AKTUALNOŚCI

  • Polska, Europa i Cywilizacja Zachodnia - Ted Malloch
    Polska, Europa i Cywilizacja Zachodnia - Ted Malloch Dzień dobry. Chciałbym przywitać wszystkich państwa zgromadzonych tutaj na terenie organu ustawodawczego, w Sejmie, który był już świadkiem gorszych dni. Pamiętam takie dni, gdy Jan Paweł I został zabity i…
    Napisano poniedziałek, 10 lipiec 2017 20:28
  • Leksykon Bezpieczeństwa Wewnętrznego
    Leksykon Bezpieczeństwa Wewnętrznego Leksykon Bezpieczeństwa Wewnętrznego wypełnia istotną lukę na polskim rynku wydawniczym. Publikacja ma istotne znaczenie z uwagi, iż podejmuje zagadnienia dotyczące podmiotowego i przedmiotowego wymiaru bezpieczeństwa Polski przełomu XX i XXI…
    Napisano poniedziałek, 05 czerwiec 2017 16:38
  • Wojna walut a światowy kryzys ? autor Wojny o pieniądz w Polsce
    Wojna walut a światowy kryzys ? autor Wojny o pieniądz w Polsce Od 28 listopada do 1 grudnia, na zaproszenie wydawnictwa Wektory, przebywał w Polsce autor kultowej książki Wojna o pieniądz – Song Hongbing. Siła Wojny o pieniądz, której w Polsce właśnie…
    Napisano piątek, 02 grudzień 2016 16:17
  • Wywiad z prof. Ryszardem Ślązakiem - autorem "Czarnej Księgi Prywatyzacji"
    Wywiad z prof. Ryszardem Ślązakiem - autorem "Czarnej Księgi Prywatyzacji" Na początku lat dziewięćdziesiątych panowało przekonanie, że jedynym lekarstwem na chorobę socjalizmu w gospodarce jest pełna prywatyzacja i pozbycie się własności państwowej. Dziś jednak możemy mieć wątpliwości, czy owa prywatyzacyjna…
    Napisano środa, 24 sierpień 2016 10:41
  • Komunikat ze spotkania mediów niezależnych
    Poniżej publikujemy pełną treść komunikatu wydanego z okazji spotkania mediów narodowych i konserwatywnych, do jakiego doszło 9 lipca we Wrocławiu:
    Napisano niedziela, 17 lipiec 2016 10:28
  • Warszawskie spotkanie z Pawłem Bożykiem autorem "Apokalipsa według Pawła"
    Warszawskie spotkanie z Pawłem Bożykiem autorem "Apokalipsa według Pawła" Chiny chcą swoją walutę zrobić walutą światową, ale nia mają na razie żadnych saznas. Chiny są krajem słabym w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi... Zawieranie układu TIIP to błąd, Europa po…
    Napisano poniedziałek, 16 maj 2016 16:39
  • Spotkanie z szefową PEGIDA - Tatjaną Festerling
    Spotkanie z szefową PEGIDA - Tatjaną Festerling Prawie sto lat temu znany i ceniony pisarz katolicki Hilaire Belloc napisał, że nadchodzące starcie, które będzie miało miejsce po Rewolucji Francuskiej na terenie Europy to będzie starcie między wojującym…
    Napisano czwartek, 14 kwiecień 2016 19:13
sobota, 20 sierpień 2016 14:47

Potęga Rosji w czasie i przestrzeni

Rosyjskie tradycje wielkiej potęgi sięgają panowania Piotra I oraz wojny północnej, w której kulminacyjnym punktem było zwycięstwo nad Szwedami pod Połtawą w 1709 roku. Termin „wielkie mocarstwo” towarzyszył Rosji od połowy XVIII wieku, choć dopiero na kongresie wiedeńskim w 1815 roku oficjalnie posłużono się tym określeniem.

