niedziela, 21 luty 2016 00:18

Europejska "puszka Pandory"

Napisane przez

Europa od miesięcy zmaga się z największym kryzysem imigracyjnym we współczesnej historii. Z Bliskiego Wschodu, Afryki oraz z Bałkanów na kontynent do końca sierpnia przybyło ponad pół miliona osób.

Zagrożone jest istnienie strefy Schengen. Kraje Unii zdecydowały 22 września w Brukseli, że rozdysponują między siebie 120 tys. migrantów, którzy pojawili się na południu Europy. Najtrudniejsza sytuacja na kontynencie panuje na Węgrzech, w Serbii i Macedonii. W sztucznie stworzonych ośrodkach oraz na ulicach koczują ludzie, którzy przyjechali w poszukiwaniu… Lepszego życia, możliwości, stabilizacji oraz bezpieczeństwa... Czy jesteśmy w stanie poradzić sobie z tym problemem? Kim są uchodźcy i dlaczego ta kwestia powoduje tyle niedomówień, a przed wszystkim, co powoduje falę złości i wrogości wobec imigrantów?

Nikt w Brukseli nie ma pomysłu, jak powstrzymać bezprecedensową falę imigrantów szturmujących Unię Europejską. Zalew uchodźców będzie więc trwał przez wiele lat, aż zmieni Stary Kontynent nie do poznania.

 

Herzlich Wilkommen in Deutschland

W czerwcu kanclerz Merkel niespodziewanie odkryła, że to, co się dzieje na przeciwległym brzegu Morza Śródziemnego, to jednak nie jest daleki, obcy świat. Właśnie wtedy ruszyła w kierunku Niemiec bezprecedensowa fala zdesperowanych uchodźców. Nagle rządzący w Berlinie odkryli, że globalizacja nie sprowadza się do możliwości sprzedaży samochodów na całym świecie i prowadzenia operacji finansowych w skali planety, ale ma też drugą stronę: łatwość przemieszczania się ludzi z krajów Trzeciego Świata, którzy chcą wreszcie żyć tak, jak to widzą na ekranach telewizorów i komputerów.

 

W odruchu wielkiej naiwności Angela Merkel zapowiedziała, że Niemcy są gotowe przyjąć nieograniczoną liczbę uchodźców, w tym roku być może 800 tysięcy. Choć w następnych dniach niemieccy dyplomaci na całym świecie próbowali odkręcić to przesłanie i spotykali się z lokalnymi dziennikarzami, aby wytłumaczyć, że „pani kanclerz została źle zrozumiana”, do biedaków z najdalszych zakątków globu dotarło jedno przesłanie: wreszcie można wyrwać się z nędzy, bo ktoś w Europie wyciąga pomocną dłoń.

Brukselscy eurokraci nie muszą iść daleko, aby zrozumieć, jakiej biedy narobiła pani kanclerz. Wystarczy, że przejdą kilka przecznic, a znajdą się w środku niespodziewanego żywiołu: w brukselskim parku Maximilien, naprzeciwko Dworca Północnego, od kilkunastu dni rozrasta się dziki obóz namiotowy. Skandujący na ulicach serbskich uchodźcy – wołający na widok obcokrajowców: Angela we Love You.

 

Przebudzenie niemieckich i szerzej, zachodnich polityków jest brutalne. Na europejskich granicach oczekuje około 20 milionów uchodźców… Nikt w Unii nie ma na razie pomysłu, jak skutecznie powstrzymać falę uchodźców. Wszyscy są zgodni, że „uszczelnienie” granic zewnętrznych Unii to iluzja, bo zdesperowani imigranci, razem z potężnymi grupami przemytników, znajdą zawsze sposób, aby ominąć nowy mur czy patrole straży granicznej. Chyba że Bruksela zdecyduje się przeciwko nim użyć broni palnej, co dotychczas jest niewyobrażalne. Unia oficjalnie zapowiada przestrzeganie konwencji genewskiej, która pozwala jedynie na uporządkowanie napływu imigrantów, nie jego zatrzymanie. Trudno też sobie wyobrazić, że uda się Unii to osiągnąć, przekazując ledwie miliard euro Turcji, Libanowi i Jordanii na pomoc dla uchodźców. Prywatnie zadam pytanie: Jaką pomoc i jak miałaby ona wyglądać?

(...)

Czytany 2397 razy

Najnowsze od Magdalena El Ghamari

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.