AKTUALNOŚCI

NIEDRUKOWANE

  • Niebezpieczeństwa wynikające z wojny na Ukrainie
    Napisany
    Niebezpieczeństwa wynikające z wojny na Ukrainie „Niebezpiecznym jest uważać, że ekonomiczna współzależność, jądrowy arsenał i międzynarodowe sojusze zabezpieczą nas przed tragedią, jaka może być skutkiem zamieszek na Ukrainie” - Napisał Niall Ferguson, profesor historii z Uniwersytetu Harwardzkiego.
    Napisano środa, 13 sierpień 2014 00:00 w Komentarze niedrukowane Czytaj dalej...
  • Cynizm premiera
    Napisany
    Nasz premier jest utalentowanym dyplomatą. Można by nawet rzec, że charyzmatycznym. No bo który szef rządu wyrządza tyle zła w moralności i infrastrukturze rządzonego przez siebie państwa, a większość obywateli wciąż go chwali i głosuje na partię, która daje mu szerokie możliwości psucia wszystkiego co obywatelskie, wolne, demokratyczne, ucywilizowane?
    Napisano sobota, 02 luty 2013 22:50 w Komentarze niedrukowane Czytaj dalej...
  • Niewiara jest grzechem!
    Napisany
    W miesiącach jesiennych 2012 roku na ulicach kilku miast w Polsce pojawiły się wielkoformatowe plakaty z napisami „Nie zabijam. Nie kradnę. Nie wierzę.” oraz „Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam”. Plakaty te są głównym elementem zorganizowanej przez lubelską Fundację Wolność od Religii ateistycznej kampanii billboardowej, której celem ma być…
    Napisano wtorek, 15 styczeń 2013 01:27 w Komentarze niedrukowane Czytaj dalej...
środa, 02 czerwiec 2010 11:20

Serce nie sługa

Napisał

Statystyki drgnęły i okazało się, że Polacy z coraz mniejszą ochotą oglądają w TV, cyklicznie powtarzane, styczeń po styczniu, medialne show Jerzego Owsiaka. Niemniej trudno im będzie w najbliższej przyszłości całkowicie odżegnać się od postaci przejmującej w Polsce od kilkunastu lat rolę najwyższego kapłana dla laików. Im większa sekularyzacja, tym większe zapotrzebowanie na zastępstwo dla sacrum.

Nowe nabożeństwo

Przeciętny Polak, na co dzień zbyt zabiegany lub wręcz za leniwy, by wspomóc z własnej kieszeni zapełnianie jednej z puszek organizacji pożytku publicznego (tych w tym kraju nie brakuje), chętnie zgadza się na święto zaproponowane przez sztab WOŚP-u. Dzień rozgrzeszenia, dzień, który ma poprawić samopoczucie na cały rok. Z wielką ochotą ulega, więc tej zbiorowej manipulacji, która ma za zadanie postawić go w sporej grupie ludzi tzw. dobrej woli.
Przeciwnikom Orkiestry też jakby brakowało argumentów, z których większość rozbija się o przysłowiowe „ale”. Owsiak, jaki jest każdy wie..., ale pomaga schorowanym dzieciom. I tylko nie wiadomo, co zrobić z wewnętrznym niepokojem i poczuciem, że niewidzialny przeciwnik ugrał znacznie więcej, niż widać to gołym okiem. Sukces Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy polega, więc na urządzonym z niebywałym rozmachem medialnym katharsis. Zaangażowanie wielu środków oraz zastosowanie socjotechniki, w perswadowaniu Polakom, że gest łaski na rzecz WOŚP ma większe znaczenie niż wszystkie inne w ciągu roku, przynosi niebywałe efekty. Zwłaszcza że poparte jest ono dobrotliwym wizerunkiem sprawcy zamieszania.

