sobota, 20 sierpień 2016 13:07

Rosja osłabiona jest najbardziej groźna

Napisał

Z prof. Andrzejem Nowakiem rozmawia Aleksander Kłos

Im silniejsza będzie Polska i bardziej wykorzysta czas najbliższych kilku lat dla własnego umocnienia, tym bardziej ma szansę układać się z osłabioną Rosją na zupełnie innych, równoprawnych zasadach. Teraz zaś jest czas, kiedy należy pokazywać, że Władimir Putin jedynie się przyczaił w swoich ambicjach neoimperialnych, a w rzeczywistości nie ustąpił ani o milimetr na Ukrainie, w Donbasie czy w sprawie Krymu. Bez cofnięcia tamtych zmian, tak gwałtownych na mapie Europy, nie może być mowy o powrocie do bussines as usual władcą Kremla.

Panie profesorze, rozmawiamy przed szczytem NATO w Warszawie, podczas którego ma zostać podjęta decyzja o wzmocnieniu wschodniej flanki Sojuszu Północnoatlantyckiego. W ten sposób Polska, wraz z innymi państwami Europy Środkowo-Wschodniej, chce poprawić swoje bezpieczeństwo, któremu zagraża neoimperialna polityka Moskwy. Wszystko wskazuje na to, że pomimo jej pohukiwań NATO rzeczywiście w mocniejszy niż do tej pory sposób będzie przeciwstawiać się zakusom Kremla – który nie tylko, że wciąż prowadzi agresywną politykę wobec Ukrainy, ale nadal różnymi metodami stara się utrzymywać swoją strefę wpływów w krajach należących kiedyś do bloku komunistycznego. W swojej książce „Kto powiedział, że Moskale to są bracia nas, Lechitów...” (Wydawnictwo Literackie 2016 r.) przedstawia pan ciąg doświadczeń polsko-rosyjskich, które dają chyba jednoznaczną odpowiedź, że między naszymi narodami trudno będzie o dobre relacje.

Tytuł nawiązuje do popularnego wiersza „Poloneza Kościuszki” Rajnolda Suchodolskiego, powstańca listopadowego, który w tymże powstaniu oddał życie w walce przeciwko owym Moskalom. „Kto powiedział, że Moskale, to są bracia nas, Lechitów, temu pierwszy w łeb wypalę pod kościołem karmelitów” – chodziło o więzienie stanu w Warszawie, znajdujące się w byłym klasztorze karmelitańskim, gdzie wielki książę Konstanty więził bez sądu przeciwników politycznych. Ten popularny w XIX wieku wiersz, podkreśla, że nie ma przyjaźni między Polską a Rosją. Ale jednocześnie ten sam wiersz i tytuł sugerują, że są tacy, którzy uważają, że taka przyjaźń jest, i trzeba im „w łeb wypalić”. Akurat używam tego cytatu, tego nawiązania literackiego, żeby postawić pytanie, a nie udzielić zbyt pospiesznie odpowiedzi.

Z jednej strony mamy ogromną ilość świadectw historycznych, doświadczeń, cierpień, które wskazują, że imperium rosyjskie w rozmaitych wcieleniach jest dramatycznym przeciwnikiem Polski. Dlatego nie sposób sobie wyobrazić, a w każdym razie jest to bardzo trudne, by pogodzić jego interesy z Polską, która chce być niepodległa. Jednocześnie są Polacy i Rosjanie, choć jest ich niewielu, którzy szczerze szukają rozwiązania tej kwadratury koła, którzy szukają jakiejś ścieżki porozumienia polsko-rosyjskiego i o nich też jest ta książka. Ona zamyka się w wieku XIX, ale uważam, że większość istotnych wzorów naszej myśli w stosunku do Rosji uformowana została w tym czasie i wiek XX już bardzo niewiele był w stanie do tego dodać.

(...)

Czytany 418 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.