środa, 29 wrzesień 2010 17:28

Od Redakcji

Gdyby ktoś chciał się dowiedzieć na podstawie codziennej prasy bądź komentarzy telewizyjnych, jakie są zasadnicze problemy i wyzwania stojące przed Polską w drugiej połowie 2010 roku, mógłby dojść do wniosku, że najważniejszym problemem jest sprawa krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Gdyby nie ta uciążliwa kwestia, nasz kraj byłby krainą mlekiem i miodem płynącą, oazą dobrobytu pod rządami umiłowanych przywódców, uśmiechających się dobrotliwie ze szczytu schodów. Innym, nie mniej zaprzątającym uwagę mediów problemem są perturbacje w największej partii opozycyjnej. Co zrobi jej prezes, kogo pokocha, kogo odrzuci, co komu powie ? to zdarzenia, które gorączkowo komentują najwybitniejsi komentatorzy polityczni.

środa, 01 wrzesień 2010 00:36

Od Redakcji

W 30. rocznicę Porozumień Sierpniowych Polska przypomina coraz bardziej PRL z epoki późnego Gierka. Z jednej strony pogłębiające się zadłużenie państwa, podwyżki cen, wzrost obciążeń fiskalnych i ubożenie społeczeństwa, z drugiej zaś monopolistyczna władza uprawiająca nieprzerwaną propagandę sukcesu i zawłaszczająca kolejne obszary naszego życia.

czwartek, 01 lipiec 2010 20:43

Od Redakcji

Czytelnicy sięgający po ten numer zapewne znać już będą wyniki wyborów prezydenckich w Polsce, dzięki czemu będą mogli odpowiedzieć sobie na jedno z dwóch pytań: Co dla Polski oznacza prezydentura Komorowskiego? Co dla Polski oznacza prezydentura Kaczyńskiego? Jednak, nawet nie znając wyniku wyborów, można zadać bardziej ogólne pytanie: czy prezydentura któregokolwiek z dwóch głównych kandydatów może doprowadzić do tego, że podstawowe kłopoty, z jakimi borykają się obywatele III RP oraz samo państwo, zostaną rozwiązane czy choćby poprawnie zdiagnozowane? A problemy te są elementarne: w przypadku obywateli chodzi o nadmierne obciążenia podatkowe w różnej postaci, niemiłosiernie skomplikowane i rozrośnięte przepisy, coraz większą ingerencję państwa w życie prywatne, a przede wszystkim brak wolności, nie tylko ekonomicznej, ale również tej dotyczącej tak elementarnych rzeczy, jak ochrona zdrowia czy edukacja. Jeśli zaś chodzi o państwo, wystarczy wskazać tu gigantyczny dług publiczny, rozrośnięty i szalenie kosztowny aparat biurokratyczny, postępującą oligarchizację, a przede wszystkim utratę suwerenności państwowej. Czy walczący ze sobą kandydaci byliby w stanie to zmienić? Odpowiedź, niestety, brzmi: nie. Dlaczego nie? Albowiem z ich punktu widzenia większość z tych spraw w ogóle nie wymaga zmiany. I trudno ich za to winić, gdyż spoglądają oni z punktu widzenia interesów demokratycznej klasy politycznej, a ta ma w zasadzie jeden cel: utrzymać się przy władzy. Oczywiście można oczekiwać jakichś kosmetycznych zmian, a tym bardziej głośnych deklaracji, jednak w gruncie jest niemal pewne, że niezależnie od wyniku wyborów, kurs, który wzięła Polska w 1989 roku ? a który zaplanowano już wcześniej ? będzie w podstawowych zarysach kontynuowany. Hałaśliwa dyskusja dotycząca służby zdrowia,  której efektem była powszechna deklaracja wszystkich ważnych sił politycznych w kraju, że absolutnie nie zgadzają się na przekazanie kwestii dbania o swoje zdrowie w ręce obywateli, pozwala domniemywać, że i w innych kwestiach panuje niczym nie zmącony konsensus. Zresztą, realistycznie rzecz oceniając, nawet gdyby któryś z kandydatów miał rzeczywiste chęci zmian, to i tak nie byłby w stanie tego zrobić ? z bardzo prostego powodu. Polska, za zgodą obu skonfliktowanych dziś sił politycznych, od 12 listopada ubiegłego roku stała się częścią europejskiego supermocarstwa, które, choć dotknięte kryzysem, wciąż ma siłę egzekwować posłuszeństwo do swoich prowincji. I dlatego też wszelkie zapewnienia o zmianach są patykiem na wodzie pisane: nie będzie zmian, choćby nasi politycy bardzo ich chcieli ? a że nie chcą, to ostatecznie zamyka problem i pozwala nam przestać czepiać się naiwnych nadziei. Wtakiej sytuacji jedyne, co pozostaje, to nieco lepiej przyjrzeć się nowemu lepszemu światu, w którym upływa nasze życie, a zwłaszcza jego projektantom. Jedno wielkie państwo europejskie nie jest bowiem wymysłem nowym, lecz raczej współczesnym sposobem urzeczywistniania starej idei rządu światowego czy też nowego, globalnego porządku. A że pomysły takie nie zrodziły się w głowach Lenina, Hitlera czy Stalina, lecz w umysłach poczciwych starszych panów w fartuszkach, odprawiających od wieków w ukryciu dziwaczne misteria z kielnią i cyrklem, dlatego też proponujemy odetchnąć od skali lokalnej i przyjrzeć się temu, jak traktuje się rzeczywistość w skali globalnej. A nikt tego nie umie robić lepiej, niż sekretni bracia ? masoni.