Kapłan
Od kilku lat społeczeństwo epatowane jest pozytywnym wizerunkiem wiecznie zadowolonego gaduły, który swoją gadkę dobrze wytrenował przed laty w niejakim Towarzystwie Przyjaciół Chińskich Ręczników. Obraz małego krzykacza na jarocińskim rynku, bez większych sukcesów nawołującego zdegenerowaną młodzież do „uwolnienia słonia”, pamięta pewnie niewiele osób. „Uwolnienie słonia”, czymkolwiek miało być, nie było na pewno akcją charytatywną. Wielu świadków odbierało je wtedy raczej jak nieudolną próbę gwiazdorstwa na bazie popularnej w latach osiemdziesiątych Pomarańczowej Alternatywy, ewentualnie Green Peace. Skojarzenie Owsiaka z ideologią o zabarwieniu lewacko-liberalnym nikogo wtedy nie dziwiło. Dziś, choć poglądy „mistrza” nie są przez niego zbyt akcentowane (bo może strach się deklarować tak otwarcie w naszym „zapyziałym zaścianku”, gdy można na tym stracić), to jednak nie wolno zapominać, że Jerzy Owsiak jest przede wszystkim nośnikiem swoich idei, tym bardziej skutecznym, im bardziej miękką skórę na siebie przywdziewa. Zresztą skrupulatnie realizuje swoje przekonania na zupełnie odmiennym polu, które (finansowane też ze środków WOŚP) stanowi prawdziwe centrum jego działalności i jest spełnieniem jego najskrytszych marzeń. Jak się każdy domyśla, chodzi o tak zwany Przystanek Woodstock.

Inne świeto
Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy był mało sensacyjnym i tandetnym wydarzeniem wobec finału procesu pomiędzy Jerzym O. a Radiem z Torunia, który wbrew wielu oczywistościom zakończył się zwycięstwem obrażonego animatora żarskiej sielanki. Każdy, kto choć raz bez taty i mamy uczestniczył we wcześniejszym niż polski Woodstock festiwalu jarocińskim doskonale orientuje się, jakiego typu wrażeń należałoby oczekiwać w podobnej scenerii. Poziom kultury rockerskiej poprawił się, być może, tylko w tej jednej kwestii: dzisiaj nie rozgrywają się na takich spędach (przynajmniej nie na taką samą skalę) dawne, niezwykle gremialne pojedynki pomiędzy skinami a punkami lub metalami, w środku zastraszonego miasteczka, albo zamiennie – pojedynki między wymienionymi grupami po jednej stronie, a odpowiednimi służbami po drugiej. Reszta pozostaje bez zmian. Dużo alkoholu, seksu, i narkotyków, pomniejszych bójek i kradzieży, a nade wszystko ekspresyjnego zarażania ideą. Wygląda to tak, jak gdyby Owsiak za cenę kilku defibrylatorów, nabytych za społeczne pieniądze, kupował sobie prawo do edukacji nowego pokolenia. Co ciekawe, wielki gaduła nie jest wcale skory do artykułowania dźwięków i zajmowania wyraźnego stanowiska w niektórych kwestiach. Mentor nie potrzebuje zdradzać się werbalnie ze swoimi poglądami podczas styczniowego przedstawienia. Niewiele ogłasza też bezpośrednio w lipcu, gdy zaprasza polską dzieciarnię do swojej szkółki życia. Bo po co? Jest tam przecież dyrektorem, edukacja toczy się sama. Nauczyciele, jak na staż, zjeżdżają z całej Polski. Owsiak dobrze zna się na tym, co należy mówić, a czego nie, wszak dlatego wygrał proces, bo druga strona powiedziała za dużo. W końcu i Ojciec Dyrektor poszedł za nauką swego przeciwnika. Nakręcony przez Telewizję Trwam film z roku 2006 nie zawiera prawie słowa komentarza. To nawet dobrze, bo obrazy i wypowiedzi uczestników Woodstocku mówią i tak znacznie więcej. Zdradzają nawet samego mentora, który usiłował podobno ze sceny wmówić młodzieży, że znajduje się akurat na imprezie patriotycznej (Tak twierdzą uczestnicy Woodstocku na filmie). Osoby pytane przez korespondentów Ojca Rydzyka o to, czy znajdują się rzeczywiście na imprezie patriotycznej, po bardzo długim zastanowieniu, odpowiadają ze zdziwieniem, że nie. Przyznam się szczerze, że największe wrażenie zrobił na mnie w filmie Telewizji Trwam moment, gdy jeden z bardzo młodych awangardowców właśnie przed kamerą odkrywa, chyba nieco speszony, że to, w czym uczestniczy, nie jest tym, czym myślał, że jest. Ta scena odsłania nam w jakiś sposób bezmiar łgarstwa, w którym, są zanurzane nie tylko nasze naiwne dzieciaki, ale także spora większość dorosłych Polaków.
(…)
Wojciech Trojanowski
Czytany 5559 razy
Więcej w tej kategorii: « Być jak Brudny Harry Chaos myślowy »
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.