sobota, 10 grudzień 2016 00:33

Zmierzch Wschodu?

Napisał

Podobnie do wielkich płyt tektonicznych ścierają się na naszej planecie powierzchnie zajmowane przez odmienne cywilizacje. W miejscach ich styku powstają potężne napięcia, wpływające na dynamikę zjawisk politycznych. Domeny poszczególnych cywilizacji zmieniają oczywiście swoje granice, a ponadto, szczególnie współcześnie, ich wzajemne oddziaływania przenikają się, sięgając niekiedy aż do samych fundamentów kulturowych.

Zgniły versus dziki

Niektóre linie graniczne rozdzielające odmienne wspólnoty obecnie są w przestrzeni fizycznej trudne do wyodrębnienia; tu i ówdzie jednak materialne rubieże zachowały się wyraźnie. Na obszarze dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego dobitnie pokazuje to choćby architektura: w kierunku wschodnim gotycka smukłość świątyń katolickich ustępuje baniastej przysadzistości cerkwi. Od kilku stuleci jest to pole konfrontacji „zgniłego” Zachodu i „dzikiego” Wschodu. Oba te ujęte w cudzysłowy przymiotniki to oczywiste klisze ideologiczne.

Przekonanie o tym, że cywilizacja europejska cuchnie rozkładem, zrodziło się w Rosji w XIX stuleciu, w trakcie sporu pomiędzy słowianofilami a okcydentalistami. To pojęcie było chętnie i często wykorzystywane przez sowiecką oraz rosyjską propagandę dla zohydzania Zachodu. Z kolei dzikość, z jaką w oczach mieszkańców Europy kojarzony był (i pozostaje nadal) Wschód, nie jest wcale terminem jednoznacznie pejoratywnym. Wystarczy wspomnieć o poglądach Jana Jakuba Rousseau, które ekscytowały francuskich rewolucjonistów, czy w ogóle o idei szlachetnego dzikusa, przez długi czas podniecającej zblazowane elity naszego kontynentu. Tak czy owak prymitywne barbarzyństwo w połączeniu z okrucieństwem zawiera jednak znacznie większy potencjał niż bezradne gnicie. Niekiedy Rosjanie próbują wręcz świadomie epatować swoją dzikością i nieokrzesaną brutalnością, jak to znakomicie ujął Aleksander Błok w wierszu „Scytowie”. Ich nagrodą jest wówczas lęk, jaki wzbudzają na Zachodzie. Możliwe, że tym należy objaśniać fascynację Rosją, szczególnie uprawianą właśnie we Francji.

Niekiedy Rosjanie próbują wręcz świadomie epatować swoją dzikością i nieokrzesaną brutalnością. Ich nagrodą jest wówczas lęk, jaki wzbudzają na Zachodzie. Możliwe, że tym należy objaśniać fascynację Rosją, szczególnie uprawianą właśnie we Francji.

Do tego, aby przekonać się, że Zachód upada, niepotrzebna jest dzisiaj już lektura dwóch tomów Oswalda Spenglera, wystarczy pobieżne przekartkowanie pierwszego z brzegu dziennika. Kryzysowi cywilizacji zbudowanej na opoce łacińskiej przeciwstawiana jest współczesna Rosja, która wydaje się odporna na wiele powszechnych na Zachodzie współczesnych patologii, takich jak rosnące wpływy środowisk LGBT, propaganda gender, poprawność polityczna, polityka wielokulturowości itp. Co jednak stoi za tą (pozorną) immunizacją? Turańsko-bizantyjski charakter cywilizacji rosyjskiej sprawia, że nie są w niej obecne (albo występują jedynie w formie szczątkowej) pierwiastki, które w kręgu zachodnim odgrywały role kapitalne. Raz jeszcze odwołując się do skojarzeń architektonicznych, wyobraźmy sobie, że twierdza cywilizacji łacińskiej rozpada się na naszych oczach w sposób spektakularny: pękają architrawy, murszeją wimpergi, kruszą się maswerki, łamią pinakle. W fortecy wschodniej podobnych oznak destrukcji nie widać, bowiem pozbawiona jest ona akurat takich elementów charakterystycznych. Nie musi to jednak od razu dowodzić, że nie zachodzą w niej zmiany patologiczne. Mogą być nawet rozleglejsze, a ich następstwa – bardziej szkodliwe. Po prostu procesy te dotyczą innych struktur, objawiają się w odmienny sposób, przez co dla obserwatora, który nie ma pojęcia o złożoności rosyjskiego fenomenu, znamiona rozkładu mogą być na pierwszy rzut oka niedostrzegalne.

Na wyżynach hipokryzji

Jednym z komponentów odróżniających cywilizację łacińską od jej wschodniej sąsiadki jest chociażby cnota rycerskości. Zachód wydał wielkie eposy rycerskie, które przez długie stulecia wpajały Europejczykom istotne normy etyczne. Natomiast bohaterowie staroruskich bylin okładają się maczugami jak popadło, a godny podziwu jest ten z nich, który mocniej zdzieli rywala, im podstępniej, tym lepiej.

[...]

Czytany 307 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.