sobota, 07 lipiec 2012 14:05

Od Redakcji

Skończyły się igrzyska, które spowodowały niemal miesięczne oderwanie od rzeczywistości, w trakcie którego połowa Polaków żyła tematem zastępczym. Połowa, gdyż jak pokazały badania, mistrzostwami futbolowymi zainteresowane było nieco ponad 50% obywateli. To mniej więcej tyle, ile zazwyczaj uczestniczy w wyborach. Zapewne obie grupy nie są ze sobą tożsame, ale sama ta informacja jest interesująca, oznacza ona, że niezależnie od tego, czego dotyczą wyścigi i rywalizacja, połowa naszych rodaków ma to w nosie.

środa, 30 maj 2012 00:12

Od Redakcji

W ciągu ostatnich kilku lat w dyskusjach dotyczących polskiej polityki nastąpiło znaczące przesunięcie. Jeśli przejrzymy najpoczytniejsze dzienniki tygodniki, jeśli przysłuchamy się rozmowom w radiu i telewizji, okaże się, że głównym tematem są spory polityczno-personalne, zjawiska społeczne i kulturowe, ewentualnie zdarzenia z bliższej bądź dalszej historii. Coraz mniej uwagi poświęca się natomiast kwestiom ekonomicznym, jak gdyby na przekór coraz głębszemu kryzysowi gospodarczemu i finansowemu, być może sądząc, że o czym się nie mówi, tego nie ma. Oczywiście, nie znaczy to, że sfera ta zupełnie zniknęła z pola widzenia. Pojawiają się informacje na temat rosnącego długu, rozmaitych inwestycji, nieudolnych prób oszczędzania itd., są to wszakże jedynie stwierdzenia faktów, ewentualnie połączone z utyskiwaniem, które dla coraz większej liczby publicystów staje się obowiązkowym elementem stylu. Brak jednak głębszych diagnoz, analiz, a przede wszystkim próby szerszego spojrzenia na konsekwencje, jakie klęska gospodarcza i finansowa będzie miała dla naszego kraju w kolejnych latach.

