Andrzej Szcześniak

Andrzej Szcześniak

Na Ukrainie trwa proces niszczenia starego i budowania nowego państwa i narodu. W najnowszej historii to nic nowego, po II wojnie światowej Amerykanie budowali od nowa Japonię i Niemcy, po 1989 r. - Polskę i i środkową Europę, obecnie Irak i Afganistan. Przyjrzyjmy się kilku najważniejszym momentom tego procesu, gdyż warto rozumieć, co się dzieje w kraju, gdzie władzę przejmuje Zachód. Zachodzą w nim dwa procesy: podporządkowanie nowo zdobytego terytorium zachodnim regułom gry oraz opanowanie jego rynków i eksploatacja zasobów. W przypadku Ukrainy dochodzi jeszcze plan B – przygotowanie do wojny.

czwartek, 25 styczeń 2018 09:10

Uczmy się od Chin

Współczesne dzieje Polski i Chin rozpoczęły się tego samego dnia. 4 czerwca 1989 roku w Polsce odbyły się wybory kontraktowe, które otwierały opozycji drogę do władzy, a w Pekinie na Placu Tien’anmen (Niebiańskiego Spokoju) komuniści chińscy krwawo zdławili protesty prozachodnich studentów.

Na początku należy podkreślić że rządy Prawa i Sprawiedliwości są z pewnością lepsze dla Polski niż rządy Platformy Obywatelskiej. Wiele działań partii prezesa Kaczyńskiego poprawia naszą sytuację. Ale „lepsze” nie oznacza „dobre”. Odejście od złej polityki poprzedników to jeszcze nie wszystko. To najwyżej zahamowanie niszczących trendów, i to nie we wszystkich dziedzinach. Jeśli PiS nie włączy „dopalaczy” w drugiej połowie swoich rządów, będzie to strata kolejnej szansy na przywrócenie polskiej suwerenności. I będzie to Polskę wiele kosztować.

wtorek, 24 październik 2017 19:46

Korea i wojna nuklearna

Telewizje całego świata podsycają strach, bez końca pokazując wybuchy nuklearne, tory lotów rakiet na Japonią czy nawet nad Stanami Zjednoczonymi. Natężenie histerii przekracza granice topnienia metali, więc włączenie telewizora grozi zawałem. Przyjrzyjmy się spokojnie, co się dzieje.

wtorek, 24 październik 2017 18:46

Nieudane wyprawy po złote runo

Władze każdego dnia trąbią na temat sukcesów gospodarczych. Nic nowego, poprzednie uprawiały podobną propagandę. Jednak oprócz „wzrostu PKB”, rozdętego przez nadmierną konsumpcję na kredyt, istnieją lepsze wskaźniki zdrowia i prężności gospodarki. Przyjrzyjmy się choćby naszym inwestycjom zagranicznym, wyprawom w sektorze energetycznym. One lepiej pokazują, jak silne i konkurencyjne są polskie państwowe przedsiębiorstwa w międzynarodowej konkurencji

Międzynarodowe inwestycje to podstawa dzisiejszego ustroju gospodarczego. Przepływy finansowe decydują o podstawowym parametrze, odmienianym przez wszystkie przypadki przez polityków i telewizyjnych ekspertów, to wręcz podstawa oceniania, czy gospodarka „rośnie”. Nikt przy tym nie pyta się, czy ona się rozwija, czy wręcz przeciwnie – zwija i dostosowuje do globalnych reguł. W Polsce, gdzie panuje neokolonialny „rozwój zależny”, to ogromna różnica. Podobnie z inwestycjami w realnej gospodarce Z centrów świata, zajmując kolejne rynki, napływają koncerny dobrze wyposażone w kapitał, know-how i technologie. Pytanie, czy w przeciwnym kierunku mogą płynąć podobne strumienie? Prześledźmy to na przykładzie polskich firm sektora energetycznego. Zacznijmy od sztandarowego przykładu.

poniedziałek, 10 lipiec 2017 21:45

Karząca ręka Ameryki

Banki i korporacje można oskarżać o wiele skandali, oszustw, krzywd wyrządzonych społeczeństwom i państwom. Wszystko racja. Ale jest taki policjant, który potrafi im wypisać wysoki mandat i wyegzekwować go. Ten policjant żąda także, by pomagać mu łapać jego wrogów. Pytanie tylko, czy działa dla naszego dobra, czy dla swojego.

