sobota, 10 grudzień 2016 01:29

Nowy ?wspaniały? świat

Napisał

Otoczony zdobyczami najnowszej techniki, skoncentrowany na bieżącej walce o byt lub o kolejny szczebel kariery zawodowej, współczesny człowiek nie dostrzega, jak przez ostatnie trzydzieści lat radykalnie zmienił się świat. Może jedynie zauważana jest zmiana politycznej mapy naszej planety. Najbardziej spektakularnym wydarzeniem tych zmian był upadek Związku Radzieckiego.

Zmiany idą tak szybko, że wiele nauk humanistycznych, na czele z filozofią, za nimi nie nadąża.

Dodatkowo w Polsce rewolucja informatyczna i technologiczna zbiegła się ze zmianą systemu politycznego, co tym bardziej zaciemnia postrzeganie współczesnego świata przez większość Polaków.

Różne wizje, jeszcze nie tak dawno oceniane powszechnie jako futurystyczne fantazje, przedstawione przez A. Huxleya, G. Orwella czy Stanisława Lema, w znacznym stopniu stają się stają się rzeczywistością. Można też odnieść wrażenie, że spełniają się również przewidywania głównego twórcy naszej myśli narodowej – Romana Dmowskiego, zawarte w proroczej refleksji: „czym maszyny będą mądrzejsze, tym ludzie głupsi”. Dodajmy: „jeszcze prymitywniejsi i intelektualnie wysterylizowani”. Kultura zwana popularną to istna jaskiniowa kloaka dla mas. Z definicji tak przemyślana, by schlebiała najbardziej skrajnym instynktom i gustom. Nowoczesność jest pojmowana jako wyzwolenie od dotychczasowych, powszechnie panujących norm i wyzuta z istnienia w niej Boga.

Centrum świata jest wyłącznie człowiek, jako pan i władca, którego w zasadzie jedynym celem istnienia jest własna przyjemność. Dotychczasowe idee i wartości oraz normy zachowań są traktowane jako archaiczny hamulec jego rozwoju i panowania nad światem. Pod płaszczykiem wolności słowa kryje się totalna cenzura tzw. poprawności politycznej i powszechnej inwigilacji.

Kiedy hiszpańscy konkwistadorzy objawili się Aztekom w swym bojowym rynsztunku, na nieznanych tubylcom koniach, ci myśleli, że przybywający zza morza człowiek i koń jest jedną tajemniczą i groźną istotą. Obecnie, gdyby ktoś z obcego nam świata przyjrzał się współczesnym ludziom, mógłby odnieść wrażenie, że jesteśmy jakimś jednym dziwacznym organizmem ze swoimi telefonami czy komputerami. Jest jednak w tej analogii jedna, acz zasadnicza różnica. W tamtych czasach człowiek, by się przemieszczać, musiał korzystać z usług zwierząt pociągowych, najczęściej właśnie koni. Nie był jednak od nich całkowicie uzależniony, a tylko w ściśle określonym zakresie. Współczesny człowiek jest zaś tak otoczony elektroniką, komputerami, Internetem, kartami kredytowymi, przeróżnymi kodami dostępu, monitoringiem, telefonami komórkowymi, że trudno sobie wyobrazić bez nich jego normalne funkcjonowanie. Cały układ sterowania energetyką, militarne centra dowodzenia, organizacja i zarządzanie transportem lotniczym czy morskim, systemy bankowe, nie należą już do człowieka, człowiek stał się jedynie nadzorcą systemu.

Wprawdzie póki co, nie grożą nam opisane przez Lema rządy robotów zewnętrznie podobnych do człowieka, ale za to znaczna część ludzkiej energii, czynniki związane z pracą, szeroko pojętymi usługami, są realizowane przez wyspecjalizowane maszyny.

Istnieje już spora grupa ludzi, którzy prawie w ogóle nie kontaktują się bezpośrednio z innymi, za to godzinami korespondują za pośrednictwem Internetu. I to również w sferze tak intymnej jak miłość i seks. Coraz częściej rodzice mają poważne problemy wychowawcze z dziećmi, które zostały owładnięte nowym rodzajem uzależnienia, wręcz nałogu, internetowego (i to nie tylko od gier). Również pośród dorosłych nałóg ten zatacza coraz szersze kręgi. Ciągła obecność w sieci i na czacie determinuje wśród uzależnionych ich ubogi sposób wysławiania się, gestykulacji czy wręcz poruszania się. Można odnieść wrażenie, że oni fizycznie upodabniają się wymienionych wyżej literackich wzorców, z tym że to nie maszyny zachowują się jak ludzie, ale ludzie zachowują się jak maszyny. „Z kim przestajesz, takim się stajesz”.

