Nr 3/140, lipiec 2015 r.

Nr 3/140, lipiec 2015 r.

sobota, 12 wrzesień 2015 14:34

Bank Jedwabnego Szlaku

Napisał
Podjęte z początkiem roku dwie chińskie inicjatywy o charakterze globalnym w polityce światowej na dalszy plan odsunęły ukraiński kryzys i inne lokalne konflikty na naszym globie. Pierwsza z nich to koncepcja „Nowego Jedwabnego Szlaku”, na początek od Pacyfiku do Bałtyku. Druga to powołanie Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB), który ma projekt ten sfinansować. Na jego kapitał założycielski składa się wkład Chin w wysokości 50 mld USD i drugie tyle pozostałych uczestników. Do 31 marca miała być zamknięta lista zagranicznych jego uczestników. I ty Brutusie… W połowie kwietnia chińskie Ministerstwo Finansów podało, że Polska znajduje się wśród 57 państw założycielskich tego banku. Pierwsze wiadomość tę podało Polskie Radio. Powtórzyły ją nieliczne media takie jak TVP INFO, Money.pl, Bankier pl, CSPA Polska-Azja.pl. Wiadomość tę potraktowano całkowicie marginesowo. Jest to zrozumiałe w kontekście polskiej polityki zagranicznej powiązanej z amerykańskimi gwarancjami wojskowymi i politycznymi…
Wizja Wielkiej Albanii wcale nie jest tak odległa, jakby się wydawało. Macedonia, której co czwarty obywatel jest Albańczykiem, nie potrafi zahamować wzrostu ich tendencji separatystycznych. Albania i Kosowo choć oficjalnie nie przejawiają takich dążeń, wciąż nie tracą nadziei, że ponowne wykorzystanie sprzyjających dla ich rodaków okoliczności pozwoli je urzeczywistnić. W tle tego realnego zagrożenia wszystkie bałkańskie państwa liczą na unijne pieniądze. Czy Zachodowi uda się kupić sobie spokój? W ciągu ostatnich miesięcy doszło w Macedonii do eskalacji napięcia pomiędzy Macedończykami – Słowianami a mniejszością albańską, która stanowi ok. 25% populacji tego państwa i jest to tendencja wzrastająca (wśród tej społeczności duży procent stanowią ludzie młodzi, a przeciętna Albanka ma o wiele więcej dzieci niż Macedonka).
sobota, 12 wrzesień 2015 14:25