Rosja znalazła się pośród ówczesnych olbrzymów – Wielkiej Brytanii, Austrii i Prus – w ramach tetrarchii, a następnie po powrocie do tego kręgu Francji – pentarchii europejskiej. Les grandes puissances wyróżniały się szczególnymi atrybutami mocarstwowości. Należały do nich: posiadanie skutecznej armii dla ochrony państwa, rozbudowany aparat biurokratyczny, kontrolujący ludność i terytorium, oraz wzrost roli narodu obywatelskiego, który przejmował legitymizację władzy od absolutnego władcy.

Rosja spełniała pierwsze dwa kryteria dzięki konsekwentnej polityce Katarzyny II, ale wykształciła taki system autokracji carskiej (samodzierżawia), który zaprzeczał ideałom oświeceniowym, odwołującym się do umowy społecznej i praw obywatelskich. Nie przeszkadzało jej to jednak w uczestniczeniu w europejskim „koncercie mocarstw” i sprawowaniu funkcji jednego ze stabilizatorów (żandarmów) ówczesnego porządku międzynarodowego. Mocarstwa europejskie godziły się z tym, że Rosja, powołując się na swoją tradycję i specyfikę ustrojową, broniła antyoświeceniowych idei, które pozwalały konserwować anachroniczny w stosunku do nich porządek społeczny. Takiej postawie sprzyjało rosyjskie prawosławie, które dawało ideologiczne uzasadnienie imperialnej misji Rosji. Reformatorskie impulsy w XIX wieku stanowiły niewątpliwie refleks wpływów Zachodu. Rewolucja bolszewicka 1917 roku była potwierdzeniem głębokiego kryzysu wartości, którego carska Rosja nie była w stanie pokonać. W rezultacie, najbardziej zmilitaryzowane mocarstwo europejskie upadło pod ciężarem własnej rewolucji.

Kryzys tożsamości mocarstwowej Rosji rozpoczął się już w połowie XIX wieku, kiedy porządek wiedeński załamał się w wyniku wojny krymskiej, w której dwa mocarstwa zachodnie – Francja i Wielka Brytania – starły się zbrojnie z wojskami carskimi. Wtedy też zaczęło ujawniać się rozdwojenie między traktowaniem Rosji jako jednego z ważnych graczy sceny europejskiej a jej cywilizacyjnym napiętnowaniem. W liberalnych kręgach Zachodu mitologizowano zagrożenia ze strony despotycznego mocarstwa wschodniego, które zaczęto „wypychać” z Europy. To wtedy zrodził się mit o antynomii Rosji i Europy. Przeczył on oczywistej prawdzie, że w przypadku Rosji mamy do czynienia ze specyficznym wariantem cywilizacji wywodzącej się z Bizancjum, która bez wątpienia należy do europejskiego dziedzictwa. Jednakże efekt antynomii pogłębiały także rosyjskie doktryny w rodzaju słowianofilstwa czy panslawizmu. Pod względem militarnym i gospodarczym Rosja zaczęła wyraźnie ustępować potęgom zachodnim, traciła prestiż i pozycję mocarstwa rozgrywającego w polityce europejskiej. Wraz z nastaniem bismarckowskiej Realpolitik, w latach 60. i 70. XIX wieku, Rosja znalazła się na peryferiach wielkomocarstwowej rywalizacji. Wzięła wprawdzie udział w tworzeniu koalicji z Francją i Wielką Brytanią w celu przeciwważenia mocarstw centralnych, ale straciła wiarygodność jako państwo zdolne do rozegrania wielkiej kampanii wojennej. Klęska w wojnie z Japonią potwierdziła te oceny. Dopiero wielkie batalie II wojny światowej przywróciły rosyjskiej armii reputację zwycięzcy.

(...)

sobota, 20 sierpień 2016 14:43

Doktryna Kaczyńskiego

Może zacznę od pytania: czy nasz kraj, a zwłaszcza polskie rządy, mają jakąś własną doktrynę stosunków polsko-rosyjskich? Zapewne zadaję pytanie niezręczne lub wręcz niepotrzebne, gdyż trudno znaleźć spójną wizję naszej polityki wobec innych ważnych lub mniej ważnych państw, to dlaczego akurat tu mamy się wykazać jakąś oryginalną koncepcją.

