środa, 24 styczeń 2018 22:25

Ospały pociąg z Budapesztu czyli ocena dwóch lat rządów Prawa i Sprawiedliwości

Napisane przez

Na początku należy podkreślić że rządy Prawa i Sprawiedliwości są z pewnością lepsze dla Polski niż rządy Platformy Obywatelskiej. Wiele działań partii prezesa Kaczyńskiego poprawia naszą sytuację. Ale „lepsze” nie oznacza „dobre”. Odejście od złej polityki poprzedników to jeszcze nie wszystko. To najwyżej zahamowanie niszczących trendów, i to nie we wszystkich dziedzinach. Jeśli PiS nie włączy „dopalaczy” w drugiej połowie swoich rządów, będzie to strata kolejnej szansy na przywrócenie polskiej suwerenności. I będzie to Polskę wiele kosztować.

Odbudować siłę państwa

Prawo i Sprawiedliwość z wigorem przystąpiło do demontażu systemu, który krępuje Polskę, a który poprzednicy opisywali jako „kamieni kupa”. Ów powszechnie chwalony system równoważenia czy też trójpodziału władz, zwany fachowo checks & balances, to model ustrojowy, gdzie różne organy władzy są opanowane przez konkurujące grupy polityczne. To mozaika blokujących się i zwalczających nawzajem instytucji. To amerykański wynalazek działający tam, gdzie położone zostały solidne fundamenty ustrojowe, państwo nie jest narażone na obce wpływy, a establishment polityczny jest zintegrowany wokół interesów narodowych. Jednak w Europie Środkowej to fundament neokolonialnego spętania, uniemożliwiający skuteczne działanie władzy i źródło chaosu i nieefektywności systemu. Pierwsze kroki PiS-u w kierunku odblokowania Trybunału Konstytucyjnego zapowiadały sukcesy w rekonstrukcji i integracji państwa. Jednak na tym się skończyło.

Reformy strukturalne utknęły bowiem w newralgicznym punkcie – prezydent Duda uległ naciskowi „ulicy i zagranicy” i zawetował reformy sądownictwa. Wiadomo już, gdzie jest „miękkie podbrzusze” PiS, a na rozwiązanie czekają przecież dużo trudniejsze sprawy, jak choćby polonizacja mediów czy naprawa ordynacji wyborczej. Tu przeciwnicy mają arsenał nośnych haseł, takich jak „wolność słowa” czy „demokracja”. Prezydent już raz ugiął się pod niewielkim przecież naciskiem, będzie więc łatwy do rozegrania przez opozycję i siły zewnętrzne, blokujące polskie zmiany. I nie ma mowy o ponownym zwycięstwie wyborczym bez reformy tych dwóch filarów ustrojowych.

PiS z pewnością naprawia zabagnione instytucje naszego państwa, choć nie są to zmiany idące zbyt głęboko, a sam grzęźnie w sprzecznościach i niepotrzebnych konfliktach. Przykładem może być obrona narodowa. Rząd rozpoczął kilka projektów, które wzmacniają tę sferę państwowości, jak choćby Wojska Obrony Terytorialnej czy wsparcie dla przemysłu obronnego, który w ogromnej części wykupiony przez zagraniczny kapitał jest w bardzo złym stanie. Jednak zmiany te są chaotyczne, pełne pustych deklaracji i niespełnionych zapowiedzi, a same działania niekonsekwentne. Minister Macierewicz przez emocje i chaos, które wprowadza – jest antypaństwowy. Dobry w rozbijaniu i niszczeniu, bardzo słaby w organizowaniu i budowaniu. Kieruje się ideologią i resentymentami w strukturze, która powinna być ponad nimi, co jest głęboko destruktywne, podważa wartość innych działań.

Gospodarka, podatki, finanse

Rządy PiS-u w sferze gospodarczej nie są przełomem, narodowe interesy gospodarcze są wciąż poświęcane dla innych celów. Nie zmieniła się polityka wobec zagranicznych inwestorów, jakby PiS, czy raczej premier Morawiecki, nie widział, że dzisiejszy model „wzrostu PKB” nie jest drogą do rozwoju i wzmacniania Polski, a receptą na degradację i peryferyjnej gospodarki.