czwartek, 26 kwiecień 2012 01:22

Od Redakcji

Rozmaite przepowiednie głoszą, że w 2012 roku czeka nas jakaś olbrzymia katastrofa. Niektórzy łączą ją z uderzeniem w Ziemię meteorytu, inni z nietypowym układem planet, jeszcze inni z zaburzeniami w aktywności słonecznej. Trudno ocenić wartość tych przepowiedni. Zazwyczaj uważane są one za wysnute z palca fantazje, podobne opowieściom o Yeti i potworze z Loch Ness. Tak więc zapowiedzi końca świata w 2012 roku są wedle wszelkiego prawdopodobieństwa fałszywe, jednak fakt, iż nie dojdzie do jakiejś globalnej katastrofy nie oznacza, że nie dojdzie do katastrof w mniejszej skali ? lokalnych. Jeśli o to chodzi, to można ze sporą pewnością przewidywać, że do takiej katastrofy dojdzie w samym środku Europy, a jej przyczyną nie będą zabłąkane ciała niebieskie, lecz tak banalne zjawisko, jakim jest sport. Miejscem akcji będzie III RP, a źródłem katastrofy mistrzostwa Europy w piłce nożnej. W pierwszej chwili można uznać taką przepowiednie za całkowicie chybioną. Czy od dobrych paru lat nie jesteśmy karmieni hasłami, w myśl których organizacja Euro będzie dla naszego kraju kosmiczną wręcz szansą, źródłem nieprzebranych bogactw i inwestycji, które zmienią naszą ojczyznę w krainę mlekiem i miodem płynącą? Ależ oczywiście ? tego rodzaju propaganda towarzyszy nam na każdym kroku, a jej siła jest dużo większa niż propagandy sukcesu tworzonej w epoce Gierka. Jednak jeśli mamy dość rozsądku, aby nie ufać mediom państwowym i przez państwo koncesjonowanym, jeśli mamy dość wnikliwości, aby spojrzeć pod propagandową zasłonę dymną, dość szybko zorientujemy się, że nasz kraj, już teraz chwiejący się na krawędzi przepaści, w niedługi czas po tym, jak umilknie gwizdek kończący ostatni mecz, wpadnie w prawdziwe tarapaty. Droga prowadząca od III RP do trzeciego świata jest bowiem dość krótka, my zaś stoimy u jej kresu. Dalej będzie tylko płacz i zgrzytanie zębami. W organizację Euro wpompowane zostały olbrzymie pieniądze, pochodzące głównie z budżetu państwa, inwestycje zaś, które w rezultacie powstały (albo raczej powstają bądź miały powstać), są w dużej mierze nie tylko zbędne, ale również niezwykle kosztowne. Przykładem jest babiloński pomnik, który postanowiły sobie postawić władze Wrocławia w postaci stadionu, który nie tylko okazał się wielokrotnie droższy niż porównywalne obiekty w innych, normalnych częściach świata, ale również prawdopodobnie okaże się niedochodowy, doprowadzając przy okazji do wyludnienia się okolic. Nie inaczej wygląda sprawa ze stadionem narodowym w Warszawie ? prawdopodobnie wszystkie te obiekty w krótkim czasie podzielą los podobnych im konstrukcji budowanych w Portugalii z okazji Euro 2004, które burzy się, bo jest to tańsze niż ich utrzymywanie. Niezaprzeczalnie w ostatnich latach państwo inwestowało sporo w rozwój infrastruktury ? choć, co u nas normalne, z opłakanym skutkiem i zawsze po zawyżonych kosztach ? jednak jedynym uzasadnieniem tych radosnych budów oraz ich kredytowania było Euro. Co będzie, kiedy igrzyska się skończą? Prawdopodobnie pozostaną rozgrzebane inwestycje ? bo przecież większości z nich nie ukończono na czas (znów spójrzmy na Wrocław i kolejowy dworzec główny) ? które albo najtańszymi środkami będzie się próbowało zakończyć, albo zostawi w stanie surowym. Zarówno rządzący, jak i część społeczeństwa oczekuje igrzysk niczym cudu, dzięki któremu nagle dojdzie do pomnożenia chleba. Najgorsze będzie rozczarowanie, kiedy okaże się, że żaden cud nie nastąpił: miliony turystów nie przybyły, a jeśli nawet, to nie pozostawiły po sobie milionów euro, a rzekoma promocja naszego kraju w Europie przyniesie taki sam sukces, jak rzekoma promocja Portugalii w 2004 roku. Wszyscy, którzy wierzą w magiczną moc takich akcji reklamowych, niech sami sobie odpowiedzą na pytanie: w jakich miastach rozegrano wówczas mecze finałowe? Kto o tym jeszcze pamięta ? a jeśli nawet, to czy z tego powodu chciałby od razu wybrać się tam na wycieczkę? Tak więc wyczekujmy katastrofy, bo jest blisko...

środa, 28 marzec 2012 23:28

Od Redakcji

Wprowadzanie nowych rządowych planów ruszyło pełną parą. Obowiązkowa edukacja maluchów rozpocznie się już od szóstego roku życia, dając początek drodze przez mękę, która zakończy się dopiero w wieku sześćdziesięciu siedmiu lat, gdy zmęczony życiem człek otrzyma zgodę na przejście na emeryturę. Być może uda mu się odpocząć nieco wcześniej, o ile nasi władcy zrealizują pomysł, który musiał nieraz już przejść im przez myśl, ale którego wciąż nie chcą otwarcie przedstawić.