wtorek, 06 kwiecień 2010 12:01

Od Redakcji

Ktoś we Wrocławiu zwariował. I to chyba na całego. Ponad dwustu demonstrantów z biało-czerwonymi flagami na polecenie władz miasta zostało przez policję zamkniętych w celach za skandowanie... antykomunistycznych haseł.
wtorek, 06 kwiecień 2010 10:46

Od Redakcji

Gruzja obchodziła w maju 90. rocznicę odzyskania niepodległości.

środa, 17 marzec 2010 16:44

Od Redakcji

Konflikt w Gruzji jest bez wątpienia najważniejszym tematem ostatnich tygodni, a dyskusje o nim z pewnością nie ucichną w najbliższym czasie. Eksperci i analitycy prześcigają się w opiniach, dziennikarze zasypują nas kolejnymi sensacyjnymi wiadomościami, a politycy mniej lub bardziej umiejętnie próbują rozpoznać znaki czasu.

środa, 17 marzec 2010 10:53

MEDIA - WOLNOŚĆ - PRAWDA

 

Zgodnie z powszechnym przekonaniem media są dziś czwartą władzą. Skoro tak, warto zastanowić się nad nimi tak, jak zastanawiamy się nad każdą władzą: pytając o granice i zadania. Czy swoboda wypowiedzi może zostać ograniczona? Jaką funkcję pełnić mają media we współczesnym społeczeństwie? W sytuacji, w której dziennikarze i publicyści coraz częś­ciej pozywani są przed sady za głoszenie własnych poglądów, kiedy na zlecenie MSWiA przygotowuje się raporty proponujące kary za polityczną niepoprawność, problem mediów należy postawić w kontekście wolności i prawdy.
czwartek, 11 marzec 2010 18:57

