czwartek, 25 styczeń 2018 09:16

Strategiczne wyzwania wobec Azji

Napisane przez

To od naszej świadomej i przemyślanej strategii zależy, czy Nowy Jedwabny Szlak przyczyni się do wzrostu gospodarczego i większego usamodzielnienia Polski na arenie międzynarodowej, czy jedynie do tego, że zamienimy jednego suwerena na drugiego – mówi Stanisław Aleksander Niewiński, z Polskiego Centrum Informacji Strategicznych w rozmowie z Dorotą Niedźwiecką.

Jesteśmy pod wpływem gospodarczym Chin. Eksportujemy do nich 12,5 razy mniej, aniżeli importujemy. Otwarliśmy się na Nowy Jedwabny Szlak. Równocześnie uprawiamy politykę militarnie proamerykańską. Jak postrzega pan naszą współpracę z dwoma największymi mocarstwami, które konkurują przecież ze sobą o strefę wpływów?

Polityka współpracy z kilkoma ważnymi ośrodkami siły na arenie międzynarodowej to nic nowego i uważam ją za dobre rozwiązanie, chociaż wymagające dużego wyczucia dyplomatycznego. Gdyby szukać przykładu takiej polityki: co najmniej kilka państw w strefie Rimlandu, czyli sieci wysp i półwyspów, okalających Eurazję, leżących w strefach strategicznych, stosuje z dobrym skutkiem takie rozwiązania. Najlepszym przykładem łączenia współpracy z tymi dwoma rywalizującymi ze sobą mocarstwami: Chinami i USA jest Korea Południowa. W kontaktach ze Stanami Zjednoczonymi postawiła przed wszystkim na sojusz wojskowy, który formalnie został zawarty jeszcze w 1953 r. Na terenie Korei Południowej stacjonuje 28,5 tys. żołnierzy i to Waszyngton gwarantuje Seulowi bezpieczeństwo. Natomiast przy współpracy z Chinami – Korea postawiła na aspekty ekonomiczne. Aż 25,1% (pierwsza lokata) eksportu Korei Południowej trafia do Chin. Chiny są także pierwszym partnerem Korei Południowej w dziedzinie importu – 21,4%. Przedsiębiorstwa południowokoreańskie zarabiają na kontaktach z ChRL. Co istotne, Korea potrafi w umiejętny sposób lawirować między tymi potężnymi państwami. Np. w sprawie Korei Północnej, która jest naturalnym przeciwnikiem Korei Południowej i sojusznikiem militarnym Chin. Korea Południowa zbliża się do tego z mocarstw, które gwarantuje zahamowanie atomowych i balistycznych ambicji KRLD. Z tego powodu w ostatnich miesiącach doszło do pogłębienia kooperacji Seulu z Waszyngtonem. Amerykanie zaimplementowali na terenie Korei Południowej elementy antybalistycznego systemu THAAD. Podsumowując: Korea Południowa uzależnia swoje zbliżanie wobec Stanów i wobec Chin od tego, co te mocarstwa dadzą jej w zamian.

Chociaż jest słabsza od Stanów i Chin, dyktuje warunki?

Korea Południowa jest silnym ekonomicznie i militarnie krajem, chociaż oczywiście zdecydowanie słabszym od USA i od Chin. Produkt krajowy brutto Korei Południowej czyni ją 15. gospodarką globu. Pod względem militarnym (ranking think-tanku Global Firepower) kraj ten znajduje się na 12. miejscu. Niezwykle ważne jest położenie geograficzne, ponieważ Półwysep Koreański stanowi istotny element dalekowschodniego Rimlandu. Posiadany potencjał ekonomiczny i militarny oraz strategiczne położenie geograficzne umożliwia jej ustawienie się jako ważny gracz. W ten sposób od kilkunastu lat Koreańczycy wygrywają dla siebie różne rzeczy zarówno u Amerykanów, jak i u Chińczyków.