Jeszcze do niedawna „nową ideą” prezentowaną publicznie na jednej z konferencji przez prominentnych przedstawicieli klasy politycznej była „dalsza pełna integracja z Unią Europejską”; nikt nie dopuszczał nawet myśli, że Brytyjczycy opowiedzą się za wystąpieniem z tej struktury, mimo że kryzys tej organizacji był już widoczny prawie dla każdego.

Analizując wypowiedzi oraz niektóre działania polskich rządów w ciągu ostatnich lat, można dostrzec tylko dwie tezy, które mają istotne znaczenie w relacjach z Rosją. Pierwsza dotyczy uniezależnienia się od dostaw surowców energetycznych z tego kraju, druga zakłada istnienie stanu wojny między Rosją a Ukrainą („agresja rosyjska”), co ma nas jakoby zobowiązywać do bezwarunkowego poparcia dla obecnych rządów w Kijowie. Ta druga teza, uznawana za pewnik, ma potwierdzić konieczność „wzmocnienia” wschodniej flanki NATO, bo istnieje, zdaniem autorów tej diagnozy, bezpośrednie zagrożenie militarne ze strony Rosji, która chce „reaktywować ZSRR”. Jesteśmy więc jakoby państwem frontowym, które musi okopać się, sprowadzić na swoje terytorium obce wojska, w tym Bundeswehrę, co ma wzmocnić nasze bezpieczeństwo, będące w stanie głębokiego zagrożenia.

(...)

sobota, 20 sierpień 2016 14:40

Racjonalni czy romantyczni

Pytanie o polską politykę wobec Rosji nie ogranicza się do ustalenia, jaki ma być kierunek polskich sojuszy, jest to dylemat, który dotyczy spraw fundamentalnych – ogólnego imperatywu warunkującego myśl geopolityczną naszych elit rządzących, tym razem, przynajmniej z nazwy, prawicowych czy konserwatywnych. Szybko zmieniająca się mapa świata wymaga pozbycia się sztywnego gorsetu nadmiernego historyzmu, romantyzmu i ideologizacji, którymi kieruje się obóz patriotyczny, zwłaszcza ten związany z rządzącą partią.

Prawo i Sprawiedliwość definiuje się, między innymi, jako partia konserwatywna i katolicka, co może czasem usypiać czujność przeciętnego wyborcy, Polaka, katolika, patrioty, uznającego percepcję rzymskokatolicką za właściwą. Podczas gdy naczelną zasadą, którą kieruje się Kościół w doświadczaniu i praktykowaniu prawdy o świecie jest fides et ratio, w Polsce najczęstszym przedmiotem pewnego złudzenia jest utożsamianie idealistycznego, romantycznego ducha mesjanizmu narodowego z etyką katolicką. To oczywiste, że chrześcijanin, katolik nie może traktować poszczególnych dziedzin życia – polityki, gospodarki, w oderwaniu od etyki i nauki Chrystusa. W polskim etosie narodowym, w wyniku przeżywanych tragedii, nastąpiło jednak pewne pomieszanie etyk i spore odejście od zasady racjonalności. Zaistniał tu pewien zlepek percepcji chrześcijańskiej z tym, co wypływa z zatrutych źródeł rewolucyjnych epok.

W epoce rewolucji nacjonalistycznych na początku XIX wieku miłość do ojczyzny ubrano w szaty obcego mistycyzmu, graniczącego niebezpiecznie z okultystyczną kabałą i idolatrią. W Polsce, w wyniku specyficznego środowiska, orientacja taka przywdziała ponadto szatę katolickości. Zapewne innej formy mieszkańcy kraju nad Wisłą nie byli by skłonni zaakceptować. Jeśli dobrze przyjrzymy się źródłom ogromnej części polskiego etosu patriotycznego, zobaczymy, że jego prekursorami byli bardzo często ludzie zaangażowani w idee oświeceniowe, romantyczne – wrogie Kościołowi i cywilizacji, z której wyrastali, którzy mimo to cieszą się dzisiaj estymą pobożnych Polaków-katolików. Nie jest tu moją rolą analizowanie i ocena poszczególnych postaci, od Niemcewicza, przez Mickiewicza, do – powiedzmy – Hoene-Wrońskiego (wymieniając tylko najbardziej znanych), czy choćby takich stowarzyszeń i ugrupowań jak Klub Filomatów, Towiańczycy czy np. oba stronnictwa powstania styczniowego, ich zakorzenienia w ideach nowożytnej epoki i rewolucji. Warto zauważyć jedynie, że było to tym bardziej może niebezpieczne, że ludzie ci często więzi z Kościołem się nie wyrzekali. Taki stan powodował trwałe zespalanie obcych ideałów z wzorcami, które mogły bez tej domieszki wyznaczyć kierunki zgoła wartościowsze. Dotyczy to najbardziej naszej myśli politycznej, która ulega, jeśli mogę użyć takiej metafory, przegrzaniu z powodu braku odpowiedniego racjonalnego chłodzenia.

