sobota, 28 maj 2016 23:47

Ambitne zamiary

Napisał

Plan Morawieckiego główną uwagę kieruje na reindustrializację Polski. W wyniku bezmyślnej prywatyzacji zlikwidowano paręset przedsiębiorstw przemysłowych w tym 240 przedsiębiorstw zatrudniających więcej niż tysiąc pracowników. Wszystko odbyło się bez żadnego programu przemian strukturalnych.

1. Z motyką na księżyc?

„Młody” Morawiecki jest człowiekiem ambitnym i odważnym. Ambitnym, bo nigdy nie poprzestaje na tym, co już osiągnął, odważnym, bo często porywa się z „motyką na księżyc”. Wielu, po zostaniu prezesem banku polsko-hiszpańskiego, starałoby się pozostać jak najdłużej na tym stanowisku, bo to i pieniądze niemałe, i prestiż wcale pokaźny.

Wielu, ale nie Mateusz Morawiecki; być może jest to kwestia wciąż jeszcze młodego wieku i nieświadomość czyhających niebezpieczeństw związanych z pięciem się w górę na drabinie awansów, zwłaszcza takich, które są związane z polityką.

Mateusz Morawiecki ma jeszcze jeden argument, który pcha go w górę, jest nim jego ojciec, Kornel, reprezentujący „od zawsze” sprzeciw wobec wszystkiego, co w Polsce oficjalnie głoszono i robiono. W obliczu tego, co proponuje PiS, zasługi Kornela Morawieckiego dla tej formacji politycznej wydają się niekwestionowane.

 

2. Plan nie „rozpalił” dyskusji

Czy te dwa argumenty wystarczą jednak, by całą dotychczasową karierę bankową Morawieckiego położyć na szali, dla której przeciwwagą byłby sukces uzyskany przez Polskę w zakresie przyspieszenia dynamiki rozwoju gospodarczego przez zmiany w jej strukturze? – a takie zamiary ogłosił publicznie Mateusz Morawiecki parę miesięcy temu. Ogłosił i co? Jak dotąd nic, albo niewiele. Dyskusja nad planem toczy się niemrawo, na ogół zresztą obok głównego tematu.

Neoliberałowie, zwłaszcza ci, którzy są odpowiedzialni za to, co jeszcze niecały rok temu, a więc za czasów Platformy Obywatelskiej, było obowiązującą doktryną gospodarczą, wykpili zamiary Mateusza Morawieckiego, zarzucając mu wewnętrzną niespójność, brak mechanizmów napędzających rozwój, populizm i wiele innych grzechów. W krytycznym tonie opublikowano też kilka tekstów w gazetach, które zaliczane są do nurtu propisowskiego. Zgodnie z nimi plan Morawieckiego to zestaw różnego typu pobożnych życzeń, haseł, które każde z osobna ma jakiś sens, ale zebrane razem tracą rację bytu.

Czy na pewno Plan Morawieckiego jest niewiele znaczącym zestawem luźnych pomysłów wicepremiera?

 

3. Ucieczka do przodu

Po raz pierwszy od wielu lat polski polityk pokusił się o sformułowanie programu wyrwania się z zaklętego stanu niemożności. Powoływanie się na taką niemożność charakteryzuje zresztą nie tylko polityków polskich, lecz także polityków Unii Europejskiej, a także niektórych polityków światowych.

Polska przez całe ostatnie ćwierćwiecze nie odważyła się na oficjalne użycie pojęcia „plan”. Plan był bowiem synonimem długookresowego myślenia, które już na początku transformacji ustąpiło miejsca doktrynie wolnego rynku, z natury eksponującej myślenie i działanie bieżące. Błąd nie polegał zresztą na podporządkowaniu polskiej gospodarki prawom rynku, lecz na uznaniu praw rynku za jedyny – wyłączny wyznacznik kierunków rozwoju.

(...)

Czytany 1618 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.