sobota, 28 maj 2016 20:57

Faza agonalna

Napisał

Klub Opcji na Prawo gościł w kwietniu we Wrocławiu szefową antyislamizacyjnego niemieckiego ruchu PEGIDA – Tatjanę Festerling.

Redaktor Michał Krupa otworzył spotkanie nawiązując do wypowiedzi znanego katolickiego pisarza Hilaire’a Belloca, który już kilkadziesiąt lat temu twierdził, że następne starcie w Europie będzie konfliktem pomiędzy cywilizacją chrześcijańską a islamską, wskazując przy tym na rewolucyjną genezę wojującego islamu. Otóż okazuje się, że nawet Belloc nie miał racji – konkludował Michał Krupa – ponieważ dzisiaj jesteśmy, owszem, świadkami starcia, ale nie islamu z chrześcijaństwem, tylko islamu z chrześcijaństwem w daleko zaawansowanej fazie agonalnej. Takie wprowadzenie jak się okazało, znalazło swoje całkowite potwierdzenie w tym, co można było usłyszeć tego wieczoru od niemieckiego gościa. Już na wstępie powiało pesymizmem.

Tytuł mojej prelekcji – rozpoczęła Tatjana Festerling – jest sformułowany jako pytanie: Czy można jeszcze Europę uratować? Moglibyśmy ten wykład właściwie skrócić. Jeśli rozumiemy przez Europę tę Europę, którą znamy od dziesiątków lat, Europę, która bazuje na wartościach chrześcijańskich, i którą nauczyliśmy się kochać, to dam państwu bardzo skromną odpowiedź. Ona brzmi: nie! Ta Europa jest przegrana. Przegrana na korzyść islamu. Stracona na korzyść zielonych neomarksistów, którzy hołdują ideologii tzw. inżynierii socjalnej i przegrana na rzecz skorumpowanej globalnej elity władzy, która zalewa Europę muzułmanami i w ten sposób Europę destabilizuje.

W dalszej części spotkania prelegentka przedstawiła liczne przykłady absurdalnej polityki tzw. „otwartych drzwi” w Republice Federalnej Niemiec i jej wyniszczające rezultaty w ostatnim czasie. Ukazała całą niemoc jej zagorzałych przeciwników i zwykłych obywateli schwytanych w kleszcze panującej w Niemczech wszędobylskiej politycznej poprawności, która pozostawia społeczeństwo bezsilnym wobec niemającej skrupułów, napływającej szerokim strumieniem muzułmańskiej tłuszczy, z całym jej dorobkiem cywilizacyjnym.

Tłuszcza ta, jak się okazuje, stanowi swoiste ludzkie widmo.

Około pół miliona azylantów w Niemczech pozostaje niezarejestrowanych. Setki tysięcy po prostu zniknęły. Nie ma żadnych dokładnych wyliczeń dotyczących liczby znajdujących się w Niemczech muzułmańskich azylantów. Już teraz, po upływie roku merkelowskiej polityki przemiany struktury narodu, widać niesłychaną nadwyżkę mężczyzn (wśród imigrantów – przyp. red). (…) Jest 1,5 miliona mężczyzn pomiędzy osiemnastym a trzydziestym rokiem życia, naprzeciwko którym stoi tylko 5 mln. mężczyzn niemieckich w tym samym wieku.

Tatjana Festerling opowiedziała zebranym o zamkniętych strefach „No-go”, do których nawet policja obecnie boi się zaglądać; o dość nieporadnych próbach organizowania przez zwykłych obywateli różnego rodzaju ruchów oporu, straży obywatelskich, które paradoksalnie zwalczane są nie tyle przez muzułmanów, co przez własne państwo.

No właśnie, polityka tego państwa może budzić ogromne i nieudawane zdziwienie. Mimo że wiele podań o azyl rozpatrzonych została odmownie – mówiła Festerling – minister spraw wewnętrznych nie deportował w zasadzie nikogo. Nie ma de facto w Niemczech pojęcia nielegalnego przekroczenia granicy. Każdy, kto pojawi się w Niemczech i wypowie zaczarowane słowo „azyl”, natychmiast otrzymuje postępowanie azylowe.

(...)

Czytany 2090 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.