(...)

sobota, 20 sierpień 2016 14:36

Polska w gazowej partii szachów

Dzisiaj w Polsce aż strach mówić o Rosji, jeśli nie zakłada się, że jest ona naszym śmiertelnym wrogiem. Za głoszenie przyjaznych opinii można trafić do więzienia, za wyważoną opinię – stracić pracę. Jednak gdy rozum śpi – budzą się demony. Dlatego proponuję wrócić do chłodnego myślenia, kierując się interesami narodowymi. Porzućmy emocje, historyczne urazy czy hasła w rodzaju „demokracja”, „wolność”, „prawa człowieka”, a na gruncie energetycznym – „dywersyfikacja”. Uważnie stąpając po blaszanym dachu, rozżarzonym do czerwoności od politycznych emocji, skupmy się na kluczowym temacie gospodarczym – gazie ziemnym.

Energia jako filar współpracy

Zacznijmy więc od przedstawienia pola, po którym się poruszamy. To geopolityczna i geogospodarcza mapa Europy, z intensywnymi fragmentami gier globalnych. Przyjrzyjmy się, jak wygląda ono z szerszej perspektywy, żeby zrozumieć, co się dzieje na naszym skromnym, polskim odcinku.

Współpraca gospodarcza między Europą i Rosją ma duży potencjał. Europejskie potrzeby energetyczne są ogromne, własne zasoby surowców mikroskopijne, a przyjęta strategia energetyczna sprzyja wykorzystaniu gazu ziemnego jako surowca. Z kolei Rosja to największy globalny producent ropy i gazu, największy ich eksporter, posiadający ogromne pokłady gazu ziemnego w syberyjskich zmarzlinach. Dlatego zachodnia Europa już od pół wieku stara się nawiązać współpracę energetyczną z Rosją, chce kupować od niej surowce, a eksportować kapitał, produkty przemysłowe i technologie. Rosja dostosowała się do takiej roli, choć jest to kolonialna struktura wymiany handlowej, gdzie za mercedesy oddaje się surowce, Jest to problem Rosji, a zysk dla Europy.

Rosja jest dziś głównym dostawcą surowców energetycznych do Unii Europejskiej, a dla europejskiego kapitału, produktów, technologii i usług – jest dużym, chłonnym rynkiem o znaczącym potencjale wzrostu. Nic więc dziwnego, że głównymi inwestorami w Rosji są przedsiębiorstwa unijne, jednocześnie zdecydowana większość rosyjskiego eksportu trafia na rynek UE.

(...)

Z Wojciechem Jakóbikiem, analitykiem Instytutu Jagiellońskiego i redaktorem naczelnym BiznesAlert.pl rozmawia Aleksander Kłos

Zauważany jest wzrost bezpieczeństwa energetycznego w naszej części Europy, czego najlepszym dowodem jest właśnie gazoport w Świnoujściu. W razie problemów mamy alternatywę, maleje ryzyko szantażu gazowego. Trwa jednak coraz mocniejsza rywalizacja na rynku, ponieważ Gazprom nie zamierza się poddawać i będzie walczył ceną, elastycznością, ale już raczej nie będzie szantażował klientów, gdyż na każdym z nich będzie mu zależało. Rosjanie też zmienili do nas podejście.