Gdy rządowi brakuje pieniędzy

Niczyja własność nie jest bezpieczna, gdy rządowi brakuje pieniędzy, a już szczególnie gdy jest to niemiłosiernie zadłużony rząd amerykański. Nic więc dziwnego, że ostatnio nakłada horrendalne kary i podporządkowuje sobie banki, instytucje finansowe i światowe koncerny. A ponieważ jest to globalny hegemon, daniny ściąga z całego świata.

W tym celu USA mają przygotowane liczne przepisy. Są wśród nich sprawy antymonopolowe, dominacji karteli na rynkach, które wzięły swój początek od uchwalenia Sherman Act w 1890 r. Korupcja jest także tym terenem, na którym odgrywają wiodącą rolę. Zakazują bowiem dawania łapówek swoim koncernom – już 40 lat temu uregulowała to ustawa o „korupcji za granicą” (U.S. Foreign Corrupt Practices Act of 1977 – FCPA). Jednak w wielu regionach świata taki zakaz uniemożliwia Amerykanom konkurowanie z tymi, którzy podchodzą do problemu mniej restrykcyjnie. Aby więc „zwiększyć konkurencyjność” swoich firm, Waszyngton wziął się za karanie także firm zagranicznych. Doszło do tego, że w 2016 roku spośród pięciu najmocniej ukaranych aż cztery pochodziły spoza USA. Oprócz amerykańskiej Och-Ziff Capital były tam firmy brazylijskie (Odebrecht i Embraer), izraelska (Teva Pharmaceutical) i holenderski Telekom VimpelCom.

Coraz większej wagi nabiera element polityczny – sankcje gospodarcze, które są podstawowym narzędziem dzisiejszych asymetrycznych wojen. Reguluje to stuletnia już ustawa „o handlu z wrogiem” (Trading With the Enemy Act of 1917).

W branży finansowej Waszyngton ma świetnie przygotowaną infrastrukturę prawną. Już prawie pół wieku temu, w 1970 r., wprowadzano przepisy o „praniu brudnych pieniędzy”, nakładające na instytucje finansowe nowe obowiązki, po wielu zmianach nazywane dzisiaj prawem „o tajemnicy bankowej i praniu brudnych pieniędzy” (U.S. Bank Secrecy Act/Anti-Money Laundering – BSA/AML). Dzisiejszej ostrości przepisom nadał „USA Patriot Act” z października 2001 r., gdy po zamachach wrześniowych 9/11 wprowadzono nowe narzędzia śledzenia przepływów pieniędzy, uzasadniając to walką z finansowaniem terroryzmu.

Do egzekucji tego prawa służy szeroki wachlarz instytucji. Urząd Nadzoru nad Walutą (Office of the Comptroller of the Currency – OCC) to biuro w Departamencie Skarbu, powołane już ponad półtora wieku temu (w 1863 roku), by nadzorować obrót dolarem. To ono nadzoruje banki, by wdrażały w życie wymagania dotyczące światowej kontroli obrotu walutą i „bardziej się starały”, realizując politykę amerykańskiego rządu.

Instytucji kontrolujących wielkie finanse jest oczywiście więcej: Biuro Nadzoru nad Zagranicznymi Aktywami w Departamencie Handlu (Office of Foreign Asset Control – OFAC), Departament Sprawiedliwości, Rezerwa Federalna (FED), różni prokuratorzy okręgowi oraz bardzo ważny w tej dziedzinie departament nadzoru finansowego Nowego Jorku (New York Department of Financial Services – DFS), z prowadzącym go postrachem bankierów – Benjaminem Lawskym. Są i inne: Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (Securities and Exchange Commission – SEC) czy Ministerstwo Pracy (Department of Labor). Instytucje te dokładają się do sankcji nadzoru finansowego, żądając dodatkowych kar i restrykcji w sprawach takich banków jak Royal Bank of Scotland czy Credit Suisse.

Cele są chwalebne, jednak Waszyngton potrafi zarabiać na tej walce całkiem niezłe pieniądze. Dlatego największe znaczenie mają sprawy finansowe – przynoszą największe dochody, a jednocześnie najskuteczniej utrudniają życie wrogom Ameryki. Waszyngton ma wystarczającą siłę, może zmusić innych do podporządkowania się jego regułom gry. I nic dziwnego, że korzysta z tego, choć niepokojące jest to, że coraz intensywniej.

