Wydrukuj tę stronę
sobota, 20 luty 2016 23:34

Demokracja za ropę

Napisane przez

Bliski Wschód, Zatoka Perska, Afryka Północna to rejony świata zasobne w nieprzebrane ilości ropy naftowej – surowca niezastąpionego i strategicznego dla dzisiejszej cywilizacji. To daje mocną pozycję państwom tego regionu w walce o podział dochodów z państwami Zachodu, którego piętą Achillesową jest brak własnych zasobów energetycznych. Zachód, uzależniony od importu ropy już w XIX wieku, jest głównym rozgrywającym w tym regionie.

Dominacja polityczna najpierw Wielkiej Brytanii i Francji, później USA, monopolistyczna pozycja zachodnich koncernów naftowych, wydobywających i eksportujących ropę, jej niska cena (ówczesne 2 dolary za baryłkę – 14 dolarów w dzisiejszych cenach) były układem korzystnym dla krajów rozwiniętych przemysłowo. Zachód – od Ameryki po Japonię, na taniej energii budował swój dobrobyt, a państwom arabskim co pewien czas przekazywano informację, po jakich cenach koncerny naftowe będą kupować ich ropę (dlatego ceny do 1973 r. nazywały się „posted prices” – „ceny wysłane”).

Taki system funkcjonował przed 1973 rokiem, gdy państwa arabskie były formalnie suwerenne, jednak wydobycie i sprzedaż ropy odbywały się według kolonialnych standardów. Po powstaniu i umocnieniu się OPEC skończyły się cudowne czasy. Ropa stała się znacznie droższa, a po nacjonalizacji złóż, zapoczątkowanej przez pułkownika Kadafiego w Libii, Zachód utracił narzędzia bezpośredniego kolonialnego wpływu.

Islam i region MENA – od Maroka do Pakistanu – jest dzisiaj największym po Chinach strategicznym wyzwaniem dla globalnego przywództwa Ameryki. Region ten, bogaty w złoża ropy naftowej i gazu ziemnego, które zapewniają wielu krajom niewiarygodny dobrobyt – jest odporny, wręcz wrogi wobec zaszczepianej tam liberalnej demokracji. To jedyna część świata, gdzie jej nie ma (oczywiście z wyjątkiem Izraela) i nic jej nie zapowiada. To region o potężnej dynamice demograficznej i bardzo wrogiej wobec USA opinii publicznej.

Wielką rolę odgrywa ropa naftowa, która sprawia, że tworzą się tam silne formy rządów, potrafiące obronić swoje zyski z eksportu tego surowca, stawiające żądania i niepoddające się demokratyzacji, czyli osłabianiu władzy przez fragmentację ustroju. Jest to bowiem podstawowy cel Zachodu – wytworzyć podziały wewnątrz elit władzy, którą można sterować, rozgrywać między sobą, a czasami przeprowadzić „zmianę reżimu”. Ewenementem są elity syryjskie, gdyż są zintegrowane i trudno w nich znaleźć szczeliny, przez które można by rozsadzić państwo. Jak wiemy, spójność ta zapobiegła obaleniu prezydenta Asada, a opierała się na religii. Rządzący są alawitami i stanowią mniejszość w swoim kraju, dlatego są odporni na infiltrację z zewnątrz.

Wobec tak strategicznego wyzwania Waszyngton używa całego spektrum narzędzi wpływu, nacisku czy szantażu, a militarna interwencja czy wojna hybrydowa, jaką dzisiaj prowadzi się w Syrii i Iraku – jest środkiem ostatecznym, gdyż niesie ze sobą zbyt wysokie koszty. Przyjrzyjmy się więc, jak wyglądają niektóre z metod „soft power” stosowanych tak wobec sojuszników, jak i wrogów. Jak wygląda „promocja demokracji” (democracy promotion), określana po kompromitacji tego terminu jako „wsparcie demokracji” (democracy assistance) w regionie wielkiej ropy?

(...)

Czytany 1962 razy
Andrzej Szcześniak

Najnowsze od Andrzej Szcześniak

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.