Czy my mamy możliwość ustawić się podobnie jak ten gracz?

To jest dobre pytanie. Postawiłbym jednak sprawę w inny sposób. Jeśli chcemy być liczącym się graczem, to musimy grać na współpracę z kilkoma mocarstwami i w oparciu o to budować pozycję.

 

A jakie mamy karty przetargowe?

Położenie. Jesteśmy niemal na styku Europy z Azją. I równocześnie jesteśmy około dwudziestą, czyli stojącą stosunkowo wysoko, gospodarką świata. Jeśli Chińczycy chcą tworzyć projekt Balt & Road, musi on obejmować Polskę. Jeśli natomiast Amerykanie chcieliby go blokować, też będą musieli rozmawiać z Polską. Dobrą analogią – jeszcze lepszą niż Korea Południowa – są tu Filipiny, których położenie jest zarówno dla Chin, jak też dla Stanów Zjednoczonych kluczowe. Chińczycy, chcąc wyjść na Ocean Spokojny z flotą handlową czy wojenną, mogą to uczynić wówczas, gdy Filipiny są w strefie ich wpływów. Z kolei Amerykanie, gdyby chcieli blokować Chińczyków, również potrzebują mieć Filipiny po swojej stronie.

Filipiny z Rodrigo Duterte na czele zaczęły wykorzystywać ten fakt. W 2016 r. przywódca tego kraju zdecydował się na zbliżenie do Chin. Wynika to z kilku powodów. Chiny uważają Morze Południowochińskie za sferę swoich wyłącznych wpływów. Podporządkowują sobie ten m.in. poprzez sypanie sztucznych wysp oraz montowanie na ich terenie infrastruktury wojskowej. Wielu państwom się to nie podoba, np. właśnie Filipinom. Z tego powodu Manila złożyła prośbę o rozpatrzenie kwestii zasadności chińskich roszczeń w basenie tego morza do Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego w Hadze. Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy uznał w lipcu 2016 r. chińskie roszczenia w basenie Morza Południowochińskiego za bezzasadne. Co prawda Filipiny wygrały w Hadze, ale Chiny nie uznały opinii trybunału. Zbyt zachowawczo – zdaniem Filipin – zareagowały na tę sytuację Stany Zjednoczone, które są sojusznikiem Filipin. Ograniczyły się one głównie do wygłoszenia opinii o konieczności uznania wyroku trybunału.

Relacje amerykańsko-filipińskie pogorszyły się zarówno wskutek tej sytuacji, jak też w wyniku amerykańskiej krytyki (kontrowersyjnej skądinąd) polityki antynarkotykowej prezydenta Rodrigo Duterte. W tej sytuacji Filipiny postanowiły dokonać detente w stosunkach z Pekinem. Jesienią 2016 r. Rodrigo Duterte udał się z wizytą do Chin. Efekt: do dziś Filipiny i Chiny podpisały wiele umów o charakterze gospodarczym, dotyczących m.in. współpracy w dziedzinie inwestycji, finansów, energetyki, rolnictwa, mediów, turystyki, walki z handlem narkotykami, a także w sprawie utrzymania bezpieczeństwa na morzach. W lipcu Chiny i Filipiny podpisały porozumienie w sprawie wspólnego wydobywania ropy naftowej z dna Morza Południowochińskiego. Z punktu widzenia Filipin ten fakt częściowo łagodzi skutki ekspansji ChRL w tym akwenie. Oba kraje kooperują również w dziedzinie wojskowej. Chiny podarowały Filipinom kilka tysięcy karabinów. Jak widzimy oba kraje mocno zacieśniły współpracę. Amerykanie, widząc niebezpieczne z perspektywy ich racji stanu zbliżenie na linii Pekin-Manila, postanowili ocieplić relacje z Filipinami. W ramach tego ocieplenia amerykańscy żołnierze pomagali Filipińczykom walczyć z ISIS o miasto Marawi.

[...]

Dorota Niedźwiecka

Czytany 779 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.