sobota, 28 maj 2016 23:56

„Repolonizacja” procesu legislacyjnego: od tego zacznijmy

Napisane przez

Czy Polska wymaga naprawy? Pytanie w istocie nie ma sensu; gdy rozumiemy pod pojęciem „Polski” naszą państwowość – jej instytucje, prawo, a przede wszystkim ustrój, to proces naprawy musi być czynnością codzienną. Dlaczego? Bo legislacja, administracja rządowa, sądownictwo, organy władzy, samorząd terytorialny wymagają – jak każdy twór ludzki – ciągłej konserwacji i napraw, zwłaszcza gdy jest często wykorzystywany przez tak niewprawnych – jak w naszej klasie politycznej – ludzi.

Może jednak nie powinniśmy mówić o tej potrzebie w tonie alarmistycznym, bo jak świat światem państwami rządzili również lenie, dyletanci, niekiedy kretyni, a nawet przestępcy, którzy nie dbali o dobro publiczne, a często najzwyczajniej psuli to, co jeszcze nie dało się popsuć. Zgoda: rządy ludzi zacnych, uczciwych i fachowych dają dobre efekty, nawet gdy struktury instytucjonalne i prawo jest złe lub patologiczne. Lepiej mieć dobrych urzędników, a złe prawo – jak mówił Wielki Fryc. W końcu nie jest aż tak ważne, czy uczciwego urzędnika lub sędziego powoła na odpowiednie stanowisko demokratycznie wyłoniony rząd, czy też jakiś satrapa. Przecież obywatel widzi głównie pracę tego urzędnika i po jej owocach (lub ich braku) ocenia każde państwo jako takie.

Przez wiele lat wmawiano nam, że mądrych i uczciwych funkcjonariuszy publicznych może powołać tylko demokratycznie wyłoniony rząd, a socjalistyczna despotia („sowiecka okupacja”) może stworzyć państwo nieudolne, głupie i skorumpowane. I tu ostatnie ćwierćwiecze nakazuje szybką weryfikację tych wierzeń: demotyczne państwo ma taką samą umiejętność powoływania na odpowiednie (i nieodpowiednie) stanowiska półgłówków, oszustów, a przede wszystkim kolesiów, odpowiednio zaś rozpięty polityczny parasol nad łapówkarzem i krętaczem powoduje, że nie boi się on ani wolnej prasy, ani jakichś tam demokratycznych procedur. Znamy również setki przykładów z nieodległej przeszłości, gdy wolne media na zlecenie szkodników, a nawet przestępców wykańczały nie tylko uczciwych przedsiębiorców, ale również urzędników działających w interesie naszego kraju. Znamy również dużo (jeszcze więcej?) przykładów, gdy demokratycznie wybrana większość zamieniała kompetentnych i uczciwych ludzi na swoich głupkowatych kumpli, co jednocześnie przedstawiono jako sukces, bo „wpływy w mediach” pozwalają stworzyć pozytywny wizerunek każdego bezeceństwa.

Czy to wszystko da się u nas naprawić? Wątpię, zwłaszcza że media w dużej części (większości?) są w rękach kapitału sąsiedniego państwa, które bez ceregieli instruuje „swoich” dziennikarzy, jak mają np. mówić o Polsce, a teraz mają mówić źle. Nomen omen ostatnio jedna z niemieckich gazet w Polsce obsmarowała mnie, co wręcz mi schlebia: skoro mają pisać źle o naszym kraju, szkodzić mu, a w związku z tym wybrali mnie za przedmiot ataku, to znaczy że robię coś ważnego dla Polski i jej obywateli. Nie sądziłem, że spotka mnie takie wyróżnienie. Sądzę, że czytelnicy dobrze zrozumieli treść i podtekst tego rodzaju artykułów. W sumie dziękuję: czuję się doceniony przez pracowników naszego kraju.

Można oczywiście podjąć próbę repolonizacji nie tylko banków, handlu, ale również prasy i chyba przyjdzie kiedyś na to czas. Bo Polska została zawłaszczona, jej majątek albo zniszczono albo wykupiono za bezcen według zresztą dość nieskomplikowanego scenariusza: najpierw dużą firmę państwową niszczono za pomocą podatków (np. „popiwek”), jej działalność przedstawiano jako ekonomiczny skansen („socjalistyczny moloch”), potem za grosze wykupował je „zachodni inwestor” i od tej chwili nie był to już „nieopłacalny” i „nienowoczesny biznes”, lecz dochodowy interes. Proste? A jak sprzedano nasz przemysł tytoniowy, spirytusowy, stalowy? Może ktoś by to sprawdził? Wystarczy przypomnieć ówczesną prasę i głosy autorytetów, które wówczas (i dziś) grzmią na temat naszej gospodarki. Chyba trzeba powołać tu komisję śledczą: może to coś da, zwłaszcza materiały dla historyków.

(...)

Czytany 1244 razy
Więcej w tej kategorii: « Ambitne zamiary Od Redakcji »
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.