sobota, 10 grudzień 2016 01:59

Skończmy z aborcyjnym szaleństwem

Napisał

Argumenty przeciwko zaostrzaniu ustawy aborcyjnej są od lat takie same. Wciąż przekonuje się Polaków, że w jej efekcie dojdzie jedynie do rozrostu „podziemia aborcyjnego”. To zaś spowoduje, że tysiące kobiet będzie umierać w wyniku nieudanych zabiegów, gdyż te, które nie chcą urodzić „płodu”, i tak go, w ten czy w inny sposób, „spędzą”.

 

Chociaż pierwsze podejście projektu komitetu „Stop Aborcji” zakończyło się porażką, to należy wierzyć, że to nie koniec boju o wprowadzenie całkowitej obrony życia poczętego w naszym kraju.


Średniowiecze, ciemnogród, katofaszyzm, piekło kobiet – to tylko drobna część określeń i epitetów, którymi obrzuca się wszystkich, którzy nie godzą się na zabijanie w Polsce nienarodzonych dzieci. Zwycięstwa wyborcze Andrzeja Dudy i PiS dawały nadzieję, że w końcu uda się wprowadzić całkowity zakaz aborcji. Szansa na to była tym większa, że 23 września Sejm zdecydował, że projekt komitetu „Stop Aborcji”, przewidujący całkowitą ochronę życia, zostanie skierowany do pracy w komisji, a odrzucił propozycję komitetu „Ratujmy kobiety”, który liberalizuje prawo aborcyjne.
Wydawało się, że przesądza to sprawę i że już niedługo obudzimy się w kraju, w którym nikt nie będzie mógł, powołując się na „kompromis aborcyjny”, zabijać nienarodzonych dzieci. Rzeczywistość jednak raz jeszcze zweryfikowała optymistyczne wizje, którymi karmili się obrońcy życia. Okazało się, że PiS ponownie, jak było to podczas poprzednich rządów tej partii, oszukało to środowisko (a przy tym rzesze swoich wyborców) i zamiast, tak jak się zobowiązywało, chronić życie ludzkie od samego początku, wybrało drogę pośrednią. Zamiast zdecydowanego poparcia dla projektu premier Beata Szydło zapewniła, że jej partia przygotuje swój plan na poprawę warunków życia kobiet, które „zdecydują się” urodzić dziecko chore lub poczęte w wyniku przestępstwa. Z szeregów tej partii słychać było też liczne głosy usprawiedliwienia – że PiS nie chce „karać kobiet”. Choć autorzy projektu byli gotowi w ostateczności zrezygnować z tego zapisu, to nie wystarczyło to, by go uratować. Większość posłów partii rządzącej zagłosowała przeciwko niemu i został on odrzucony.

 

Chociaż autorzy projektu zapowiedzieli, że będą dalej działać na rzecz prawnego zakazu aborcji w Polsce, pałeczka jest teraz po stronie PiS. Wiele wskazuje na to, że jedynym pozytywem może okazać się zakaz przerywania ciąży ze względów eugenicznych, czyli wtedy, gdy dziecko jest chore. Jeśli to się potwierdzi i zostanie to prawnie zapisane, to niewątpliwie można mówić o sukcesie, ale jest to i tak stanowczo za mało, jeśli przypominamy sobie, jak wiele o ochronie życia poczętego mówili przed wyborami przedstawiciele partii rządzącej i że w innych „przypadkach” nienarodzone dzieci w Polsce będą wciąż likwidowane.

Aborcjoniści wszystkich krajów łączcie się


Polski medialno-celebrycko-polityczny front walczących o zliberalizowanie ustawy aborcyjnej jest potężny w strefie kształtowania opinii i ma duże zagraniczne koneksje i wsparcie. Międzynarodowe lobby promujące na świecie aborcję jako środek kontroli narodzin nie szczędzi środków, by nagłaśniać w Polsce różnego rodzaju akcje uderzające w chrześcijańską moralność i etykę. Głównym sposobem wpływania na społeczeństwo jest jego zastraszanie i manipulowanie przekazem Kościoła katolickiego i środowisk pro-life w tej sprawie.