Otwarcie terminalu LNG imienia Lecha Kaczyńskiego w Świnoujściu to ważne wydarzenie zarówno gospodarcze, jak i polityczne. Oto Polska pokazuje, że można walczyć z energetyczną hegemonią Rosji i przeprowadzić udaną próbę zdywersyfikowania dostaw skroplonego gazu. Poprzedni premierzy Donald Tusk i Ewa Kopacz także zapewniali, że będą dążyć do dywersyfikacji źródeł energii – nie przekładało się to jednak na rzeczywiste projekty. Obecny rząd traktuje tę sprawę priorytetowo. Jak ważne dla bezpieczeństwa energetycznego naszego kraju jest otwarcie terminalu LNG? Co w najbliższej przyszłości może się z tym wiązać.

Terminal LNG daje możliwość dostarczania, niezależnie od Rosji i od innych sąsiadów, gazu w formie skroplonej, który możemy sprowadzić z praktycznie każdego miejsca na Ziemi. Ma to być też narzędzie rozwoju rynku gazu w Polsce – ma poprawić sytuację ekonomiczną naszego kraju i pomóc w poprawie oferty dla polskich klientów na gaz. LNG może być niebawem bardziej rentowne i konkurencyjne od dostaw Gazpromu czy też z giełdy niemieckiej. Ten rynek się intensywnie rozwija i według Międzynarodowej Agencji Energii w przyszłości gaz skroplony ze Stanów Zjednoczonych będzie swobodnie mógł konkurować z tradycyjnymi dostawami.

Pada jednak wiele pytań o to, czy jest on atrakcyjny pod względem ekonomicznym. Czy przypadkiem nie jest tak, że za wszelką cenę jesteśmy gotowi uwolnić się od monopolu gazowego Rosji, która wykorzystuje dostawę energii jako środek szantażu, nawet jeśli mielibyśmy płacić więcej?

Nie znamy oficjalnej ceny kontraktu katarskiego, są pewne szacunki, które każą twierdzić, że jest on droższy od długoterminowego kontraktu jamalskiego podpisanego z Gazpromem. Ale kiedy tanieje ropa naftowa, kontrakty uzależnione od niej przez indeksację czy z Gazpromem, czy z Qatargasem, tanieją. Fakt, że PGNIG zdecydowało się odebrać pierwszy transport do terminalu z Kataru, oznacza, że w obecnych warunkach, także dzięki uldze na regazyfikację (proces zmiany stanu skupienia z płynnego na lotny) w Świnoujściu, którą ustanowił Gaz-System – w obecnych warunkach może być to opłacalne. To wszystko jednak są jak na razie domysły i spekulacje. Pamiętajmy jednak, że na temat działalności terminalu pojawiają się też spekulacje inspirowane z zewnątrz. Stąd biorą się kosmiczne liczby ponad 700 dolarów za 1000 m3 za gaz z Kataru, kiedy Gazprom oferował w 2015 roku surowiec za 235 dolarów. Takie plotki krążą po rosyjskich, a potem polskich mediach. W rzeczywistości należy szacować, że dostawy z Kataru są dużo bliżej ceny rosyjskiej. Dostawy spotowe, na przykład z Norwegii, mogą być tańsze od dostaw z Gazpromu, co pokazał już kilkukrotnie przykład litewski.

(...)

sobota, 20 sierpień 2016 14:21

Wyskoczyć z kolein

Od co najmniej trzystu lat Polska prowadzi beznadziejną politykę zagraniczną, której nie widać końca. Nijak nie przystaje ona do miejsca, w którym się znajdujemy. Jak się okazuje, przełom XX i XXI wieku nie przyniósł w tym względzie szczególnych zmian.

