sobota, 20 luty 2016 23:51

Bliski Wschód jako globalna konfrontacja USA z Chinami

Napisał

Amerykanie korzystają na istnieniu Państwa Islamskiego, bo mają cały radykalizm islamski w jednym miejscu, podczas gdy w czasach Al-Kaidy nie było tego widać z powodu zbyt dużej konspiracji – mówi w rozmowie z „Opcją na Prawo” Witold Gadowski, dziennikarz i pisarz, ekspert od spraw Bliskiego Wschodu.

Po jakich krajach Bliskiego Wschodu pan podróżował?

Jeszcze w czasie gromadzenia materiałów do książki „Tragarze śmierci” i wcześniej, kiedy jeździłem na Bałkany, zdarzyło mi się być w Bejrucie w Libanie, w Maroku, a w ostatnim czasie, kiedy zajmowałem się dokumentacją do filmu „Insha Allah”, byłem w irackim Kurdystanie, na południu Turcji i na północy Syrii.

 

Znam osoby, które twierdzą, że przed wojną za rządów prezydenta Baszara al-Asada rozwój w Syrii był powolny, ale stabilny i ciągły, a ludziom żyło się coraz lepiej. Czy zgadza się pan z tym stwierdzeniem?

Mam koleżankę, która dwa lata studiowała w Damaszku i jej opinia jest bardziej miarodajna niż moja. Ona twierdzi, że studia były na wysokim poziomie. Warunki społeczne, jak na Europejkę, były dla niej nieco szokujące, dlatego że wszędzie była obecność Szabihy, czyli nieformalnych oddziałów bezpieki prezydenta Asada i Muchabarat, czyli służb specjalnych. To jest wspólne w relacjach z Iraku i z Syrii. Ale jeżeli ktoś nie mieszał się w politykę, żył dobrze. Poziom życia był dobry, a jak na Bliski Wschód poziom uregulowania kraju też. Infrastruktura rozwijała się, działały fabryki, była spora warstwa ludzi wykształconych i co więcej, Asad pilnował równowagi religijnej, czyli nie pozwalał na dominację sunnitów [których w Syrii mieszka 74 procent – przyp. TC]. Sam Asad jest alawitą 1), więc to jest naturalne. Ta opinia zgadza się z tym, co sam zaobserwowałem i zasłyszałem od ludzi, którzy znają się na temacie lepiej ode mnie.

Niestety, Asad uchodzi dzisiaj na Zachodzie za wcielenie szatana, „rzeźnika z Damaszku”. Natomiast tak jak ja go widzę, Baszar Asad jest dyktatorem mimo woli. Nie miał być prezydentem. Następcą Hafeza Asada, ojca, miał być jego starszy brat, który jednak zginął w wypadku samochodowym w czasie, gdy Baszar Asad rozpoczął już praktykę lekarską w Londynie. Oczywiście jest odpowiedzialny za masowe zbrodnie, ale to wina tego, że styl rządzenia w tamtym rejonie świata jest właśnie taki.

 

Czyli autorytaryzm rządów w Syrii nie był skutkiem wojny domowej?

Nie znam głowy państwa z Bliskiego Wschodu, która nie posługiwałaby się terrorem, tajną policją i torturami w więzieniach. Baszar Asad nie tolerował opozycji, podobnie jak jego ojciec Hafez Asad. Ale Syria, pomimo wieloletniego konfliktu zbrojnego z Izraelem, była jednak jaśniejszym punktem na mapie Bliskiego Wschodu. Nieporównywalnym choćby z Irakiem czasów Saddama Husajna, gdzie terror był o wiele większy, ale też był porządek. Swoisty. Jeśli odnosimy nasze standardy do Bliskiego Wschodu, to jesteśmy głęboko w błędzie, dlatego że sposób myślenia, mentalność, sposób formacji społecznych jest zupełnie inny. Tam nigdy nie było demokracji. Panuje mentalność plemienna, trybalistyczna, wojownicza, wojenna i rządzi ten, kto jest silniejszy. Jeżeli władza słabnie, to następuje przewrót.

Alawici są odłamem szyitów, których w Syrii jest około 13 procent (wszystkie przypisy – TC).

Czytany 5090 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.