Generalnie polityka wobec zagranicznych inwestorów zmierza w złym kierunku. Podatek wobec hipermarketów został natychmiast zawieszony, gdy Komisja Europejska wyraziła swoje zastrzeżenia. Rząd nie podjął działań, mogących osłabić pozycję rynkową zachodnich gigantów tak wobec konsumentów, jak i polskich dostawców. Za to premier Morawiecki ogłosił plan „cała Polska strefą specjalną”. Wbrew atrakcyjnemu brzmieniu tego hasła jego beneficjentem będą inwestorzy zagraniczni, gdyż jedynie oni mogą spełnić warunki, tak kapitałowe, jak i biurokratyczne, towarzyszące projektowi. Nieliczne polskie przedsiębiorstwa, którym uda się skorzystać ze zwolnień podatkowych, będą pełniły rolę kwiatka do kożucha. Przykładem jest wsparcie budowy fabryki silników Mercedes-Benz w Jaworze (także w strefie specjalnej) z pomocą publiczną wartości ponad 80 milionów złotych. Państwo płaci więc za pięć lat pracy kilkuset osób, mających znaleźć tam zatrudnienie. Ironia losu (a może cynizm rządu?) polega na tym, że jednocześnie podnosi się medialną histerię w sprawie odszkodowań od Niemiec, na które nie ma żadnych realnych szans.

To jest pogłębienie neokolonialnego drenażu, oferujemy bowiem tanią miejscową pracę, nie żądając w zamian nic na wspólne cele. To tak jakby Arabia Saudyjska pozwalała międzynarodowym koncernom wydobywać ropę, ciesząc się, że lokalni mieszkańcy znajdą pracę, a nie żądając opłat za utracone zasoby. To model kolonialny, gdyż polskim atutem przy wejściu do Europy było największe w Europie pokolenie młodych ludzi, którym nie stworzyliśmy oferty w kraju i ciągle eksportujemy na zachód jako zasoby taniej pracy. Polityka Mateusza Morawieckiego tylko pogłębia ten model.

Rząd wykonał pewne działania dla ulżenia przedsiębiorcom, zmniejszając podatek CIT z 19 na 15 procent dla podmiotów o obrotach mniejszych niż 5 milionów złotych. Jednak w ten sposób rozlicza się jedynie 400 tys. firm, trzy razy więcej rozlicza się przez PIT, a tych obniżenie podatku nie obejmuje. Nie rozwiązano także problemu ZUS-u dla mikroprzedsiębiorstw czy samozatrudnionych. Miesięczna opłata jest tak wysoka, że blokuje działalność najmniejszych, jednoosobowych przedsiębiorstw, których jest około ćwierć miliona. ZUS jest najbardziej regresywnym obciążeniem, które „przytapia” przedsiębiorców o najniższych dochodach. Jest to częsta przyczyna emigracji młodych osób, najbardziej przedsiębiorczych, skłonnych do ryzyka, które przy takich opłatach stałych nie mogą rozpocząć działalności i żadne początkowe zwolnienia tego nie zmienią.

Wprowadzono wiele ułatwień działalności gospodarczej, niestety towarzyszą im narastające biurokratyczne obciążenia. Horrendalnym przykładem jest ograniczenie swobody działania poprzez tzw. pakiet transportowy, uzasadniany uszczelnianiem podatków. W nim to wprowadzono system SENT, który zobowiązuje wszystkich przewoźników paliw do rejestrowania przewozów do każdego odbiorcy w centralnym internetowym systemie państwowym. I to przed transakcją! System, o którym żadnemu centralnemu planiście w PRL nawet śnić się nie mogło! A ofiarą będą drobne polskie przedsiębiorstwa, najbardziej obciążone biurokratycznymi obowiązkami.