wtorek, 28 luty 2012 02:52

Od Redakcji

Od początku roku bombardowani jesteśmy informacjami dotyczącymi ACTA, czyli międzynarodowej umowy handlowej dotyczącej ? teoretycznie ? obrotu podrabianymi towarami. Umowa ta, którą mniej lub bardziej skutecznie próbuje się przepchnąć pod pretekstem ochrony ?własności intelektualnej? ? czegoś równie nieokreślonego, jak osławiony ?centralizm demokratyczny? ? może posłużyć do uciążliwych ograniczeń wolności wypowiedzi, dając możliwość ingerencji w treści zamieszczane w Internecie. W proteście przeciwko ACTA przetoczyły się przez kraj demonstracje, głównie młodych ludzi, połączone z hakerskimi atakami na internetowe strony rządowe. Zjawiska takie można obserwować nie tylko w Polsce, ale także w innych krajach europejskich ? co ciekawe, nie słychać o protestach w USA i innych krajach, które już wcześniej ów pakt zaakceptowały. Niewątpliwie owa dziwaczna umowa może budzić obawy, skoro bowiem daje możliwość ograniczania wolności wypowiedzi w sieci, to z pewnością możliwość ta zostanie wykorzystana ? jest to konsekwencja jednego z praw Parkinsona. Jednak gremialne zaangażowanie mediów głównego nurtu w nagłaśnianie protestów przeciwko ACTA i czynienie z jej ratyfikacji sprawy pierwszoplanowej może budzić pewne podejrzenia, również dlatego, że protestujący przeciwko niej do tej pory niespecjalnie byli czuli na kolejne pomysły ograniczania wolności serwowane przez nasze tubylcze władze oraz ich unijnych pryncypałów. Nie ma powodu wątpić w szkodliwość ACTA, jednak powstaje pytanie, czy szum wokół tego porozumienia nie działa jako zasłona dymna kryjąca dużo poważniejsze regulacje, wprowadzane po cichu, bez medialnej wrzawy i ?spontanicznych? wystąpień młodzieży. O jakie rozwiązania może chodzić? Możemy tylko snuć podejrzenia. Kto wie, czy nie chodzi o rozporządzenie Parlamentu Europejskiego, mające dać służbom celny możliwość kontroli małych paczek z krajów pozaunijnych, niezależnie od tego, czy nadawca jest osobą fizyczną, czy przedsiębiorcą. Teoretycznie chodzi tu o kontrolowanie podróbek wpływających na unijny rynek, jednak w praktyce oznacza to możliwość pełnej kontroli korespondencji. Przy czym, jeśli rozporządzenie zostanie przyjęte przez PE, będzie obowiązywać w całej Unii bez konieczności jego ratyfikacji przez poszczególne kraje. Może też chodzić o zupełnie inne kwestie, związane z pogłębiającym się kryzysem finansów oraz planem przejścia od polityki perswazji i debaty do polityki nakazów i siły, co wielokrotnie, mniej lub bardziej otwarcie, sugerowali czołowi politycy największych państw UE, a zwłaszcza Niemiec. W wypadku naszego kraju zamieszanie wokół ACTA może służyć jako doskonały sposób na odwrócenie uwagi od kolejnych pomysłów, za pomocą których rząd próbuje łupić obywateli ? poczynając od podniesienia wieku emerytalnego, wzrostu stawki rentowej, ograniczenia refundacji leków, a kończąc na wypływaniu z budżetu państwa gigantycznych sum na bizantyjskie projekty realizowane w związku z Euro 2012. Jednakże, ponieważ zarówno nasza tubylcza władza, jak i jej mocodawcy z Jewrosajuza ? i Bóg wie skąd jeszcze ? starają się na każdym kroku utrudnić nam życie, trudno ostatecznie powiedzieć, co właściwie skrywa się pod nagłośnioną sprawą ACTA. Można jedynie podejrzewać, że kiedy przeciwnicy owej umowy ? zarówno szczerzy, jak i wynajęci ? ostatecznie odniosą choćby połowiczne zwycięstwo, będzie ono pyrrusowe. Niemiłosiernie nam panującym władcom można bowiem dużo zarzucić ? chciwość, pychę, obłudę, cynizm, podłość, lenistwo, cwaniactwo ? ale nie głupotę. Skoro więc zgadzają się, aby media spokojnie nagłaśniały i rozpropagowywały protest przeciwko ACTA, można podejrzewać, że wybierają to jako mniejsze zło, dzięki któremu bez trudu zrealizują większe.