Jako pierwsi uznaliśmy niepodległość Kosowa, godzącą w interes słowiańskiego narodu Serbów, i to na korzyść muzułmanów, tylko dlatego, że taka była wola Amerykanów. Poparliśmy agresję Gruzji na Osetię. Staliśmy po stronie emancypującej się muzułmańskiej Czeczenii, według zasady, że każde działanie Rosji musi być torpedowane przez nasz kraj. Poparliśmy woltę na Ukrainie, kraju, do którego sto tysięcy polskich firm eksportowało swoje towary. Według szacunków byliśmy tam trzecim w kolejności eksporterem, a dzisiaj stan relacji handlowych między nami a Ukrainą przedstawia się w sposób opłakany. Ale co tam, kolejne polskie rządy w swoich rachubach, sporadycznie lub w ogóle nie kierują się interesem gospodarczym. W tej dziedzinie ponosimy kolejne fiaska. Wychodzi na to, że nie rozumiemy, czym w ogóle jest polityka zagraniczna. Nie mamy jej definicji, nie wiemy, o co oprzeć nasz rozwój. Stąd wynikają działania pełne chaosu i przynoszące coraz większe zagrożenie konfliktami zbrojnymi.

Trudno już w tej chwili kolejny raz powracać do tego, co robiliśmy jako kraj w ciągu ostatnich trzydziestu lat, gdzie pełniliśmy rolę wykonawcy amerykańskich lub niemieckich kierunków strategicznych. Wiadomo, że nie prowadziliśmy suwerennej polityki w interesie Polaków, dla dobra polskich przedsiębiorców, z czego wynika tak fatalna kondycja naszej gospodarki.

Obecnie jednak Polska podpisała umowę z Chinami. Otrąbiono to jako wielki sukces. Początek świetlanych polskich inwestycji. W perspektywie rysuje się uruchomienie nowego „Jedwabnego Szlaku”. Inwestycje chińskie w Polsce. Słowem Eldorado.

(...)

sobota, 20 sierpień 2016 14:12

Gdzie trzymać pieniądze

Od ponad roku nie żyje już Sergej Paśko – założyciel Bałtyckiej Partii Republikańskiej i promotor samodzielnego państwa kaliningradzkiego. Jego partia – funkcjonująca z przerwami od 1993 roku – wprawdzie została w 2005 r. ostatecznie zdelegalizowana, ale myśl o utworzeniu „czwartego państwa bałtyckiego” pozostała żywa do dziś.

Z trudnościami rozwijana jest wewnątrz Federacji Rosyjskiej, m.in. przez wciąż represjonowanych Olega Bieriezowskiego i Igora Rudnikowa. Myśl ta pojawia się na dziesiątkach blogów, witryn internetowych, w mediach społecznościowych i tradycyjnej papierowej prasie – nie tylko rosyjskojęzycznej. Inicjatyw uniezależnienia się od Moskwy było chyba dziesiątki: od formalnych wniosków do Sądu Najwyższego Federacji Rosyjskiej do rozganianych przez milicję pikiet niezadowolonych mieszkańców Kaliningradu. Obfite i rzetelne informacje o najnowszej historii Kaliningradu zaczerpnąć można np. z prac dr Mariusza Maszkiewicza, byłego ambasadora RP na Białorusi publikującego analizy m.in. na portalach www.ssrn.com lub www.nowapolitologia.pl.

Kaliningradzka enklawa (a właściwie: eksklawa) jest oczywiście dzisiaj naszpikowana infrastrukturą wojskową, a jej ludność (niecały milion) prawie w 100 procentach związana jest lub była z wojskiem. Mimo tego lojalność kaliningradczyków wobec moskiewskich rozkazów jest wątpliwa. Tzw. ulica stoi obiema nogami na ziemi i widzi, jakie zmiany następują w sąsiedniej Polsce i na Litwie, widzi również niemieckie ciągoty do odzyskania rdzennie pruskiego terytorium. Wie także, że w przypadku regermanizacji – Niemcy umieliby sobie poradzić z rosyjską mniejszością (skuteczna repatriacja potomków Niemców nadwołżańskich). Ta wątpliwa lojalność kaliningradczyków wobec Moskwy sięga nawet oficjalnych działaczy głównej politycznej siły FR „Jedna Rosja”, którzy w trakcie kampanii wyborczej podmieniani są nerwowo przez lobby kremlowskie na innych (np. przedsiębiorca E. Morozow usunięty z list po wygraniu wstępnych, okręgowych wyborów do Dumy miażdżącą większością głosów). Ludność Okręgu Kaliningradzkiego – jeśli pojawią się tam wkrótce tak czy inaczej poprzebierane wojska NATO – poprze oczywiście oderwanie enklawy od Moskwy pod warunkiem, że dostanie sensowną propozycję ochrony i perspektywę doszlusowania do „raju” Unii Europejskiej.