Dolar i banki jako narzędzie przymusu

Administracja amerykańska chce wiedzieć, jak płyną pieniądze. Szczególnie zainteresowana jest operacjami walutowymi, gdyż taka wiedza daje jej wgląd w gospodarcze i prywatne operacje finansowe całego świata korzystającego z dolara.

Narzucono więc na banki rygorystyczne wymogi, dotyczące np. identyfikacji osoby przeprowadzającej choćby wpłatę gotówki na konto, obarczając je obowiązkiem zidentyfikowania osób i instytucji obracających pieniędzmi. Banki muszą przeprowadzać ocenę ryzyka, na ile osoba czy firma jest zagrożeniem, na ile może być zaangażowana w przestępczą działalność. Jeśli podejrzewa takie ryzyko – oczywiście musi klienta prześwietlić i o wynikach zawiadomić amerykańskie instytucje rządowe. Banki sporządzają raporty z takich transakcji (Currency Transaction Reports – CTRs), a w przypadku „podejrzanej działalności” bank składa do nadzoru zawiadomienie o „jednorazowym podejrzanym akcie” (Single Suspicious Activity Reports – SARs).

W ten sposób banki muszą prowadzić cały system szpiegowania swoich klientów. I w pewnym momencie bank staje przed cienką czerwoną linią – czy działanie tego klienta jest „podejrzane” i trzeba na niego donieść? Bank ma na to 30 dni, więc jest czas na zastanawianie się. Taka decyzja jest trudna, a zaniedbanie czy niewłaściwa decyzja może nawet po latach grozić niewiarygodnie wysokimi karami.

Amerykańskie banki muszą umieszczać w sprawozdaniach dla rządu wszystkie operacje powyżej 10 tysięcy, niezależnie czy przeprowadzane w dolarach, czy w innych walutach, czy odbywały się w USA czy za granicą. Dane te są „niezwykle przydatne” dla różnych organów prawa, dzięki temu mają łatwy dostęp do większości operacji finansowych świata i z pewnością nie odmówią tego dostępu służbom wywiadu.

Przełomowy był rok 2014, kiedy władze amerykańskie zaostrzyły procedury, obejmując kontrolą i raportowaniem do nadzoru coraz szerszy zakres „ryzykownych operacji”. Regulator amerykański zażądał od banków „szczególnej kultury nadzoru”, grożąc że nawet zgodna z przepisami kontrola nie będzie wystarczająca, że musi być „prawdziwie efektywna” i wzmocniona przez „właściwe podejście”. Regulator co prawda uspokaja – „nie zakładamy, że popełni się zero błędów”, ale żąda oceny „każdego klienta indywidualnie”, a potem – doniesienia na niego, jeśli coś jest podejrzane.

Banki najchętniej zamykałyby takie podejrzane konta, jednak nadzór bankowy (OCC) nie chce takiego „prostego” rozwiązania, gdyż traci kontrolę nad interesującymi go operacjami. Zachęca więc banki, żeby wprowadzały nowe procedury oceny ryzyka, czyli głębiej prześwietlały klientów i inwigilowały ich zachowania. Rządowi USA takie działania są bardziej przydatne niż proste pozbywanie się ryzykownych klientów i operacji. Przecież mogą udać się tam, gdzie jego kontrola nie sięga, dlatego wykorzystuje każdą okazję, by zmusić korporacje i banki do wdrożenia swoich wymogów. Także połączenia i przejęcia firm, które wymagają zatwierdzenia przez agencje rządowe, są okazją by zażądać „podwyższenia kultury nadzoru”, gdyż bez tego nie otrzymają od Federal Deposit Insurance Corporation (FDIC) zgody na przejęcie czy łączenie spółek.

