazu mistycznego rodem z Tybetu. Przekaz formułowany był przez ukrytych, duchowych mistrzów, wyższe istoty duchowe, które wyzwoliły się już z reinkarnacyjnego kręgu. Teozofowie szukali też Nauczyciela Świata – Maitrei, którego duch zamieszkiwał już w ciałach Jezusa Chrystusa i Buddy.

Teozofowie przedstawiają się jako ruch uniwersalny, w rzeczywistości ich system wierzeń jest dogmatycznym antychrześcijaństwem, którego tezy powstały w efekcie doświadczeń spirytystycznych i mediumicznych, o czym twórcy teozofii pisali wprost. Zaplanowana przez teozofów Światowa Religia otwarcie nazywana była „lucyferyczną” zarówno przez Helenę Bławatską, jak i przez Davida Spanglera. Celem ruchu teozoficznego było zaś zniszczenie chrześcijaństwa. Następczyni Heleny Bławatskiej, Ann Bailey, podaje listę Kościołów i religii, tak zwanych grup negatywnych, które należy wyeliminować. Z chrześcijaństwem na czele.

/.../ Ciąg dalszy artykułu - w wydaniu papierowym

poniedziałek, 11 sierpień 2014 11:39

Zabobony człowieka XXI wieku

Aby zrozumieć kulturę dzisiejszego Zachodu trzeba koniecznie zrozumieć, czym jest i skąd wywodzi się światopogląd New Age. Konkurentem chrześcijaństwa wcale bowiem nie jest dziś ateizm, lecz zabobon. Człowiek nie jest w stanie żyć bez transcendencji. Gdy więc przestaje wierzyć w Boga, zaczyna wierzyć w cokolwiek. Współczesna neoliberalna kultura, która zdominowała społeczeństwa zachodnie, eliminując chrześcijaństwo ze swego głównego nurtu, doprowadziła do duchowego głodu. W tę duchową próżnię wsączają się różnego rodzaju wierzenia. Ale są też operatorzy stymulujący ten proces. Środowiska skupione wokół instytucji zapewniających sobie ciągłość działania już przez kilkanaście pokoleń, które od ponad dwóch stuleci wytrwale pracują nad zastąpieniem w Europie chrześcijaństwa duchowościami.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.