(...)

sobota, 20 sierpień 2016 14:08

Polityka rosyjska po szczycie NATO

Wielu niepewnych członków NATO ze wschodniej Europy oczekiwało potwierdzenia podczas szczytu NATO stacjonowania na wschodzie żołnierzy amerykańskich. Wschodnioeuropejska niepewność jest zrozumiała, biorąc pod uwagę nie tylko obecny kryzys na Ukrainie, ale również bogate w tragedie dzieje sąsiedztwa z Rosją.

Wielu niepewnych członków NATO ze wschodniej Europy oczekiwało potwierdzenia podczas szczytu NATO stacjonowania na wschodzie żołnierzy amerykańskich. Wschodnioeuropejska niepewność jest zrozumiała, biorąc pod uwagę nie tylko obecny kryzys na Ukrainie, ale również bogate w tragedie dzieje sąsiedztwa z Rosją. Jednak ta tragiczna historia sama napędza niepokój, zamienia go w lęk, zwiększa prawdopodobieństwo przeliczenia się i popełnienia błędu strategicznego. Sprawia, że przeszacowuje się potencjalne zagrożenia. Od Stanów Zjednoczonych oczekujemy, aby jako dojrzała demokracja, która od 1945 roku odgrywa konstruktywną rolę w utrzymaniu pokoju w Europie, wyszła naprzeciw wschodnioeuropejskim oraz rosyjskim oczekiwaniom obronnym.

Dla nas, zatroskanych o kierunek amerykańskiej polityki zagranicznej w rejonie, ostatnie wydarzenia są kolejną klęską polityczną w serii sporów, z których ciągle wychodzimy jako przegrani. Gdy Polska powołała do życia Partnerstwo Wschodnie w celu przyłączenia Ukrainy i pozostałych byłych republik sowieckich do Unii Europejskiej, przestrzegaliśmy, że w Unii najpierw potrzebne są reformy wewnętrzne, że niemożliwe jest poszerzenie Unii Europejskiej na wschód, o ile byłoby to odbierane w Moskwie jako antagonistyczne względem jej interesów.

Naszym zdaniem Unia Europejska wymagała i wymaga reform wewnętrznych, a jakiekolwiek skuteczne partnerstwo wschodnie zaczynać należy w pierwszym rzędzie od dobrych relacji z najpotężniejszą ze stolic wschodu: Moskwą.

(...)

Przemówienie byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych, Richarda Nixona, wygłoszone przed komisją spraw zagranicznych rosyjskiej Dumy, 14 marca 1994 r.

Panie przewodniczący, chciałbym podziękować za bardzo miłe powitanie. Jestem szczególnie zadowolony, że po raz pierwszy podczas moich wielu wizyt w Rosji – jest to już dziesiąta wizyta – dane mi jest stanąć przed komisją Dumy i innymi rosyjskimi przyjaciółmi. Przewodniczący Łukin wskazał, iż jestem byłym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Ja również kiedyś byłem jednym z was, gdyż czterdzieści lat temu John F. Kennedy i ja przybyliśmy do Waszyngtonu jako młodzi kongresmeni. W 1960 roku on został wybrany prezydentem Stanów Zjednoczonych, a w 1968 roku ja. Jestem pewien, że niektórzy spośród młodszych członków Dumy mają nadzieję, że kiedyś to samo spotka ich tutaj, w Rosji. Więc życzę wam jak najlepiej, gdy idzie o wasze kariery polityczne.

