Wstęp Nie tylko chrześcijanie mają własny kalendarz, dzięki któremu odróżniają np. porę karnawału od Wielkiego Postu. Także genderyści, aborcjoniści i globaliści mają własne kalendarze. Trzeba je znać, aby rozumieć polityczne wydarzenia, a nie gapić się na nie, stając się w ten sposób „użytecznym idiotą” dla jednych, a dla wszystkich – przyćmionym umysłowo szkodnikiem. Kiedy zatem od początku roku 2015 zadano nam temat pigułki aborcyjnej, a zaraz później ratyfikację konwencji „antyprzemocowej” Rady Europy, to od razu należało zajrzeć do kalendarza aborcjonistów i genderystów, aby się zorientować, jaką światową politykę także realizuje się w „teoretycznie istniejącej” Polsce. Tę politykę Jan Paweł II nazwał globalnym spiskiem przeciwko życiu, a w tym roku jesteśmy świadkami i obiektami szczególnie zintensyfikowanych działań owych „spiskowców”. Rok 2014 to czas podsumowywania osiągnięć zaplanowanych na konferencji „demograficznej” ONZ w Kairze z 1994 roku, kierowanej koniec końców przez Billa Clintona,…
sobota, 12 wrzesień 2015 15:00

Ciemność ze Wschodu

Napisane przez
Polecam Medytację Uśmiechającego się Buddy. Siedzimy na podłodze lub na krześle z wyprostowanym kręgosłupem. Oczy są zamknięte i skupione na punkcie między brwiami. Ramiona zgięte w łokciach, dłonie podniesione tak, aby ich wnętrza skierowane były do przodu. Palce obu rąk – mały i serdeczny – są zgięte, przyciskamy je kciukiem. Palce wskazujący i środkowy są złączone i wyprostowane. Przesuwamy ramiona i łokcie lekko do tyłu, dzięki czemu łopatki zbliżą się do siebie, a klatka piersiowa nieco wysunie do przodu. Utrzymujemy tę wymagającą pozycję podczas całej medytacji, to znaczy od 3 do 11 minut. Oddychamy głęboko, świadomie wydłużając każdy wdech i wydech. Po zakończeniu opuszczamy ramiona, relaksujemy oddech, a gdy na twarzy pojawi się uśmiech, zachowajmy go w sobie jak najdłużej. Czy wiedziałeś, że istnieje coś takiego jak „joga uśmiechu”? Że w jej reklamówkach będą pojawiały się takie pojęcia jak endorfiny,…
sobota, 12 wrzesień 2015 14:40

Przeciwko V. kolumnie Państwa Islamskiego

Napisane przez
16 czerwca 2015 roku w Brukseli pikietowała grupa europejskich polityków. Akcja została zorganizowana przez „Sojusz na rzecz Pokoju i Wolności” (APF). Czynny udział, wzięli w niej również: członek prezydium partii “Rodina”, współprzewodniczący klubu “Stalingrad” Fedor Biryukov, historyk i politolog z Petersburga Alexander Sotnichenko, europoseł Udo Voigt (Niemcy), byli członkowie PE Nick Griffin (Wielka Brytania) i Roberto Fiore (Włochy) oraz inni przedstawiciele „Sojuszu na rzecz Pokoju i Wolności” z Francji, Szwecji, Danii, Grecji, Hiszpanii, Czech, Łotwy i innych krajów europejskich, którzy przybyli pod siedzibę Parlamentu Europejskiego protestować pod hasłem “Stop rusofobii”.
Względność status quo w stosunkach międzynarodowych W stosunkach międzynarodowych trwa stale konfrontacja między obrońcami status quo a zwolennikami zmian, choć do niedawna wydawało się, że ład międzynarodowy oparty na poszanowaniu nienaruszalności granic i integralności terytorialnej został powszechnie zaakceptowany. Po raz kolejny ludzkość przekonuje się jednak, że żaden ład w stosunkach międzynarodowych nie jest dany raz na zawsze. Wiara, że raz ustanowione granice będą miały charakter wieczysty, świadczy raczej o braku zrozumienia dla historii, o naiwności i bezgranicznym idealizmie, a nie o realistycznej diagnozie rzeczywistości międzynarodowej. W praktyce izolacjonizm ściera się z aktywizmem i zaangażowaniem, tendencje integracyjne i dośrodkowe splatają się z tendencjami dezintegracyjnymi i odśrodkowymi. Nikt doprawdy nie wie, czy raz przyjęta polityka jakiegoś państwa nie ulegnie zmianie lub przewartościowaniu w dłuższej perspektywie czasowej. Na przykład Niemcy powszechnie są uznawane za państwo pokojowe i zorientowane na integrację europejską. Ale czy…
sobota, 12 wrzesień 2015 14:34

