sobota, 10 grudzień 2016 00:47

Zamach na prawdę już był

Napisał

Z Józefem Augustynem SJ rozmawia Tomasz Cukiernik.

 

Nie mamy prawa robić z siebie dzisiaj wyjątkowych ofiar cywilizacyjnych przemian, uprawiać – jak to nazywa papież Franciszek – „płaczliwego sceptycyzmu” – mówi w rozmowie z „Opcją na Prawo” prof. Józef Augustyn SJ.

W 2013 roku abp Józef Kowalczyk powiedział, że homoseksualizm nie wyklucza nikogo ze społeczności katolickiej. Z kolei w wywiadzie dla KAI ojciec mówił, że umizgi do homoseksualizmu to furtka do demoralizacji i niszczenia Kościoła od środka.

To, co powiedział abp Józef Kowalczyk, jest prawdą. W wywiadzie dla KAI (15.09.2016) mówiłem natomiast, że „umizgi do homoseksualizmu jako postawy moralnej to furtka do demoralizacji...”. Dopowiedzenie: „jako postawy moralnej” jest tu kluczowe. Homoseksualizm to skłonność seksualna do osób tej samej płci, nierzadko bardzo trudna do zaakceptowania dla danej osoby, która jej doświadcza. O tym środowiska LGBT raczej milczą. Przedstawianie zachowań homoseksualnych jako raju na ziemi jest propagandą. Osoby te cierpią nieraz nie tylko z powodu braku akceptacji społecznej.

Gdy używamy pojęcia „homoseksualizm”, musimy odróżniać tysiące osób o takich skłonnościach (z wszystkimi uwikłaniami z tego faktu wynikającymi) od działaczy gejowskich czy też LGBT posługujących się doskonale zorganizowanymi strukturami międzynarodowymi.

Dlaczego niektórzy katolicy włączają się do akcji „Przekażmy sobie znak pokoju”?

Nie chciałbym używać jednobrzmiących sformułowań dla wszystkich organizacji czy osób włączających się w tę akcję. Powody z pewnością są bardzo różne. Ale nas, katolików, obowiązuje jedna nauka, która w sposób precyzyjny i zwięzły opisana jest w Katechizmie. Oddziela ona osobę od jej czynów moralnych. Ale takie oddzielenie wymaga jednak sztuki rozeznawania duchowego. Negacja moralna dotyczy wyłącznie świadomych i dobrowolnych czynów homoseksualnych, homoseksualnego stylu życia, ale samym osobom należy się szacunek i akceptacja.

Zauważmy też że Katechizm katolicki jest bardzo ostrożny w opisywaniu źródeł skłonności homoseksualnych. W naszych dyskusjach o problemach homoseksualnych brakuje nam często precyzji języka.

Wypowiadając się przeciwko wspomnianej kampanii, nie oceniamy samych osób i nie jest to atak, ale obrona. Kampania – jak mówiłem we wspomnianym wywiadzie – ma charakter prowokacji, używa sformułowania wziętego z kanonu Mszy świętej – największej świętości chrześcijańskiej.

Brak precyzji w dyskusji o homoseksualizmie sprawia, że opisywane treści są niejasne, a ludzie czują się wykluczeni, obrażani itd. Katechizm katolicki z 1992 roku mówi krótko i jasno, jak katolik winien odnosić się do homoseksualizmu. To nas katolików obowiązuje w sumieniu. Działacze LGBT bezpodstawnie oskarżają katolicyzm o brak tolerancji dla osób homoseksualnych. Trzeba przyznać z pokorą, że zdarzają się katolicy, także duchowni, którym brak szacunku dla osób homoseksualnych. Stąd też nawołujmy do wzajemnego szacunku, ale bez prowokacji. Wrogości wobec osoby, bez względu na to, jakie problemy by miała, nie da się pogodzić z byciem uczniem Jezusa.

Co sądzi ojciec o hipotezie, że homoseksualiści są tylko narzędziem w rękach takich osób, jak George Soros, który miał podobno finansować akcję „Przekażmy sobie znak pokoju”, a prawdziwym celem jest zniszczenie cywilizacji chrześcijańskiej?

Nie znam działalności pana Sorosa. Jest jednak pewne, że istnieją światowe organizacje, które angażują się, także finansowo, w propagowanie LGBT, w aborcje, sterylizacje, gender itd. Ze zdumieniem czytałem kiedyś dokument Papieskiej Rady do spraw Rodziny pt. „Ludzka płciowość: prawda i znaczenie” (1997). Fragment, który zacytuję, nie pozostawia złudzeń, że za działaniami tego typu stoją wielcy światowi mocodawcy. Są wielkie „organizacje międzynarodowe popierające przerywanie ciąży, sterylizację i antykoncepcję. (...) Chcą wnieść fałszywy styl życia, przeciwny prawdzie o płciowości. (...) Szerzą mentalność antykoncepcyjną. (...) Niektóre organizacje antynatalistyczne utrzymują kliniki, które łamiąc prawa rodziców, zapewniają przerywanie ciąży i antykoncepcję młodzieży”. Jest to tekst sprzed dwudziestu niemal lat, stąd nie wymienia się jeszcze pojęcia LGBT. Weszło ono do obiegu medialnego nieco później.

Radio Watykańskie podało („Rzeź w Paryżu”, 19.9.2016), że w regionie paryskim ze środków wczesnoporonnych korzystało 31% licealistek, w skali krajowej zabiegu aborcji dokonało 6% licealistek, a w regionie paryskim aż 10%. Dwa dni później ta sama rozgłośnia podała, że francuski rząd przygotowuje nowe formy walki z obrońcami życia; zamierza też doprowadzić do zamknięcia antyaborcyjnych stron internetowych.

Wpadliśmy w jakieś straszliwe uwikłanie cywilizacyjne, w którym brakuje szacunku do życia i gdzie drugi człowiek traktowany jest jak przedmiot. Św. Jan Paweł II diagnozował naszą cywilizację, że stała się „cywilizacją rzeczy, a nie osób”.

[...]

Czytany 326 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.