PiS nie zajął się kluczowymi sprawami finansowymi, choćby dominacją zachodnich banków w Polsce, zawłaszczeniem składek emerytalnych przez instytucje finansowe czy umowami kredytowymi w obcych walutach. Najbardziej oszukani czują się frankowicze, im bowiem obiecano w czasie kampanii wyborczej działania podobne do węgierskich. Jednak PiS uległ przed potęgą banków i zachodnich finansów. Prezydent Duda nie wywiązał się ze swoich obietnic wyborczych, a prezes Kaczyński i premier Morawiecki poradzili frankowiczom pójście do sądów, co mogli zrobić i bez tych rad, jednak droga sądowa jest nieskuteczna wobec tak silnych instytucji finansowych. Jak widać, wobec drenażu finansowego, stosowanego przez Zachód, rządy PiS są bezradne. Za słabe, by wyrwać bankom 80-120 miliardów zł, czyli 4-6 procent polskiego PKB.

PiS nie przeniósł także obciążeń podatkowych na zagraniczne instytucje finansowe. Zapowiadał to podatek bankowy, który nałożono już w lutym 2016 r. Jednak nałożono go tak, że zyski banków wzrosły, i to o 24 procent wobec poprzedniego roku! Po prostu nie zabezpieczono się (jak zrobiono to na Węgrzech) przed obciążeniem tym podatkiem klientów. Banki tylko zyskały na manewrze, który miał je osłabić, podczas gdy na Węgrzech przez pięć lat ponosiły wielomiliardowe straty. I nie „zachwiało to systemem bankowym”, a tym tłumaczy się w Polsce brak działań wobec zagranicznego kapitału.

Nie poradzono sobie również z systemem Otwartych Funduszy Emerytalnych (OFE). Po dwóch latach prób okazało się, że w rządzie nie ma determinacji, by skończyć z tym fatalnym rentierskim projektem, narzuconym kiedyś przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF). Pomysły premiera Morawieckiego utknęły na skutek lobbingu instytucji finansowych, które są beneficjentami dzisiejszego systemu, a proponowane przekształcenia są czysto kosmetyczne. Wciąż znacząca część składek emerytalnych ma zasilać rynki finansowe, co przy cyklicznych kryzysach finansowych nie jest żadnym gwarantem przyszłych emerytur.

Nic więc nie wyszło z planów zastopowania drenażu finansowego, który opisywał premier Morawiecki w początkowych prezentacjach. Wręcz przeciwnie – wypływ finansów z Polski narasta – w 2016 r. zachodnie korporacje odprowadziły z Polski ponad 84 miliardy złotych – o 20 mld więcej niż rok wcześniej. Wszystkimi kanałami – jako dywidendy, odsetki od pożyczek, opłaty za licencje i doradztwo – wypływają z Polski ogromne pieniądze. Żeby uświadomić sobie skalę drenażu, trzeba wiedzieć, że to 4,5 procent polskiego PKB, więcej niż realny wzrost PKB, który wyniósł 60 miliardów zł. W ciągu jednego roku to 20% tego, co realnie wpłynęło jako „pomoc” unijna dla Polski przez 13 lat. Choć tu trzeba przyznać, że Ministerstwo Finansów zastopowało karuzele VAT-owskie, co znacząco podniosło dochody budżetu.

Całkowicie bezczynny pozostaje bank centralny, który przejęto niedługo po objęciu władzy. Nie widać śladu działań, które mogłyby wzmocnić polskie przedsiębiorstwa. Nie zastosowano w Polsce nic z dorobku „nieortodoksyjnych” (to znaczy niezgodnych z wytycznymi IMF) działań węgierskich, które tak intensywnie wdrażano w Budapeszcie. Nowy prezes NBP nie chce wpierać gospodarki, jak sam deklaruje, „bank musi być niezależny, bo prowadzi politykę nakierowaną na stabilność pieniądza, … nie ma potrzeby odwoływać się do środków nadzwyczajnych”. Zmarnowano szansę współpracy banku i rządu, by wspólnie rozruszać gospodarkę, zasilić ją tanim kredytem. Zyski z pieniądza płyną do banków, głównie zagranicznych, a nie do polskich przedsiębiorstw.

[...]

 

Andrzej Szcęśniak

Czytany 699 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.