Wojciech Trojanowski

Wojciech Trojanowski

Upłynęło zaledwie ćwierć wieku praktycznego wdrażania doktryny świata jednobiegunowego pod kuratelą atlantyckiego strażnika demokracji, a już projekt ten grozi spektakularnym zawaleniem. Wiele narodów poczuło się nabitymi w butelkę, bo owo „pilnowanie demokracji”, podobnie jak równie wiele obiecujące hasło „wolnego rynku”, okazało się kryptonimem nowej kolonizacji przeprowadzanej przez wielkie zachodnie korporacje i budowania ich potęg. W przyrodzie jednak, jak się powiada, nic nie ginie. Pokusa łatwego zysku, nieograniczona praktycznie niczym, a już najmniej granicami państw, skłoniła zachodnich inwestorów do skorzystania z tanich zasobów ludzkich, a w rezultacie – do wyprowadzenia środków produkcji z imperium niepodzielnie panującego nad lądami i oceanami. Tym samym przyczyniła się do zainwestowania w rozwój gospodarek znajdujących się daleko poza peletonem. Kraje te, a wśród nich zwłaszcza Chiny, szybko skorzystały z nadarzającej się szansy i w stosunkowo krótkim czasie zaczęły doganiać, niedoścignioną dotąd Amerykę. Pościg ten wydawał się tym łatwiejszy, im bardziej została ona, niezbyt roztropnie, pozbawiona części swojego potencjału wytwórczego.

czwartek, 23 marzec 2017 23:18

Konserwatyzm limitowany

Jak okiem sięgnąć planeta Ziemia w ostatnich latach odnotowała gwałtowny zwrot do swojego stanu początkowego, opisanego w Księdze Rodzaju, czyli bezładu. Zaledwie kilka dni zajęło ongiś Stwórcy, by ten chaos uporządkować, ale człowiek, z powodów bliżej nieokreślonych i domagających się teologicznego uzasadnienia, od wieków mozoli się nad tym, by ten proces odwrócić.

sobota, 10 grudzień 2016 09:53

Cywilizacja jaśnie oświeconych

Wiele uwagi poświęcono już fenomenowi, jakim był niezwykły rozkwit pewnej podrzędnej sekty, która pojawiła się jakby znikąd, na peryferiach wielkiego rzymskiego cesarstwa na początku naszej ery. Czynnikiem, który zagwarantował powodzenie rozprzestrzeniania się idei chrześcijańskich, na pewno była ich uniwersalność, umiarkowanie, głębia etyki, misyjność, ale również niezwykle precyzyjne i rozumne podejście do wiary i egzystencji człowieka, pozytywny stosunek do prawdy i jej poszukiwania („szukajcie a znajdziecie, pukajcie a otworzą wam”, „poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”).

sobota, 20 sierpień 2016 14:40

Racjonalni czy romantyczni

Pytanie o polską politykę wobec Rosji nie ogranicza się do ustalenia, jaki ma być kierunek polskich sojuszy, jest to dylemat, który dotyczy spraw fundamentalnych – ogólnego imperatywu warunkującego myśl geopolityczną naszych elit rządzących, tym razem, przynajmniej z nazwy, prawicowych czy konserwatywnych. Szybko zmieniająca się mapa świata wymaga pozbycia się sztywnego gorsetu nadmiernego historyzmu, romantyzmu i ideologizacji, którymi kieruje się obóz patriotyczny, zwłaszcza ten związany z rządzącą partią.

Prawo i Sprawiedliwość definiuje się, między innymi, jako partia konserwatywna i katolicka, co może czasem usypiać czujność przeciętnego wyborcy, Polaka, katolika, patrioty, uznającego percepcję rzymskokatolicką za właściwą. Podczas gdy naczelną zasadą, którą kieruje się Kościół w doświadczaniu i praktykowaniu prawdy o świecie jest fides et ratio, w Polsce najczęstszym przedmiotem pewnego złudzenia jest utożsamianie idealistycznego, romantycznego ducha mesjanizmu narodowego z etyką katolicką. To oczywiste, że chrześcijanin, katolik nie może traktować poszczególnych dziedzin życia – polityki, gospodarki, w oderwaniu od etyki i nauki Chrystusa. W polskim etosie narodowym, w wyniku przeżywanych tragedii, nastąpiło jednak pewne pomieszanie etyk i spore odejście od zasady racjonalności. Zaistniał tu pewien zlepek percepcji chrześcijańskiej z tym, co wypływa z zatrutych źródeł rewolucyjnych epok.