Chciałbym odnieść się do stosunków rosyjsko-amerykańskich w realistyczny sposób. Ujmę sprawę w historycznej perspektywie. Trzydzieści pięć lat temu, podczas mojej pierwszej wizyty w Rosji, premier Chruszczow i ja żywo wymienialiśmy poglądy – w okresie konfrontacji między Związkiem Radzieckim i Stanami Zjednoczonymi. W 1972 i 1974 roku spotkałem się z Leonidem Breżniewem w okresie detente (odprężenia – przyp. red.). Udało nam się wynegocjować bardzo znaczące umowy kontroli zbrojeń i inne pozytywne porozumienia między naszymi krajami.

Obecnie stoję przed pierwszym, wybranym w wolnych wyborach, parlamentem rosyjskim w czasie, gdy Rosja ma również swojego pierwszego od tysiąca lat prezydenta wybranego w wolnych wyborach. Widziałem zatem, jak nasze relacje przesuwały się od konfrontacji w 1959 r. przez odprężenie w 1972 roku do obecnej współpracy.

Aby zrozumieć na czym powinna polegać nowa relacja, konieczne jest pozbycie się pewnych nieporozumień.

(...)

sobota, 20 sierpień 2016 13:53

Rosjanie odpowiedzieli na prowokację

Rosjanie odpowiedzieli na prowokacje w rejonach, które postrzegają jako swoją strefę wpływów. Z dr. Gordonem Hahnem rozmawia Michał Krupa

Dr Gordon Hahn jest członkiem Geostrategic Forecasting Corporation z siedzibą w Chicago oraz American Institute of Geostrategy w Los Angeles. Analityk i konsultant portalu russiaotherpointsofview.com. Jest autorem czterech książek: Russia’s Islamic Threat, Russia’s Revolution From Above, 1985-2000 i niedawno opublikowanej The Caucasus Emirate Mujahedin: Global Jihadism in Russia’s North Caucasus and Beyond. Jest wykładowcą licznych uczelni zachodnich i rosyjskich.

Jak odebrał pan profesor przemówienie Donalda Trumpa na temat polityki zagranicznej, wygłoszone 27 kwietnia br. w Waszyngtonie, a zwłaszcza jego ocenę relacji amerykańsko-rosyjskich?

Trump ewidentnie widzi Rosję jako potencjalne, lecz nie pewne zagrożenie. To pierwsze wynika z faktu, że wspominając po raz pierwszy o Rosji w swoim przemówieniu, Trump stwierdził, że istnieje potrzeba odbudowy amerykańskiego wojska, ponieważ Rosjanie i Chińczycy gwałtownie rozwinęli swój potencjał wojskowy. Drugi aspekt został zaznaczony, gdy Trump powiedział, że Stany Zjednoczone nie są skazane na wrogie relacje z Rosją i że dąży do pokojowego współżycia i przyjaźni z Rosją i Chinami, pomimo poważnych różnic z tymi krajami.

Trump najwyraźniej dostrzega możliwość prowadzenia wspólnie z Rosją wojny przeciwko dżihadyzmowi, na co wskazują jego słowa o rosyjskich doświadczeniach z horrorem islamskiego terroryzmu, jako przykład problemu, gdzie Stany Zjednoczone i Rosja powinny szukać wspólnej płaszczyzny działania na podstawie wspólnych interesów. Można było odnieść wrażenie, że Trump przywoływał reagonowską zasadę pokój przez siłę w relacjach z Moskwą, gdy mówił, że łagodzenie napięć i polepszanie relacji z Rosją wyłącznie z pozycji siły jest możliwe, jak najbardziej możliwe. Wydaje się szczerze zainteresowany wysiłkiem na rzecz nowego odprężenia z Moskwą, czego odbiciem były jego słowa, że straszny cykl wrogości musi się zakończyć i idealnie zakończy się wkrótce. Chce również doprowadzić do modus vivendi z Moskwą, chce ubić interes, który będzie dobry dla Rosji. Bardzo istotny jest fakt, że Trump widzi w ekspansji NATO źródło napięć między Rosją a Zachodem. Tak więc ogłosił plan zwołania, jako prezydent, szczytu NATO w celu omówienia nowych strategii i aktualizacji anachronicznej misji i struktury NATO, wyrosłych z zimnej wojny.

(...)

startPoprzedni artykuł12Następny artykułkoniec
Strona 1 z 2

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.