sobota, 28 maj 2016 21:38

Czy Polska zostanie Polską?

Napisał

O naszym losie przesądzała kontynentalna lub globalna polityka. W jej rezultacie bywaliśmy zdradzani lub porzucani przez sojuszników. Płynie z tego wniosek, że najpewniejszym przymierzem, jakie zawarli nasi przodkowie, jest to, na które zdecydował się pierwszy historyczny władca Polan w 966 roku.

Tylko pod krzyżem

Jubileusz Polski sprzyja refleksjom, a więc także zwróceniu uwagi na wybory, jakich dokonywały nasze elity w ciągu tysiąca lat oraz konsekwencje tych decyzji w postaci dokonań albo zaniechań. Nawet pobieżny rzut oka na rodzime dzieje przekonuje, że przysłowie o mądrym Polaku po szkodzie raczej nie znajduje odzwierciedlenia w faktach. A jeśli rzeczywiście historia jest nauczycielką życia, to w jej szkole siedzimy bardzo blisko oślej ławki. Może rzeczywiście dziesięć wieków istnienia narodu to zbyt mało, by radzić sobie równie dobrze, jak choćby pewna popularna nacja o rodowodzie przynajmniej trzykrotnie dłuższym? Z drugiej jednak strony są i takie zbiorowości, które poczęły budować swoje państwa znacznie później, a dziś biją nas na kilkadziesiąt głów.

Znawcy przeszłości spierają się o alternatywy różnych dziejowych momentów; wielu z nich głównych przyczyn niepowodzeń naszej ojczyzny upatruje przede wszystkim w fatalnym położeniu w miejscu, gdzie ścierają się wielkie płyty geopolityczne. Wstrząs wywołany ich zderzeniem zaledwie przed kilkudziesięciu laty obrócił w gruzy Warszawę. Jeśli jednak narzekamy już na własne narodowe przywary, nie należy zapominać, że skala nieszczęść, które doświadczyły Polskę, nieraz osiągała swój nadzwyczajny rozmiar także z powodu szczególnej mentalności naszych największych sąsiadów. Wreszcie przyczyną polskich klęsk były liczne czynniki albo ich splot: tu czasem swoje do powiedzenia miała po prostu fizjografia czy nawet warunki pogodowe. Pchają się na myśl determinanty historyczne, ci zaś, którzy wierzą w przypadek, mówią o jego występowaniu.

O naszym losie przesądzała kontynentalna lub globalna polityka. W jej rezultacie bywaliśmy zdradzani lub porzucani przez sojuszników. Płynie z tego wniosek, że najpewniejszym przymierzem, jakie zawarli nasi przodkowie, jest to, na które zdecydował się pierwszy historyczny władca Polan w 966 roku. Akt ten stał się przecież fundamentem polskiej państwowości oraz opoką trwania narodu. Trzysta sześćdziesiąt lat temu odnowił go i umocnił Jan II Kazimierz ślubami lwowskimi; rotę ułożył dla króla święty Andrzej Bobola. Uzupełniają ten wybór akt „Dagome iudex”, bitwa pod Legnicą w 1241 roku, wiktoria wiedeńska w 1683 roku czy Cud nad Wisłą w 1920 roku.

O porządku w dewizie „Bóg, honor, ojczyzna” warto zwłaszcza pamiętać w czasach postępującej dechrystianizacji. Doniosła rola wiary katolickiej dla naszego etosu nie może być przeceniona, wbrew zajadłej krytyce wpływowych mediów, po bolszewicku manipulujących przypadkami występnych kapłanów dla atakowania całego Kościoła. Dzisiaj, gdy ważą się losy Europy, działania takie są po prostu samobójcze. Polska to przecież antemurale christianitatis również w sensie duchowym. Tego ducha gasić nie wolno. Zawierzenie Opatrzności powodzenia naszego kraju – alians, który nie ma sobie równych na świecie – to niewyczerpane źródło inspiracji oraz wytrwałości, gwarant zachowania tożsamości. W tym wypadku nasz potencjał znacznie przewyższa kraje Zachodu. Już jeżeli nie doświadczenie, to choćby instynkt winien podpowiadać, że jest to droga nadziei.

W takim przymierzu konieczna jest wszakże pokora. Już raz wodzowie Polski buńczucznie zapewniali: „nie oddamy nawet guzika”. Skończyło się tak, że na pół stulecia musieliśmy oddać nawet pasek i sznurowadła, natomiast guziki z orłem w koronie – pordzewiałe, a może zrudziałe od zakrzepłej krwi? – odnalazły się w dołach katyńskich. Byliśmy też pyszną „ósmą potęgą gospodarczą świata”. Czterdzieści lat później kraj usiany jest ruinami wyprzedanych za grosze fabryk, a Polacy siedzą w kieszeni zagranicznych banków.

(...)

Czytany 1911 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.