niedziela, 29 styczeń 2012 22:12

Od Redakcji

Wraz z początkiem roku nasza Partia otworzyła nowy walki z aptekarzami i lekarzami, których głównym grzechem jest konkurencja i nieodpowiedzialność. Konkurencja ? bo sprzedają leki po różnych cenach, jedni taniej niż drudzy. Nieodpowiedzialność ? bo nie sprawdzają, czy każdy zasłużył na leczenie i leki, zwłaszcza refundowane. Stojąc frontem do pacjenta, nasza Partia postanowiła ułatwić mu chorowanie, zwłaszcza na choroby śmiertelne. Od teraz nie będzie się już ono przedłużać i ciągnąć w nieskończoność, a chętni będą mogli zejść z tego świata już w pierwszych dniach choroby. Oczywiście, nie ma nic za darmo, więc na wszelki wypadek, gdyby okazało się, że przeżywających jest więcej, niż ujęto to w planie centralnym, od stycznia podniesiono składkę rentową. Jednocześnie zapowiedziano stopniowe podnoszenie wieku emerytalnego, co ostatecznie ma doprowadzić do sytuacji, w której człowiek w ogóle nie będzie musiał pobierać emerytury, przestając być tym samym obciążeniem dla urzędników i budżetu, który będzie można przeznaczyć na ratowanie strefy euro bądź kolejne cuda zapowiedziane przez towarzysza sekretarza generalnego. Ci, którzy przetrwają kolejną reformę systemu zdrowia, kończąc pracę w wieku 75 lat, automatycznie uzyskają niezbywalne prawo do eutanazji, której koszty pokryje ZUS, nie bez powodu nazywany już dziś Zakładem Utylizacji Staruszków. Jeśli ktoś mimo to nie zechcę skorzystać z łaskawego prawa do śmierci na własne życzenie, zostanie tak czy owak poddany utylizacji z tzw. względów społecznych i na życzenie państwa. W takiej sytuacji nie powinien dziwić nagły spadek liczby narodzin w naszym kraju. Po cóż bowiem pchać się na świat, w którym szaleje kryzys, ceny i podatki rosną, praca trwa całe życie, a nagrodą za dobre sprawowanie okazuje się śmierć. Ten sabotaż nienarodzonych powinien jednak naszą Partię zaniepokoić, gdyż mniej pojawiających się na tym świecie dzieci oznacza mniej wpływów do budżetu ? ot choćby z tytułu VAT-u od ubranek dziecięcych, który zgodnie ze swą prorodzinną polityką nasza Partia podniosła do maksymalnego poziomu. Jeśli ten bojkot ze strony matek i ich niedoszłych pociech się utrzyma, czeka nas katastrofa. Z czego będą żyć, biura, urzędy, komisje, agencje, referaty, kontrolerzy, służby? Z czego będzie żyć nasza Partia? Należy zatem, oczekiwać, że ów potworny, gwałcący przyjęte prawa sabotaż zostanie wkrótce ukrócony, jego sprawcy ? żywi bądź nienarodzeni ? pociągnięci do odpowiedzialności, a liczba dzieci przeznaczonych do pożarcia przez państwowego Minotaura powróci do normy.

czwartek, 29 grudzień 2011 20:38

Od Redakcji

W nowy rok wkraczamy z coraz szybciej rosnącymi długami, coraz silniejszymi wstrząsami w UE, prowadzącymi do realnej utraty suwerenności przez część jej członków, coraz głębszym globalnym kryzysem finansowym, za którym błyskawicznie podąża kryzys gospodarczy. W grudniu nasz tubylczy minister spraw zagranicznych, działając wedle dobrze sprawdzonej gry operacyjnej, wysłał rozpoznawczy sygnał, deklarując Niemcom, że jeśli o nasz kraj chodzi, możemy raz dwa scedować resztki suwerenności na Republikę Federalną, byle tylko ?uratowała? ona Europę. Na czym to ratowanie ma polegać, można się tylko domyślać, biorąc pod uwagę nieprzezwyciężone skłonności Niemców do poszerzania własnej przestrzeni życiowej oraz powszechnie znany brak poczucia humoru tego narodu. W każdym razie zaraz po tej wiernopoddańczej deklaracji wysłana została kolejna ?jaskółka? w postaci naszej zgody na udzielenie kilkumiliardowego wsparcia finansowego upadającej strefie euro.

