poniedziałek, 10 lipiec 2017 17:36

POROZMAWIAJMY o Donbasie - Rozmowa z Dawidem Hudźcem (31 lat), Polakiem mieszkającym od 2014 roku w Donbasie - Agnieszka Piwar

Napisała

Jak z perspektywy korespondenta nadającego z samego centrum konfliktu na Ukrainie, ocenia pan to, co serwują media w Polsce na temat tych wydarzeń?
– Chciałoby się odpowiedzieć, że krytycznie, ale to za mało. „Relacje” mediów w Polsce w większości są dosłownymi tłumaczeniami ukraińskich komunikatów, bezrefleksyjne, stronnicze, aż do bólu. Za przykład skrajności może posłużyć materiał „Faktu” o tym, że Rosja zdetonowała w Doniecku głowicę nuklearną. Zasadniczo od kiedy ukraińskie władze ogłosiły prowadzenie tzw. „Operacji Antyterrorystycznej”, mieszkańcom Donbasu odebrano wszystko: prawo do własnego zdania, samostanowienia, a nawet do godności. Naiwnym życzeniem w obecnej sytuacji jest, aby media wykorzystały swoje zasoby i informowały o wydarzeniach po tej stronie frontu chociaż w połowie tak intensywnie, jak powielają komunikaty Ukraińskiej Służby Bezpieczeństwa.

A co z nastrojami w Donbasie? Czego chcą mieszkańcy tamtych terenów? Integracji z Rosją? Z Unią Europejską? Powrotu do Ukrainy? Być oddzielnym państwem?
– „Bojowy” nastrój, jaki udzielał się jeszcze w 2015 roku, odrobinę przygasł. Integracja z UE czy też z Ukrainą są tutaj równie popularne, jakby Polsce przedłożyć dołączenie do Państwa Islamskiego na zasadzie kalifatu. Unią się tutaj pogardza, Ukrainie nikt nie wybaczy trzech lat wojny. Stąd reakcją na „mińskie porozumienia” jest przeważnie śmiech albo gniew. Odnoszę wrażenie, że większość ludzi traktuje doniecką i ługańską państwowość jako etap przejściowy ku zjednoczeniu z Rosją. Kiedy prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin oficjalnie uznał ważność donbaskich dokumentów (co było faktem od dawna) przez oba kraje (D/ŁRL) przelała się fala entuzjazmu.

Kto pana zdaniem stoi za wybuchem rewolucji na kijowskim Majdanie?
– Początkowo Majdan nie był zły, naiwny, ale jednak miał dobre intencje. Szybko został jednak zdominowany przez radykałów, a następnie podporządkowany oligarchom, którzy pełnią dzisiaj władzę na Ukrainie. To jego największa porażka: zamiast zakończyć erę władzy oligarchów, wyniósł ich do roli władców absolutnych. Za eskalację Majdanu odpowiadają jednak w dużej mierze czynniki zachodnie, które zrobiły wszystko, co mogły, aby podsycać ten ogień, wbrew jakimkolwiek „demokratycznym” standardom – na Zachodzie, a zwłaszcza w USA, jest niedopuszczalne, aby tłum mógł atakować siły prewencji, którym umyślnie zakazano reakcji.

Kto na tym najwięcej skorzystał, a kto stracił?
– Zdecydowanie najwięcej zyskali oligarchowie oraz radykałowie. Oligarchia ma obecnie władzę, o jakiej nie mogła wcześniej marzyć, aczkolwiek nie ma to nic wspólnego z kontrolą – kraj coraz bardziej pogrąża się w anarchii, sprzyja to jednak legalnemu okradaniu państwa z wszystkiego, co jeszcze zostało. Z kolei środowiska radykalne wyszły z cienia, ich ideologia stała się doktryną państwa, a oni sami otrzymali dostęp do broni. Niemniej prawdziwi zwycięzcy są na Zachodzie, którym udało się oderwać Ukrainę od rosyjskiej strefy wpływów, jednocześnie nie ponosząc ciężarów tzw. integracji.

Co pana najbardziej przeraziło w trakcie tych kilku lat spędzonych w Donbasie? Czy był pan świadkiem jakiś strasznych tragedii? Jeśli tak, to jakich?
– Tragedie ludzi towarzyszą mojemu wyjazdowi od niemal samego początku, dlatego swój blog nazwałem „Tragedia Donbasu”. Najbardziej w pamięci tkwią te najmłodsze ofiary, ostrzały szkół, które w latach 2014-2015 były na porządku dziennym. Ciała ludzi zabitych w Doniecku, w Telmanowo. Także tragedia ludzi, którzy żyją, ale zostali zepchnięci na margines wegetacji.

A czy spotkało tam pana coś pozytywnego, dobrego?
– To jest dualizm sytuacji w Donbasie: z jednej strony śmierć, zniszczenie, bieda – a z drugiej np. sport czy odwiedziny w przedszkolu. Każdy taki ciepły reportaż wnosi ogrom pozytywu, którego np. w Polsce zwyczajnie się nie docenia.

Jak reaguje na pana miejscowa ludność?
– Zasadniczo przypadków otwartej wrogości wobec mnie było tak mało, że mógłbym je policzyć na palcach jednej dłoni. Częściej pojawia się niedowierzanie, nieufność – jest to wynik wojny propagandowej, jaką prowadzą władze na Wiejskiej i media w Polsce. Kiedy ludzie rozumieją, że nie przyjechałem tutaj, aby ich upokorzyć czy też o nich kłamać – pojawia się ogrom serdeczności i – co mnie podwójnie cieszy – bardzo często zaczynają się opowieści o tym, jak to ktoś jeździł do Polski, pracował tam. „Nasze” chore na rusofobię elity mogłyby się zdziwić, ilu na wschodzie jest autentycznych polonofilów.

Kim są ludzie sprawujący obecne władzę w D/ŁRL? I czego chcą?
– Odnośnie do władz, nie mam z nimi kontaktu formalnego. Nie pracuję dla rządowych agencji „informacyjnych” czy czegokolwiek podobnego. Znam wielu polityków, dowódców, pracowników ministerstw, ale to są znajomości prywatne albo zawiązane w trakcie reportaży. Naturalnie są one pozytywne, ze strony państwa nie miałem nigdy przykrości, ale też jakieś specjalnej pomocy również nie.
Scharakteryzować jednym zdaniem kilkuset ludzi jest trudno. Zasadniczo większość ludzi stanowiących dzisiejsze władze wyłoniła się w życiu publicznym po 2014 roku, temat rzeka.

Jaka jest rola Rosji w tym, co się dzieje w Donbasie? Czy FR angażuje się w konflikt militarnie?
– Rosja stała się niejako zakładnikiem sytuacji. Z jednej strony cały konflikt w Donbasie jest jej całkowicie niepotrzebny, ale z drugiej strony nie może zostawić ludzi tutaj mieszkających na pastwę losu, a dokładnie na pastwę tzw. ukraińskich „ochotniczych batalionów”. Punktem wyjścia jest to, czego wielu ludzi na Zachodzie nie może/nie chce zrozumieć: wszystko, co jest w Donbasie, jest do szpiku kości rosyjskie. Nie chodzi tylko język, ale kulturę, mentalność. Stąd zawsze było bliżej do Rostowa nad Donem niż do Kijowa. W Polsce szczycimy się utworzeniem Republiki Litwy Środkowej, potępiamy Piłsudskiego za to, że pomoc dla powstańców śląskich była za mała i jako skończeni hipokryci nie widzimy analogii z Krymem i Donbasem.

 

[...]

Agnieszka Piwar

Czytany 555 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.