Ponadto chyba nie zdajemy sobie sprawy, że sami sobie szykujemy los, jaki już zgotowaliśmy zwierzętom hodowlanym. Kury, kaczki, indyki, ściśnięte do ostatnich granic, od wylęgu do uboju, nie oglądające naturalnego świata, wychowane bez rodziców, faszerowane antybiotykami. Świnie, krowy hodowlane egzystujące w wielkich farmach, bez pastwisk, wybiegów – poczęte sztucznie za pomocą inseminatora, traktowane nie jak istoty żywe, a przedmioty. Człowiek w korporacji pracuje w małej, ciągle odkrytej klatce, często przy sztucznym świetle, stale obserwowany przez przełożonych, skupiając całą uwagę na obsłudze komputera. Żywi się jak zwierzęta, jakąś syntetyczną papką. Po pracy czas wolny spędza na oglądaniu telewizji, przeglądaniu prywatnej korespondencji e-mailowej, przy komputerze, w Internecie. Czy chcemy, czy nie, to wszystko musi determinować jego sposób myślenia, a może jego brak, a co za tym idzie zachowanie jednostek i całych społeczeństw.

Tak hodowane jednostki mają, w interesie wielkich korporacji, kupować to, co zostanie im zareklamowane. Pracują więc nad tym całe sztaby fachowców od ludzkich zachowań, pragnień, psychiki. Ci swoiści inżynierowie dusz stale czuwają nad kształtowaniem zachowań i pragnień mas. Czy należy zatem się dziwić, że przy obecnych możliwościach technicznych, w życiu większości Europejczyków, Amerykanów na naszych oczach powstaje bezwolna, bezrefleksyjna masa ludzka?!

Pułapka naszych czasów polega na tym, że technika i zastępowanie człowieka przez maszyny w coraz większej ilości czynności skutkuje co najmniej dwoma bardzo niebezpiecznymi zjawiskami. Po pierwsze w dużym stopniu rozleniwia większość z tych, którzy z niej korzystają, i zwalnia od myślenia, od poczucia odpowiedzialności. Tym samym ułatwia dysponentom i właścicielom mediów i wielkich korporacji totalną manipulację masami. Po drugie, nad całym naszym globem wisi straszliwe niebezpieczeństwo, z którego ludzkość nie zdaje sobie sprawy. Otóż, jak stwierdził podczas seminarium w Pentagonie amerykański generał William Hix – III wojna będzie „skrajnie mordercza i szybka”. W pierwszej fazie „będzie miała charakter konwencjonalny, z użyciem uzbrojenia opartego na sztucznej inteligencji i samonaprowadzaniu na cel. Przy czym raz rozpoczętego Blitzkriegu nie będzie już można łatwo zatrzymać, sterowane komputerowo współczesne maszyny podejmą bowiem decyzję tak szybko, że ludzie, nie będą w stanie za tym nadążyć. Raz uruchomione po wydaniu rozkazu o ataku działają w tempie przerastającym możliwości człowieka. „Jeśli chcemy mieć nad nimi władzę, konieczne jest opracowanie nowych rozwiązań relacji między człowiekiem, a maszyną” – ostrzega Hix. Obie światowe wojny, zwłaszcza ta druga, przyniosły śmierć dziesiątkom milionów ludzi, olbrzymie zniszczenia, tragedie, których do dziś jeszcze nie da się zapomnieć. Raz uruchomiona machina wojenna w roku 1914, podobnie jak w roku 1939, była trudna do powstrzymania, choć przecież, jeszcze wtedy ludzie panowali nad maszynami. Obecnie nawet najbardziej wpływowy człowiek na świecie może nie być w stanie powstrzymać raz uruchomionej wojennej apokalipsy. Po obu stronach konfliktu maszyny niczym w komputerowych grach nie będą w stanie zakończyć samoczynnie morderczej walki. Zatem realnie grozi nam samozagłada, dotycząca tak ludzkości, jak i jej maszyn.

[...]

Czytany 246 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.