Nr 4/141, październik 2015 r.

Nr 4/141, październik 2015 r.

Ze Zbigniewem Stawrowskim, rozmawia Aleksander Kłos Zbigniew Stawrowski – filozof, profesor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego oraz współzałożyciel i dyrektor Instytutu Myśli Józefa Tischnera w Krakowie. Jesteśmy świadkami gigantycznej fali imigrantów docierających do granic Unii Europejskiej, z czego większość z nich chce trafić do Niemiec. Kanclerz Angela Merkel wciąż podkreśla, że nie można zamykać się na „uciekinierów”, ale przy tym domaga się, by kraje Wspólnoty wykazały swoją „solidarność” i podzieliły ich między siebie. To zaś wywołuje sprzeciw części państw i coraz większe opory społeczeństw. Obserwując pomysły na poradzenie sobie z kryzysem migracyjnym, nie możemy być spokojni o to, że unijne elity sobie z nim poradzą. Jedno jest pewne: jest to wielka próba zarówno dla tej organizacji, jak i samej Europy, czy szerzej – zachodniej cywilizacji. Wydaje się, że już wiele zmieniło się w relacjach między silniejszymi i słabszymi krajami Wspólnoty, istnieją…
Już dawno dyżurne autorytety środowisk lewicowo-liberalno-poskomunistycznych nie otrzymały takiej okazji, by wylać ogromnych rozmiarów wiadro pomyj na swoich konserwatywnych, prawicowych i katolickich adwersarzy. W ruch poszły wyzwiska zarzucające faszyzm, rasizm, ksenofobię, nienawiść wszystkim tym, którzy przejawiają jakiekolwiek wątpliwości w sprawie przyjmowania imigrantów do naszego kraju. Polak znów – w ich mniemaniu – pokazał swoje okropne „ja”, które na co dzień stara się ukryć pod płaszczykiem chrześcijaństwa, obrony wartości zachodniej kultury i tradycji. Pójdźmy więc tropem myślenia ludzi, którzy mają niebagatelny wpływ na kształtowanie debaty medialnej, ludzi, którzy aspirują do miana wszystkowiedzących wyroczni, których opinie muszą brać pod uwagę nie tylko politycy, ale też wszyscy ci, którzy nie chcą być zaliczeni do grona obywateli „ciemnogrodu”. W ruch poszły noże... Jan Tomasz Gross, znany przede wszystkim jako dyżurny „ekspert” od polskiego antysemityzmu z czasów II wojny światowej, autorytet „Gazety Wyborczej” i jej…
piątek, 27 listopad 2015 23:13

Przyjście wroga

Napisał
Ktoś to wreszcie powinien powiedzieć głośno: ci, którzy całymi hordami wdzierają się na nasze ziemie, morzem i lądem, na przemytniczych krypach i tirach, są naszym wrogiem. Jak uczy Carl Schmitt, wróg (hostis) nie jest kimś, do kogo odczuwamy wrogość ani kimś, kto kieruje takie uczucie ku nam. Nazwanie wroga po imieniu nie musi mieć nic wspólnego ze stosunkiem emocjonalnym do niego, nie jest więc przejawem wyimaginowanej „mowy nienawiści”. Uczucia należą do spraw subiektywnych. Wróg to zbiorowość ludzi, która stanowi dla nas obiektywne zagrożenie o charakterze egzystencjalnym. Obcy, szturmujący nasze granice zamierzają rozpanoszyć się w naszych domach i specjalnie tego nie ukrywają. Część kolumn wroga chce odebrać nam miejsca pracy. Inna część planuje prowadzić dożywotnio próżniacze życie na nasz koszt; kpić sobie z naszych praw, ale zarazem wyciągać rękę po pieniądze regularnie jak w zegarku. Szwecja i Norwegia, otwarłszy szeroko drzwi…
Jeżeli chcemy bronić Europy przed najeźdźcami, to musimy przede wszystkim bronić ducha Europy. Poseł UE Michał Marusik (prezes Kongresu Nowej Prawicy) ostrzegł, że masowa imigracja z krajów obcych cywilizacyjnie sprawi, że Europa będzie wyglądać, jak kraje, z których obecnie ludzie uciekają i wówczas nie będzie już dokąd uciec. Słowa te padły na brukselskiej konferencji w której wzięła udział Marine Le Pen oraz przedstawiciele europarlamentarnej frakcji Europa Narodów i Wolności. – Europa została zaatakowana falą migracyjną, wielotysięcznym tłumem imigrantów obcych nam cywilizacyjnie – rozpoczął swoje wystąpienie europoseł Michał Marusik, a następnie zwrócił uwagę na różne problemy wynikające z masowej imigracji z Afryki i Azji do Europy. Polski polityk zwrócił uwagę, że przybysze są zwabiani do krajów UE poziomem życia i wysokimi zasiłkami socjalnymi, które można stosunkowo łatwo otrzymać w państwach Zachodu. Jednak ważniejszy problem stanowi fakt braku integracji imigrantów z normami…
Mówi się dużo ostatnio o problemie uchodźców z Afryki oraz Bliskiego Wschodu, o tym że Unia nakaże Polsce wpuszczenie tych ludzi do naszego kraju, oraz o problemach z tym związanych; debata trwa. Ja, będąc w Chinach już ponad sześć lat, jestem również pewnego rodzaju uchodźcą. W skrócie mówiąc: nie podoba mi się życie w Unii, czułem się zagrożony przez aparat biurokratycznego nacisku, więc sobie wymyśliłem, że przepłynę, przefrunę i udam się tam, gdzie mi lepiej. I tak też zrobiłem. Chiny oraz Chińczycy są wobec mnie przyjaźni, jednak w życiu zbiorowym (cywilizacji oraz prawa) muszę się trzymać pewnych zasad. Nie zbudowano tu dla mnie przejściowych obozów zakwaterowania, za dach nad głową muszę zawsze płacić na czas. Nie mam darmowego przydziału ryżu, nie mam też kieszonkowego i darmowego lekarza. Wszystkie moje rachunki muszę płacić sam za siebie. Gdy przeskrobię coś mało ważnego,…
- System kalifatu jest dokładnym zaprzeczeniem tego, co wypracował sobie przez wieki dominacji Zachód – powiedział prof. Marek Jan Chodakiewicz z waszyngtońskiego Instytutu Polityki Światowej podczas sierpniowego wystąpienia we Wrocławiu. Gość zza Atlantyku, który w swojej pracy zajmuje się m.in. sprawami dyplomacji i terroryzmu, w mocnych słowach skrytykował niekompetencję administracji Stanów Zjednoczonych, która w imię demokratyzacji obaliła świeckie rządy w krajach Bliskiego Wschodu, co utorowało drogę do władzy islamistycznym radykałom. Profesor Chodakiewicz dużą część swojego wykładu poświęcił kalifatyzmowi, który stał się jednym z trzech systemów geopolitycznych funkcjonujących we współczesnym świecie. Ustępuje on pola „naćpanemu i nażartemu” Zachodowi oraz porządkowi postkomunistycznemu z kleptokratycznymi rządami uwłaszczonych aparatczyków. Kalifatyści stosują tradycyjne muzułmańskie spojrzenie na świat, który dzielą na dwie strefy. Dar al-Islam (z arab. „Domostwo Islamu”) obejmuje kraje należące do wyznawców Mahometa, natomiast Dar al-Harb (z arab. „Domostwo Wojny”) to reszta świata. W…
piątek, 27 listopad 2015 22:13