Od redakcji

 Dziewięćdziesiątą rocznicę odzyskania niepodległości obchodzimy w specyficznej sytuacji. Na świecie pogłębia się kryzys finansowy, który, wbrew irracjonalnym zapewnieniom rządu, zapewne wkrótce dotknie też nas. W kraju panuje polityczny pat: władza nie ma pomysłu na rządzenie, opozycja na zmianę władzy. Co gorsza, obie strony ostatecznie zgadzają się na to, aby Polska ratyfikowała traktat lizboński, ustanawiający nowe państwo pod nazwą Unia Europejska. Różnica polega jedynie na tym, że PO pragnie to zrobić od razu, PiS zaś chciałoby się wcześniej trochę podroczyć, dozując rejtanowskie gesty. Ratyfikacja traktatu niewątpliwie oznacza kres niepodległości Polski w znanej nam obecnie postaci i uczynienie z naszego kraju jednej z prowincji nowego europejskiego cesarstwa. Nic jednak nie wskazuje, aby ktoś się tym szczególnie przejmował, co pozwala domniemywać, że albo nasza klasa polityczna nie zdaje sobie sprawy ze znaczenia narodowej niepodległości, albo ? przeciwnie ? doskonale sobie zdaje z tego sprawę i dlatego właśnie ? ze względu na jakieś inne zagadkowe cele ? tak usilnie chce się jej pozbyć. W to pierwsze trudno uwierzyć.

 
Wartość niepodległości, suwerenności bardzo łatwo bowiem ocenić, jeśli weźmiemy pod uwagę jej przeciwieństwa: podległość i niesuwerenność, a więc sytuację, w której istota obdarzona wolną wolą musi działać zgodnie z wolą kogoś innego. Trudno uznać ten stan za komfortowy czy pożądany.
 
Brak suwerenności narodowej zazwyczaj pociąga za sobą brak suwerenności indywidualnej, to zaś prowadzić może do fizycznego i psychicznego zniewolenia, jakie znamy choćby z komunizmu czy nazizmu. Oczywiście, suwerenność narodowa nie musi automatycznie gwarantować suwerenności indywidualnej, ale jej brak tym bardziej jej nie zapewnia. Dlatego też trudno wątpić, aby polscy politycy nie znali znaczenia i wartości niepodległości. A skoro tak, to powstaje pytanie, w imię jakich innych dóbr czy wartości chcą ją poświęcić. Warto je sobie zadać, kiedy będziemy ich obserwować w trakcie rytualnych obchodów 11 listopada.
 
Redakcja
czwartek, 11 marzec 2010 17:38

Od redakcji

Redaktorzy ?Opcji? poświęcili się i w celu zbadania, jak naprawdę wyglądają Chiny, poszli w ślady Marco Polo, udając się tam osobiście. Część efektów ich spotkań z Państwem Środka zamieszczamy w tym numerze. Odkrywamy Chiny zdecydowanie odmienne od naszych wyobrażeń i medialnego obrazu. Jednocześnie śmiało zmierzające ku nowoczesności i czerpiące ze świata zewnętrznego to, co przydatne, ale odrzucające to wszystko, co narzucone i niezgodne z tysiącami lat ich rozwoju. Komunizm zdaje się tam jedynie pustą atrapą, niemającą praktycznie wpływu na dynamikę kraju pretendującego obecnie do miana najważniejszego imperium świata. Przez dziesięciolecia karmieni byliśmy lękiem wobec żółtego zagrożenia, możemy jednak już teraz nieco spokojniej patrzeć w przyszłość. Historia tak jakoś zadziwiająco zakręciła, że obecnie zamiast przerażającego chińskiego smoka mamy do czynienia z zapracowanym biznesmenem, dumnym ze swojego kraju, ale nieskorym do międzynarodowych awantur, choćby dlatego, że psułoby to interesy. Centrum świata ? jeśli można tak użyć takiego określenia ? coraz bardziej przesuwa się ku Pekinowi.

 
Z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia oraz Nowego Roku życzymy Państwu wielu radości oraz ładunku nadziei na całe dwanaście najbliższych miesięcy.
 
Redakcja
czwartek, 11 marzec 2010 17:36

Elitarna głupota

Z uwagą, ale i z irytacją śledzę, co dzieje się w polskiej polityce i mediach. Mieszkając od ponad 20 lat w USA, na pewno nie dostrzegam wielu niuansów życia politycznego w kraju, ale pewne rzeczy widzę wyraźniej. Mój niepokój budzi sposób, w jaki spora część elit politycznych i prawie wszystkie media odnoszą się do najwyższych instytucji państwowych: Sejmu, rzadu i prezydenta. 

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.