 

Podczas jednej z konferencji promujących projekt liberalizujący ustawę aborcyjną, szefowa Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, Krystyna Kacpura, zaznaczyła, że „głębsze podziemie” aborcyjne oznacza oprócz zwiększenia niebezpieczeństwa dla kobiet, także to, że będą w nim rosły ceny „usług”. – Tak zwana sprawiedliwość reprodukcyjna będzie zależna od sytuacji finansowej kobiety i znowu najbardziej ucierpią kobiety najbiedniejsze – przekonuje Kacpura.
– Prawo, które mamy jest nieskuteczne. Trzeba zerwać z obłudą, że Polki nie dokonują aborcji. Dokonują – bogatsze za granicą, a biedniejsze w koszmarnych warunkach. Jeżeli chcemy, żeby aborcji było mniej, to potrzeba rzetelnej edukacji i dostępu do antykoncepcji – podkreśliła z kolei Barbara Nowacka z Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Ratujmy kobiety”. Prof. Monika Płatek przekonywała zaś, że aby ludzie w sposób „odpowiedzialny” decydowali się na rodzicielstwo, potrzebują wiedzy, właściwej opieki prenatalnej oraz możliwości „bezpiecznego i legalnego” przerwania ciąży. – Jeśli zależy nam na tym, żeby aborcja była ostatecznością, musimy zrobić wszystko, co jest w mocy edukacji, zdrowia, polityki społecznej, aby zadbać o informację, wsparcie, dobrą edukację, dobrą medycynę prenatalną – dodała prof. Płatek. Przekonywała również, że człowiek musi sam decydować o swojej płodności, odbieranie mu tego poprzez zapisy prawne powoduje, że zabierana mu jest godność. – A wprowadzając w to prawo karne, tak naprawdę doprowadzamy do sytuacji, w której to ideologia i polityka decyduje o tym, o czym ma decydować jednostka, która żyje w państwie demokratycznym – zaznaczyła.


Na przykładzie tych wypowiedzi widzimy, że osoby te nie mają zamiaru dyskutować merytorycznie z argumentami przedstawianymi przez stronę pro-life, z nauką Kościoła. W ich przekazie chodzi jedynie o jak najmocniejsze uderzenie w przeciwników, o ich wyszydzenie i wyśmianie, ukazanie, jak bardzo są groźni zarówno dla społeczeństwa, systemu demokratycznego, jak i przede wszystkim dla kobiet. Użycie przez nich sformułowań „sprawiedliwość reprodukcyjna”, podobnie jak „kontrola narodzin” czy „prawo kobiety do aborcji jako jedno z praw człowieka”, „świadome macierzyństwo” – to wyrosła z marksizmu nowomowa – to przejaw myślenia zwolenników aborcji zarówno o ludzkiej seksualności, jak i samej istocie człowieczeństwa.

Projekt „Sto aborcji” wzbudził w tym środowisku dodatkowe pokłady nienawiści do wszystkiego, co kojarzy się z płodnością, potomstwem, małżeństwem i chrześcijaństwem. Ledwie 100-tysięczne „czarne marsze” w całej Polsce – pełne agresywnych i prostackich haseł – bez potężnego wsparcia medialnego, nacisków z zagranicy i krajowej opozycji wyglądałyby jedynie groteskowo. Z mainstreamowych mediów mogliśmy się jednak dowiedzieć, że to kobiety, w domyśle – wszystkie, postanowiły zaprotestować przeciwko dominacji katofaszystowskich mężczyzn, takich też polityków i rządu, za którymi kryją się, w rzeczywistości odpowiedzialni za całą awanturę, biskupi.

[...]

Czytany 229 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.