sobota, 28 maj 2016 11:37

Rozważania o konstytucji i suwerenności

Napisał

18 i 19 października 2007 roku na szczycie w Lizbonie premier, a zarazem prezes PiS, Jarosław Kaczyński podpisał w imieniu Polski uzgodniony przez wszystkie państwa członkowskie projekt Traktatu Reformującego.

To, że konstytucja jest matką wszelkich praw i od niej wywodzą się szczegółowe normy prawne regulujące ustrój danego państwa oraz prawa i obowiązki obywateli, jest sprawą oczywistą. Podobnie nie powinno się też zapomnieć, że konstytucja wyraża i manifestuje wolę suwerenności narodu i obronę integralności terytorialnej państwa. My, Polacy, szczególnie winniśmy o tym pamiętać, gdyż nasza Konstytucja 3 Maja była drugim, po Konstytucji Stanów Zjednoczonych Ameryki, w pełni skodyfikowanym w jednym akcie prawnym prawem państwowym w całym cywilizowanym świecie

Dzisiejsze ostre polityczne spory o usytuowanie Trybunału Konstytucyjnego w systemie naczelnych organów państwa polskiego zmuszają do poważnej refleksji na temat jakości i funkcjonalności aktualnie obowiązującej Konstytucji RP. Niestety polityczno-medialna wojna o Trybunał Konstytucyjny, która wywołuje ogromne emocje i konflikty, w istocie rzeczy spycha na dalszy plan kwestie o znacznie większym ciężarze gatunkowym, strategiczne dla istnienia państwa polskiego.

Musi zdumiewać fakt, że zarówno w parlamencie obecnej kadencji, jak i poprzednich, żadna licząca się siła polityczna nie pokusiła się o zaprezentowanie swojej kompleksowej wizji zmiany czy nawet choćby naprawy obowiązującej konstytucji RP. Co najgorsze, pomijana jest kluczowa kwestia konstytucyjnych gwarancji suwerenności państwa polskiego.

Jak dalece nasze polityczne elity odbiegają od poziomu myślenia i działania czołowych polityków niemieckich, może świadczyć ich postawa w dobie formowania i ratyfikacji traktatu reformującego Unię Europejską, zwanego również Traktatem Lizbońskim.

Abyśmy zrozumieli nasze aktualne położenie w dobie narastającego kryzysu w Unii Europejskiej, konieczne jest przypomnienie tamtych wydarzeń. Nie ulega wątpliwości, że traktat reformujący w zasadniczy sposób zmienił formułę Unii Europejskiej (Wspólnoty Europejskiej), a co za tym idzie, również pozycję Polski w Unii Europejskiej. Słynne ongiś powiedzenie Jana Marii Rokity: „Nicea albo śmierć” dość trafnie oceniało strategiczną wartość tego aktu europejskiej integracyjnej manipulacji dla Polski i dla Europy.

Mimo że w ważnych krajowych referendach narody francuski i holenderski odrzuciły treści zaproponowane w konstytucji dla Europy, po dokonaniu kosmetycznego retuszu, nie zmieniając zasadniczej treści upadłego projektu konstytucji, niczym za dotknięciem różdżki iluzjonisty powstał Traktat Reformujący dla Europy. Wstępem do tej karykatury europejskiej demokracji była tzw. deklaracja berlińska, w dużym stopniu wysmażona przez Niemcy w marcu 2007 roku.

(...)

Czytany 1235 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.