W epoce rewolucji nacjonalistycznych na początku XIX wieku miłość do ojczyzny ubrano w szaty obcego mistycyzmu, graniczącego niebezpiecznie z okultystyczną kabałą i idolatrią. W Polsce, w wyniku specyficznego środowiska, orientacja taka przywdziała ponadto szatę katolickości. Zapewne innej formy mieszkańcy kraju nad Wisłą nie byli by skłonni zaakceptować. Jeśli dobrze przyjrzymy się źródłom ogromnej części polskiego etosu patriotycznego, zobaczymy, że jego prekursorami byli bardzo często ludzie zaangażowani w idee oświeceniowe, romantyczne – wrogie Kościołowi i cywilizacji, z której wyrastali, którzy mimo to cieszą się dzisiaj estymą pobożnych Polaków-katolików. Nie jest tu moją rolą analizowanie i ocena poszczególnych postaci, od Niemcewicza, przez Mickiewicza, do – powiedzmy – Hoene-Wrońskiego (wymieniając tylko najbardziej znanych), czy choćby takich stowarzyszeń i ugrupowań jak Klub Filomatów, Towiańczycy czy np. oba stronnictwa powstania styczniowego, ich zakorzenienia w ideach nowożytnej epoki i rewolucji. Warto zauważyć jedynie, że było to tym bardziej może niebezpieczne, że ludzie ci często więzi z Kościołem się nie wyrzekali. Taki stan powodował trwałe zespalanie obcych ideałów z wzorcami, które mogły bez tej domieszki wyznaczyć kierunki zgoła wartościowsze. Dotyczy to najbardziej naszej myśli politycznej, która ulega, jeśli mogę użyć takiej metafory, przegrzaniu z powodu braku odpowiedniego racjonalnego chłodzenia.

(...)

sobota, 28 maj 2016 20:57

Faza agonalna

Klub Opcji na Prawo gościł w kwietniu we Wrocławiu szefową antyislamizacyjnego niemieckiego ruchu PEGIDA – Tatjanę Festerling.

Redaktor Michał Krupa otworzył spotkanie nawiązując do wypowiedzi znanego katolickiego pisarza Hilaire’a Belloca, który już kilkadziesiąt lat temu twierdził, że następne starcie w Europie będzie konfliktem pomiędzy cywilizacją chrześcijańską a islamską, wskazując przy tym na rewolucyjną genezę wojującego islamu. Otóż okazuje się, że nawet Belloc nie miał racji – konkludował Michał Krupa – ponieważ dzisiaj jesteśmy, owszem, świadkami starcia, ale nie islamu z chrześcijaństwem, tylko islamu z chrześcijaństwem w daleko zaawansowanej fazie agonalnej. Takie wprowadzenie jak się okazało, znalazło swoje całkowite potwierdzenie w tym, co można było usłyszeć tego wieczoru od niemieckiego gościa. Już na wstępie powiało pesymizmem.

Tytuł mojej prelekcji – rozpoczęła Tatjana Festerling – jest sformułowany jako pytanie: Czy można jeszcze Europę uratować? Moglibyśmy ten wykład właściwie skrócić. Jeśli rozumiemy przez Europę tę Europę, którą znamy od dziesiątków lat, Europę, która bazuje na wartościach chrześcijańskich, i którą nauczyliśmy się kochać, to dam państwu bardzo skromną odpowiedź. Ona brzmi: nie! Ta Europa jest przegrana. Przegrana na korzyść islamu. Stracona na korzyść zielonych neomarksistów, którzy hołdują ideologii tzw. inżynierii socjalnej i przegrana na rzecz skorumpowanej globalnej elity władzy, która zalewa Europę muzułmanami i w ten sposób Europę destabilizuje.

W dalszej części spotkania prelegentka przedstawiła liczne przykłady absurdalnej polityki tzw. „otwartych drzwi” w Republice Federalnej Niemiec i jej wyniszczające rezultaty w ostatnim czasie. Ukazała całą niemoc jej zagorzałych przeciwników i zwykłych obywateli schwytanych w kleszcze panującej w Niemczech wszędobylskiej politycznej poprawności, która pozostawia społeczeństwo bezsilnym wobec niemającej skrupułów, napływającej szerokim strumieniem muzułmańskiej tłuszczy, z całym jej dorobkiem cywilizacyjnym.