Daesh

Napisane przez
Kilka lat temu oglądałem na jednym z rosyjskich kanałów telewizyjnych, spotkanie starannie wyselekcjonowanej młodzieży, z Siergiejem Ławrowem. Rozmawiano o mocarstwach. Wciąż uważano, że Rosja jest mocarstwem światowym, drwiono z Amerykanów, którzy uważają ich kraj jedynie za mocarstwo regionalne. Jaka jest więc różnica pomiędzy mocarstwem regionalnym a światowym?
Rosja ma niejedno oblicze, często te oblicza są ze sobą sprzeczne, więc można powiedzieć wiele kontrastujących ze sobą rzeczy o Rosji i większość z nich będzie prawdą.
Za kilka miesięcy minie druga rocznica wybuchu protestów na kijowskim Majdanie. Reakcja Rosji została określona w kategoriach dążenia do imperializmu, nie do zwyczajnej obrony interesów narodowych – najpierw gospodarczych, gdy trwały negocjacje ws. umowy stowarzyszeniowej, a następnie bezpieczeństwa, gdy zaczęły się protesty na Krymie. Jak pan ocenia tamte wydarzenia i ich następstwa? Wydarzenia i ostateczne zwycięstwo tzw. rewolucji Majdanu były przegraną dla wszystkich zaangażowanych stron. Pierwszym przegranym była Ukraina, ale również wśród przegranych była też Rosja i Unia Europejska (która rozpoczęła bardzo kosztowną wojnę na sankcje), a nawet Stany Zjednoczone (prędzej czy później będą musiały dzielić ciężar utrzymania rozpadającej się gospodarki Ukrainy; Waszyngton już udziela kredytów przez MFW). Nawet obecni „personalni zwycięzcy”, tacy jak Petro Poroszenko, Arsenij Jaceniuk, Andrij Parubyj i inni ukraińscy nacjonaliści, którzy zostali wyniesieni do władzy przez Majdan, nawet oni prędzej czy później, staną się przegranymi, gdyż…
Negocjacje międzynarodowe prowadzone są w szczególnym środowisku, w którym trudno jest oceniać postępowanie podmiotów politycznych czy gospodarczych w kategoriach etycznych. W zależności od przyjętej postawy (moralizm, amoralizm, realizm, machiawelizm) można oczywiście oceniać zachowania tych podmiotów według norm etycznych, powszechnie jednak i tak wiadomo, że zawsze biorą górę interesy stron. Reguły gry, w tym także te o moralnym wydźwięku, są przeważnie ustalane przez samych uczestników. Zachowania negocjacyjne państw są funkcją woli politycznej decydentów państwowych, ta zaś przejawia się w dążeniach do zaspokojenia rozmaitych potrzeb i interesów, bez względu na to, jak te dążenia oceniają inni. Oczywiście, państwa i inne podmioty międzynarodowe robią wszystko, aby swoje dążenia zamaskować i ukryć za szlachetnie brzmiącymi deklaracjami. Na tym często polega ideologizacja w stosunkach międzynarodowych.
Jaki jest dziś cel istnienia mediów? Czy zmienił się on, niejako dopasował do nowej rzeczywistości? Wymagamy od nich czegoś innego? Podstawowe założenie jest niezmienne. Media mają przede wszystkim spełniać prawo obywateli do bycia informowanymi. Mówi się, że mają być czwartą władzą, ale one mają być przede wszystkim bardzo ważnym pośrednikiem między trzema władzami: ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą – a obywatelami i w ich imieniu pełnić funkcję kontrolną. Odwołam się do stwierdzenia Włodzimierza Ilijcza Lenina, że kto ma informację, ten ma władzę, w naszych czasach jest to tysiąc razy bardziej aktualne niż w jego. Pytanie, czy ta informacja będzie zastrzeżona dla jakichś wyselekcjonowanych, elitarnych grup, pytanie – kto będzie suwerenem w państwie. Jeśli poinformowany jest ogół obywateli, to oni są suwerenem i mamy do czynienia z demokracją, jeżeli są jakieś oligarchiczne środowiska bądź grupy władzy, to one sprawują rzeczywiste rządy w…
Jakie zadanie, cele stawia się dziś przed mediami? Do czego służą, a do czego powinny służyć, a może lepiej powinienem spytać, komu powinny służyć? A jakie pan zadanie stawia dla noża?   Ma być ostry i dobrze kroić. Media są trwałym elementem naszej szybko zmieniającej się rzeczywistości. Zarówno one, jak i postęp, nie czynią nas jednak lepszymi. Zmienia się jedynie scenografia, a my, być może, jesteśmy jeszcze gorsi, niż byliśmy. Nie wiem czy telefon komórkowy, czy komputer kogoś uczynił lepszym. Media są jak ten nóż, można pokroić nim chleb, bronić się nim, a nawet kogoś zabić. Media są jedynie trochę bardziej skomplikowane od noża. Występuje tutaj też zależność, jak media to dziennikarze, a każdy dziennikarz, każdy kto babrze nam w głowie, tak jak chirurg, który musi mieć na to papiery i skończyć szkołę, powinien mieć tabliczkę z informacjami, kim jest…
sobota, 12 wrzesień 2015 14:02

Wokół kłamstwa

Napisał
Dwa przykłady: kłamstwo i „wrzutka” Temat manipulacji społecznych, kiedyś (choć nie raz i obecnie) owiany urokiem grozy i tajemnicy, wiązany ze służbami specjalnymi lub też stojącymi za kulisami wielkich mediów, demiurgami kontroli społecznej, dziś się w znacznej mierze strywializował. Można nawet powiedzieć, że znajomość technik manipulacji stała się częścią popkultury. Codzienny „kontent” internetowy – bardziej zapewne niż prasowy, a wielokrotnie bardziej niż „konserwatywne” i anachroniczne medium, jakim jest telewizja – dostarcza znaczną ilość doniesień o próbach manipulacji publicznością, których dokonują władze, koncerny medialne, przedstawiciele rozmaitych interesów. Przeważnie są to doniesienia o zwykłych, prawdziwych lub domniemanych kłamstwach ludzi ze świecznika przekazu głównego nurtu i ośrodków władzy. Chodzi, przede wszystkim o ludzi zajmujących stanowiska polityczne, o celebrytów, ale też „czwartą władzę” – trudną do określenia jako dziennikarze, którymi są nazywani, raczej o kreatorów opinii.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.