środa, 30 listopad 2011 03:20

Od Redakcji

Z czym kończymy rok 2011? Oto rzut oka na aktualną sytuację. Jak donosi prasa, w Zielonej Górze złożono doniesienie na matkę, która dała publicznie klapsa synkowi. Zgodnie z ustawą przyjętą przez sejm w zeszłym roku, grozi jej do roku więzienia. Od nowego roku znacznie wzrosną ceny jajek wskutek konieczności zmiany klatek dla kur-niosek na większe, zgodnie z dyrektywą UE. Polska reprezentacja piłkarska na Euro 2012 wystąpi w koszulkach bez orzełka, odpowiedzialny za to PZPN twierdzi, że chodzi o dostosowanie się do nowych trendów. W polskim sejmie trwa batalia o usunięcie krzyża, prowadzi ją partia kierowana przez byłego właściciela gorzelni, a wśród gwiazd partii znajdują się aktywista ruchu sodomitów oraz mężczyzna udający kobietę. W czasie patriotycznej demonstracji z okazji 11 listopada niemieccy socjaliści (tym razem nie narodowi, lecz międzynarodowi), zaproszeni przez rodzime organizacje lewicowe, atakują demonstrujących Polaków. Rząd zapowiada likwidację przepisów umożliwiających omijanie tzw. podatku Belki, a więc podatku od lokat bankowych; zmiana ta spowoduje, że lokaty w zasadzie w ogóle przestaną być opłacalne. Dług publiczny Polski wynosi obecnie 898 miliardów złotych, co daje jakieś 23 tys. złotych w przeliczeniu na każdego obywatela, który rocznie i tak oddaje państwu w podatkach prawie 20 tys. złotych, czyli niemal połowę swojej pensji (nie wliczając w to wszelkich składek emerytalnych czy zdrowotnych). Rząd wybrany głosami większości tej mniejszości Polaków, która poszła na wybory, zapowiada podniesienie podatków. Wszystkie niemal media papierowe i elektroniczne, prywatne i publiczne stoją murem za rządem, uprawiając propagandę sukcesu, podczas gdy opozycja skutecznie dokonuje samolikwidacji.

wtorek, 01 listopad 2011 00:49

Od Redakcji

Ostatnia kampania wyborcza i ogłoszenie wyników głosowania odbyły się wyjątkowo bez emocji. Tak jakby każdy z góry wiedział, jaki będzie wynik, jak gdyby wszyscy albo większość kandydatów wcześniej uzgodnili swoje miejsca w szeregu i odgrywali dość niemrawo swoje tradycyjne przepychanki. Trudno zresztą im się dziwić ? z małymi wyjątkami okupują scenę polityczną od dwudziestu lat z górą, zmieniając co najwyżej szyldy partyjne i hasła programowe, którymi zresztą chyba już nikt ? ani oni, ani ich wyborcy ? się nie przejmuje. Wszystko było tak, jak zawsze, nawet Janusz Korwin-Mikke tradycyjnie odgrażał się wirtualnymi kilkunastoma procentami i ? również tradycyjnie ? otrzymał coś w okolicach jednego procenta. Członkowie PiS przyjęli swoją porażkę z głębokim zrozumieniem, jak gdyby zdając sobie sprawę, że dotarli do granicy swoich możliwości, a rojenia o ?Budapeszcie w Warszawie? są i pozostaną tylko urojeniami. PO skonsumowało zwycięstwo bez entuzjazmu, jako coś oczywistego, również zdając sobie chyba sprawę, że wyżej już też nie podskoczy. Dwie lewice ? SLD i Ruch Palikota ? podeszły do wyników nieco energiczniej, pierwsza szykując jakieś czystki, druga zaś perorując coś o radykalnych krokach, ale ich role i tak zostaną napisane przez innych. Natomiast PSL, które mogłoby uchodzić w podręcznikach politologii za doskonały przykład partii postpolitcznej i kompletnie bezideowej, w milczeniu rachuje ewentualne zyski, jakie ewentualnie może będzie mieć z kolejnych lat ssania państwowych kroplówek. Krótko mówiąc ? nihil novi. Dzień po wyborach słońce wstało jak zwykle na wschodzie i zaszło na zachodzie, ludzie popędzili do pracy, dziatwa do szkół, młodzi na uczelnie a komentatorzy do piór i mikrofonów. Dług narodowy będzie rósł, podatki będą podnoszone, złotówka będzie tracić, nowa nomenklatura bogacić się, rządowe media trąbić o propagandzie sukcesu, a media opozycyjne o rychłej klęsce. Znamy to dobrze ? od co najmniej czterech lat.

