sobota, 20 luty 2016 21:01

O Ameryce, Trumpie i Europie

Napisał

Z Paulem Gottfriedem rozmawia Michał Krupa

Ruch, który tworzy Donald Trump, szybko nie zniknie. Jest to populistyczno- prawicowa reakcja przeciwko obecnej administracji, przeciwko naszym lewicowym edukatorom i przemysłowi kulturowemu oraz wobec niechęci republikańskiego establishmentu do stawiania poważnego oporu lewicy.

Profesor Paul Gottfried (ur. 1941) jest jednym z najbardziej cenionych amerykańskich historyków idei i paleokonserwatywnych myślicieli ostatnich czterdziestu lat oraz autorem 12 książek, w tym przełomowej „Conservatism in America” (2007). Jest głośnym krytykiem neokonserwatyzmu w którym postrzega jako intelektualną i polityczną uzurpację amerykańskiej prawicy. Jego osadzona w tradycyjnym konserwatyzmie analiza nt. kulturowego kryzysu Ameryki i Zachodu zyskała uznanie ze strony m.in b. prezydenta Richarda Nixona, Patricka J. Buchanana, Rona Paula, Russella Kirka czy Tomasa Molnara. Obecnie jest emerytowanym profesorem nauk humanistycznych na Elizabethtown College.

W Polsce ukazał się w 2014 roku, wydany przez wydawnictwo Wektory zbiór esejów Paula Gotfrieda, zatytułowany „Wojna i demokracja”.

Donald Trump prowadzi w sondażach. Jego popularność jest wybuchowa, a pojęcie „milcząca większość” powróciło do głównego nurtu. Coraz bardziej wygląda na republikańskiego nominata. Jakie czynniki przyczyniają się do jego popularności? Czy ma poważną szansę na objęcie urzędu prezydenta?

Nie wiem, czy Trump byłby w stanie wywalczyć zwycięstwo nad Demokratami. Niemniej ruch, który tworzy Trump, szybko nie zniknie. Jest to populistyczno-prawicowa reakcja przeciwko obecnej administracji, przeciwko naszym lewicowym edukatorom i przemysłowi kulturowemu oraz wobec niechęci republikańskiego establishmentu do stawiania poważnego oporu lewicy. Animozja, jaką Trump wzbudza na lewicy, jest całkowicie zrozumiała, jak również nienawiść, którą wywołuje wśród neokonserwatystów. Ci zaś należą do tego segmentu lewicy, któremu udało się przejąć i okupować nasz ruch konserwatywny od lat osiemdziesiątych. Neokonserwatyści woleliby mieć kandydata, który podziela ich stanowisko, tj. takiego, który nie zagroziłby kulturowej lewicy, będzie zaspokajał potrzeby bogatych darczyńców i rozpętywał wojny w imię „praw człowieka” po namowie ze strony neokonserwatywnych „doradców”.

Jim Gergahty na łamach „National Review” nazwał Trumpa następcą Pata Buchanana. Jako bliski współpracownik Buchanana, czy podziela pan profesor ten pogląd?

Trumpa można określić, jako „miękkiego Buchanana”. Nie ma jego elokwencji, religijnych przekonań i prawdziwego tradycjonalizmu. Podobny jest do Buchanana w tym sensie, że ma populistyczny, antyestablishmentowy styl i przemawia do klasy robotniczej jako ofiary niekontrolowanej polityki imigracyjnej. W przeciwieństwie do Trumpa, Buchanan ma wyraźny kanon zasad, ale z drugiej strony nigdy nie był w stanie wzbudzić tak masowego poparcia, jakim cieszy się Trump. To naprawdę wstyd, że sprawy potoczyły się w ten sposób. Wolałbym widzieć Pata mającego szansę na prezydenturę.

(...)

Czytany 1526 razy
Więcej w tej kategorii: « Trump ex machina Kto zabił? »
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.