Bank Jedwabnego Szlaku

Napisał
Podjęte z początkiem roku dwie chińskie inicjatywy o charakterze globalnym w polityce światowej na dalszy plan odsunęły ukraiński kryzys i inne lokalne konflikty na naszym globie. Pierwsza z nich to koncepcja „Nowego Jedwabnego Szlaku”, na początek od Pacyfiku do Bałtyku. Druga to powołanie Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB), który ma projekt ten sfinansować. Na jego kapitał założycielski składa się wkład Chin w wysokości 50 mld USD i drugie tyle pozostałych uczestników. Do 31 marca miała być zamknięta lista zagranicznych jego uczestników. I ty Brutusie… W połowie kwietnia chińskie Ministerstwo Finansów podało, że Polska znajduje się wśród 57 państw założycielskich tego banku. Pierwsze wiadomość tę podało Polskie Radio. Powtórzyły ją nieliczne media takie jak TVP INFO, Money.pl, Bankier pl, CSPA Polska-Azja.pl. Wiadomość tę potraktowano całkowicie marginesowo. Jest to zrozumiałe w kontekście polskiej polityki zagranicznej powiązanej z amerykańskimi gwarancjami wojskowymi i politycznymi…
Wizja Wielkiej Albanii wcale nie jest tak odległa, jakby się wydawało. Macedonia, której co czwarty obywatel jest Albańczykiem, nie potrafi zahamować wzrostu ich tendencji separatystycznych. Albania i Kosowo choć oficjalnie nie przejawiają takich dążeń, wciąż nie tracą nadziei, że ponowne wykorzystanie sprzyjających dla ich rodaków okoliczności pozwoli je urzeczywistnić. W tle tego realnego zagrożenia wszystkie bałkańskie państwa liczą na unijne pieniądze. Czy Zachodowi uda się kupić sobie spokój? W ciągu ostatnich miesięcy doszło w Macedonii do eskalacji napięcia pomiędzy Macedończykami – Słowianami a mniejszością albańską, która stanowi ok. 25% populacji tego państwa i jest to tendencja wzrastająca (wśród tej społeczności duży procent stanowią ludzie młodzi, a przeciętna Albanka ma o wiele więcej dzieci niż Macedonka).
sobota, 12 wrzesień 2015 14:25

Daesh

Napisane przez
Kilka lat temu oglądałem na jednym z rosyjskich kanałów telewizyjnych, spotkanie starannie wyselekcjonowanej młodzieży, z Siergiejem Ławrowem. Rozmawiano o mocarstwach. Wciąż uważano, że Rosja jest mocarstwem światowym, drwiono z Amerykanów, którzy uważają ich kraj jedynie za mocarstwo regionalne. Jaka jest więc różnica pomiędzy mocarstwem regionalnym a światowym?
Rosja ma niejedno oblicze, często te oblicza są ze sobą sprzeczne, więc można powiedzieć wiele kontrastujących ze sobą rzeczy o Rosji i większość z nich będzie prawdą.
Za kilka miesięcy minie druga rocznica wybuchu protestów na kijowskim Majdanie. Reakcja Rosji została określona w kategoriach dążenia do imperializmu, nie do zwyczajnej obrony interesów narodowych – najpierw gospodarczych, gdy trwały negocjacje ws. umowy stowarzyszeniowej, a następnie bezpieczeństwa, gdy zaczęły się protesty na Krymie. Jak pan ocenia tamte wydarzenia i ich następstwa? Wydarzenia i ostateczne zwycięstwo tzw. rewolucji Majdanu były przegraną dla wszystkich zaangażowanych stron. Pierwszym przegranym była Ukraina, ale również wśród przegranych była też Rosja i Unia Europejska (która rozpoczęła bardzo kosztowną wojnę na sankcje), a nawet Stany Zjednoczone (prędzej czy później będą musiały dzielić ciężar utrzymania rozpadającej się gospodarki Ukrainy; Waszyngton już udziela kredytów przez MFW). Nawet obecni „personalni zwycięzcy”, tacy jak Petro Poroszenko, Arsenij Jaceniuk, Andrij Parubyj i inni ukraińscy nacjonaliści, którzy zostali wyniesieni do władzy przez Majdan, nawet oni prędzej czy później, staną się przegranymi, gdyż…
Negocjacje międzynarodowe prowadzone są w szczególnym środowisku, w którym trudno jest oceniać postępowanie podmiotów politycznych czy gospodarczych w kategoriach etycznych. W zależności od przyjętej postawy (moralizm, amoralizm, realizm, machiawelizm) można oczywiście oceniać zachowania tych podmiotów według norm etycznych, powszechnie jednak i tak wiadomo, że zawsze biorą górę interesy stron. Reguły gry, w tym także te o moralnym wydźwięku, są przeważnie ustalane przez samych uczestników. Zachowania negocjacyjne państw są funkcją woli politycznej decydentów państwowych, ta zaś przejawia się w dążeniach do zaspokojenia rozmaitych potrzeb i interesów, bez względu na to, jak te dążenia oceniają inni. Oczywiście, państwa i inne podmioty międzynarodowe robią wszystko, aby swoje dążenia zamaskować i ukryć za szlachetnie brzmiącymi deklaracjami. Na tym często polega ideologizacja w stosunkach międzynarodowych.
Jaki jest dziś cel istnienia mediów? Czy zmienił się on, niejako dopasował do nowej rzeczywistości? Wymagamy od nich czegoś innego? Podstawowe założenie jest niezmienne. Media mają przede wszystkim spełniać prawo obywateli do bycia informowanymi. Mówi się, że mają być czwartą władzą, ale one mają być przede wszystkim bardzo ważnym pośrednikiem między trzema władzami: ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą – a obywatelami i w ich imieniu pełnić funkcję kontrolną. Odwołam się do stwierdzenia Włodzimierza Ilijcza Lenina, że kto ma informację, ten ma władzę, w naszych czasach jest to tysiąc razy bardziej aktualne niż w jego. Pytanie, czy ta informacja będzie zastrzeżona dla jakichś wyselekcjonowanych, elitarnych grup, pytanie – kto będzie suwerenem w państwie. Jeśli poinformowany jest ogół obywateli, to oni są suwerenem i mamy do czynienia z demokracją, jeżeli są jakieś oligarchiczne środowiska bądź grupy władzy, to one sprawują rzeczywiste rządy w…

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.