Tłuszcza ta, jak się okazuje, stanowi swoiste ludzkie widmo.

Około pół miliona azylantów w Niemczech pozostaje niezarejestrowanych. Setki tysięcy po prostu zniknęły. Nie ma żadnych dokładnych wyliczeń dotyczących liczby znajdujących się w Niemczech muzułmańskich azylantów. Już teraz, po upływie roku merkelowskiej polityki przemiany struktury narodu, widać niesłychaną nadwyżkę mężczyzn (wśród imigrantów – przyp. red). (…) Jest 1,5 miliona mężczyzn pomiędzy osiemnastym a trzydziestym rokiem życia, naprzeciwko którym stoi tylko 5 mln. mężczyzn niemieckich w tym samym wieku.

Tatjana Festerling opowiedziała zebranym o zamkniętych strefach „No-go”, do których nawet policja obecnie boi się zaglądać; o dość nieporadnych próbach organizowania przez zwykłych obywateli różnego rodzaju ruchów oporu, straży obywatelskich, które paradoksalnie zwalczane są nie tyle przez muzułmanów, co przez własne państwo.

No właśnie, polityka tego państwa może budzić ogromne i nieudawane zdziwienie. Mimo że wiele podań o azyl rozpatrzonych została odmownie – mówiła Festerling – minister spraw wewnętrznych nie deportował w zasadzie nikogo. Nie ma de facto w Niemczech pojęcia nielegalnego przekroczenia granicy. Każdy, kto pojawi się w Niemczech i wypowie zaczarowane słowo „azyl”, natychmiast otrzymuje postępowanie azylowe.

(...)

sobota, 12 wrzesień 2015 13:23

Tłocznia rewolucji

Francuski rewolucjonista i dziennikarz Armand Marast nie ukrywał swojej fascynacji rolą

propagandy, określając ją dźwiękiem bębna, który wysyła tłumy do walki na pierwszej linii frontu. Nie był on bynajmniej odosobnionym przypadkiem admiratora zawodu pismaka w gronie dziewiętnastowiecznych praktyków i teoretyków rewolucji, była to profesja chyba najbardziej przez nich ulubiona. W kręgu ich zainteresowania leżały również inne dziedziny oddziaływania na tłumy, takie jak muzyka, malarstwo, inscenizacje teatralne, a później również filmowe.

poniedziałek, 11 sierpień 2014 11:48

Wielka wojna podjazdowa

Gdy w 30 r. n.e. Jezus odezwał się do Faryzeuszy w Jerozolimie słowami: Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że JA JESTEM, wskazując tym samym na siebie jako na Mesjasza i Boga, spotkało się to z gwałtownym oporem słuchających go żydowskich namiestników.

sobota, 10 maj 2014 04:25

Mesjanizm stosowany

W trakcie jednej z wielu dyskusji toczonej na temat Ukrainy w Internecie jeden ze zwolenników euro-majdanu użył, taktycznego epitetu. Dyskredytując a priori próbę merytorycznej analizy geopolitycznej, której podjął się jego adwersarz, podsumował go personalnie określeniem: ?kanapowi eksperci?. Ciekawe, że jakby tłem tej dyskusji była inna niezwykle ważna osoba. Oto, wyłaniając się z mrocznej loży niebytu, od czasu do czasu, swoje arbitralne sądy ogłaszał na tym forum ? naczelny ekspert praktyk, korespondent z Kijowa ? Dawid Wildstein.

wtorek, 28 styczeń 2014 13:58

Rewolucja seksualna politycznym podbojem

Z dr. Michaelem Jonesem, autorem książki Libido Dominandi. Seks, jako narzędzie kontroli społecznej, rozmawia Wojciech Trojanowski

środa, 02 czerwiec 2010 11:20

Serce nie sługa

Statystyki drgnęły i okazało się, że Polacy z coraz mniejszą ochotą oglądają w TV, cyklicznie powtarzane, styczeń po styczniu, medialne show Jerzego Owsiaka. Niemniej trudno im będzie w najbliższej przyszłości całkowicie odżegnać się od postaci przejmującej w Polsce od kilkunastu lat rolę najwyższego kapłana dla laików. Im większa sekularyzacja, tym większe zapotrzebowanie na zastępstwo dla sacrum.

startPoprzedni artykuł12Następny artykułkoniec
Strona 1 z 2

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.