Czy w szaleństwie jest metoda?

Napisał
W 2015 roku sprawdza się w Europie prorocza wizja francuskiego pisarza Jana Raspail, który w powieści „Obóz świętych”, opisał przed 40. laty jak miliony indyjskich nędzarzy opanowują statki, łodzie i wszystko, co tylko utrzymuje się na wodzie, by dotrzeć do Europy. Nie mają wobec Europejczyków żadnych złych zamiarów, a w każdym razie – nic o tym nie wiadomo. Chcą tylko tutaj dotrzeć i tu pozostać. Jednak już na wieść o zbliżaniu się tej armady nędzarzy Europa jako wspólnota cywilizacyjna zaczyna się rozpadać. Cywilizacja umiera i kiedy pierwsi przybysze docierają wreszcie na Stary Kontynent, Europy właściwie już nie ma – poza izolowanymi enklawami, w których chronią się ci nieliczni, co zachowali wolę oporu. Dzisiejsza Europa sprawia wrażenie zaczadzonej własną propagandą, jakby zapomniała, że w propagandę maja wierzyć inni, a nie jej producenci. Kucharz sobie nie gotuje, żołnierz sobie nie wojuje. Tymczasem…
piątek, 27 listopad 2015 22:11

Kronika zagłady Niemiec

Napisane przez
Galina Iwanowa z Kazania wyszła w Niemczech za mąż, naturalizowała się, rozwiodła, postanowiła potwierdzić dyplom ukończenia studiów wyższych i zacząć pracować… Ale plany te pokrzyżowały dziwne, nielogiczne działania rządu Niemiec i zachowanie Niemców, które można nazwać samobójczymi. Prawie wszystkie zapisy Galiny są ściśle udokumentowane: zaopatrzone w odnośniki do głównych mediów w Niemczech (ZDF, Fokus, Sueddeutsche Zeitung) oraz oświadczenia urzędników. To jest prawdziwa kronika zagłady Europy. Publikujemy pamiętnik (od stycznia do sierpnia 2015 roku) bez komentarzy. Jego autorka ma zamiar wyjechać… 4 stycznia Dzisiaj niemiecki internet dyskutuje na temat oświadczenia swojego rządu o potrzebie przyjazdu do kraju imigrantów ze wszystkich punktów zapalnych planety. Preferencje mają młodzi muzułmanie z Afryki i z Bliskiego Wschodu: w oświadczeniu Bundestag mówi o silnych ramionach, mających na celu ocalenie niemieckiej gospodarki. Ale trzeba zadać pytanie: „Gdzie ci wszyscy mniej wykształceni, nieznający języka niemieckiego mężczyźni będą pracować?”…
piątek, 27 listopad 2015 22:01

Masowa imigracja w oczach Niemców

Napisał
Temat masowej imigracji opanował czołówki niemieckich mediów dlatego, że fala przybyszów gwałtownie wezbrała, ale jest on obecny w tamtejszym dyskursie publicznym od wielu dziesięcioleci, zazwyczaj w powiązaniu z negatywnymi trendami demograficznymi – to dwa, ściśle ze sobą związane aspekty problemu: rosnąca imigracja i malejąca stopa urodzeń Niemców. Przez wiele lat media i politycy twierdzili, że mówienie o tym, iż „Niemcy wymierają” to apokaliptyczne przepowiednie i straszenie katastrofą, obecnie pod naporem faktów okazuje się, że wprawdzie Niemcy rzeczywiście wymierają, ale łatwo temu zaradzić, zastępując ich imigrantami, w wyniku czego luka demograficzna zniknie. Jednakże, jak pokazuje doświadczenie, przybysze nie będą się (choćby częściowo) asymilować i integrować. Po pierwsze dlatego, że w zdecydowanej większości pochodzą z pozaeuropejskich kręgów kulturowych, po drugie ich wysoka liczebność spowoduje, że będąc w Europie, nadal będą się czuli „wśród swoich” (tym bardziej że współczesna technika umożliwia stały kontakt…

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.