czwartek, 23 marzec 2017 23:16

Kontrrewolucja Orbána

Narzucony ustrój

Węgry, podobnie jak inne kraje Europy Środkowej, zostały przejęte przez zachodnie demokracje po upadku Związku Radzieckiego, gdy ten przegrał 45-letnią zimną wojnę. Zachód był zainteresowany nowymi rynkami zbytu, jak też młodą i wykształconą siłą roboczą. Aby na trwałe włączyć te tereny w struktury zachodniej „wspólnoty wartości i interesów”, poddał je procesowi podwójnej transformacji – demokratyzacji ustroju politycznego i liberalizacji gospodarki. Narzucono ostre reguły ustrojowe, opracowując na początku lat 90. model „kopenhaski” (przyjęty na szczycie unijnym w Kopenhadze w 1993 r.), do którego kontroli powołano Komisję Wenecką. Stworzono ustrój nieefektywny, wewnętrznie skonfliktowany, pozbawiający państwo kontroli nad fundamentalnymi narzędziami władzy, takimi jak kreacja pieniądza czy system sądowniczy.

czwartek, 23 marzec 2017 23:13

Turcja ? pożegnanie liberalnej demokracji

Turcja jest dobrym przykładem, by zrozumieć istotę najważniejszego dzisiaj trendu w światowej polityce – odwrotu od globalizacji i zwrócenia się ku suwerennym interesom narodowym. Zachód podporządkował sobie Turcję, narzucając jej swoje reguły gry i instytucje państwowe. Jednak charyzmatyczny przywódca Recep Erdo?an, w niezwykle skomplikowanej sytuacji geopolitycznej i wewnętrznej podejmuje wyzwanie i uwalnia państwo z tych więzów. Przyjrzyjmy się temu fascynującemu epizodowi tureckiej historii.

sobota, 10 grudzień 2016 09:42

Globalny promotor zgorszenia

Promocja homoseksualizmu i jego równouprawnienie na skalę globalną są wykorzystywane przez Stany Zjednoczone Ameryki do realizacji swoich strategicznych celów. Pod hasłami równości i godności hegemon działa wszystkimi dostępnymi narzędziami wpływu i nacisku.

sobota, 20 sierpień 2016 14:36

Polska w gazowej partii szachów

Dzisiaj w Polsce aż strach mówić o Rosji, jeśli nie zakłada się, że jest ona naszym śmiertelnym wrogiem. Za głoszenie przyjaznych opinii można trafić do więzienia, za wyważoną opinię – stracić pracę. Jednak gdy rozum śpi – budzą się demony. Dlatego proponuję wrócić do chłodnego myślenia, kierując się interesami narodowymi. Porzućmy emocje, historyczne urazy czy hasła w rodzaju „demokracja”, „wolność”, „prawa człowieka”, a na gruncie energetycznym – „dywersyfikacja”. Uważnie stąpając po blaszanym dachu, rozżarzonym do czerwoności od politycznych emocji, skupmy się na kluczowym temacie gospodarczym – gazie ziemnym.

Energia jako filar współpracy

Zacznijmy więc od przedstawienia pola, po którym się poruszamy. To geopolityczna i geogospodarcza mapa Europy, z intensywnymi fragmentami gier globalnych. Przyjrzyjmy się, jak wygląda ono z szerszej perspektywy, żeby zrozumieć, co się dzieje na naszym skromnym, polskim odcinku.

Współpraca gospodarcza między Europą i Rosją ma duży potencjał. Europejskie potrzeby energetyczne są ogromne, własne zasoby surowców mikroskopijne, a przyjęta strategia energetyczna sprzyja wykorzystaniu gazu ziemnego jako surowca. Z kolei Rosja to największy globalny producent ropy i gazu, największy ich eksporter, posiadający ogromne pokłady gazu ziemnego w syberyjskich zmarzlinach. Dlatego zachodnia Europa już od pół wieku stara się nawiązać współpracę energetyczną z Rosją, chce kupować od niej surowce, a eksportować kapitał, produkty przemysłowe i technologie. Rosja dostosowała się do takiej roli, choć jest to kolonialna struktura wymiany handlowej, gdzie za mercedesy oddaje się surowce, Jest to problem Rosji, a zysk dla Europy.

Rosja jest dziś głównym dostawcą surowców energetycznych do Unii Europejskiej, a dla europejskiego kapitału, produktów, technologii i usług – jest dużym, chłonnym rynkiem o znaczącym potencjale wzrostu. Nic więc dziwnego, że głównymi inwestorami w Rosji są przedsiębiorstwa unijne, jednocześnie zdecydowana większość rosyjskiego eksportu trafia na rynek UE.

(...)

startPoprzedni artykuł12Następny artykułkoniec
Strona 1 z 2

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.