Interesujące jest natomiast co innego. Otóż frekwencja wyborcza wyniosła w tym roku 48,92 proc., co oznacza, że powoli, ale stale spada ona i w tej chwili ponad połowa uprawnionych do głosowania obywateli uchyla się od tego wątpliwego zaszczytu. Jakie są ich motywacje? Z pewnością rozmaite: obojętność, lenistwo, bunt, zniechęcenie i tak dalej. Tak czy owak wiąże się to z przekonaniem, że nie istnieje jakiś istotny związek między udziałem w głosowaniu a codziennym życiem. Może być to przekonanie fałszywe, ale jeśli weźmiemy pod uwagę ostatnie dwie dekady, to okazuje się, że mimo zmiany rządów i prezydentów w Polsce realizowany był dość spójny program, rozpoczęty tzw. reformami Wilczka i planem Balcerowicza, którego jednym z istotnych celów pośrednich było podpisanie tzw. traktatu reformującego w 2009 roku, który uczynił nasz kraj jedną z prowincji europejskiego molocha. W tym czasie, mimo niemal pełnej prywatyzacji majątku narodowego, nasz kraj został zadłużony na niewyobrażalną dotąd kwotę, przy której pożyczki zaciągane przez Gierka wyglądają na przejaw ascezy. A ponieważ w tym procesie asystowali w zasadzie wszyscy aktorzy obecnej sceny politycznej, z małymi wyjątkami zgadzając się ze strategią, choć różniąc się co do taktyki, można się zupełnie zasadnie zastanawiać, czy jakakolwiek wynikła z wyborów polityczna zmiana jest czymś więcej niż zmianą dekoracji w sztuce, która i tak grana będzie do końca. Być może to objaw kryzysu demokracji, ale być może to sama demokracja jest źródłem tego kryzysu.

czwartek, 29 wrzesień 2011 20:26

Od Redakcji

Są pytania, których nikt nie zadaje. Być może ze strachu, być może z wyrozumiałości, a może dlatego, że prowadzą do niewygodnych odpowiedzi. Na przykład: na jaką kwotę zadłużyła swoich obywateli III RP? Ktoś niedawno wyliczył, że biorąc pod uwagę wszystkie zaciągnięte kredyty i ukryte deficyty, każdy obywatel naszego wspaniałego kraju, z niemowlętami i starcami włącznie, zadłużony jest na jakieś osiemdziesiąt tysięcy złotych. Osiemdziesiąt tysięcy ? mój Boże, to spora suma. Ile to dniówek trzeba wyrobić, ile średnich krajowych uciułać, żeby ją zebrać. A przecież jeszcze jeść coś trzeba i ubrać się, i mieszkać gdzieś. W takiej sytuacji trudno oczekiwać, że dług ten kiedykolwiek zostanie spłacony, a co się dzieje z dłużnikami, którzy nie czynią swej powinności, o tym wiemy z filmu pod tytułem ? nomen omen ? Dług. Film jest dość ponurym, choć z pewnego punktu widzenia puenta podsuwa jakieś w miarę optymistyczne rozwiązanie. Zawsze można zastosować wobec tych, którzy nas w ów dług wkręcili, nieco bardziej drastyczne metody niż te, które oferuje poczciwa demokracja.

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.