Tomasz Cukiernik

Tomasz Cukiernik

czwartek, 21 marzec 2019 15:13

Silna UE nie jest w interesie USA

„Najgorszym snem amerykańskich strategów jest ściśle zintegrowana Eurazja. Interesy Unii Europejskiej nie leżą nad Oceanem Atlantyckim, tylko w Eurazji, a właśnie chińska inicjatywa Jednego Pasa, Jednego Szlaku zmierza do integracji Eurazji. Dlatego w dłuższej perspektywie czasowej USA i UE będą dla siebie przeciwnikami” – uważa dr Leszek Sykulski, wykładowca w Zakładzie Nauk o Obronności w Uniwersytecie Humanistyczno-Przyrodniczym im. Jana Długosza w Częstochowie, który pracował też jako analityk ds. bezpieczeństwa międzynarodowego w Kancelarii Prezydenta RP w czasie prezydentury śp. Lecha Kaczyńskiego.

 

Jaka jest aktualna pozycja geopolityczna USA, a jaka Unii Europejskiej?

Stany Zjednoczone są – można powiedzieć – w odwrocie geopolitycznym, ponieważ skończyła się pauza strategiczna, ta, którą obserwowaliśmy po dezintegracji Związku Sowieckiego i formalnym zakończeniu zimnej wojny. Tak jak to przyjęto w podręcznikach historii – nastąpiło to w grudniu 1991 roku, choć warto podkreślić, że w Moskwie stratedzy wcale tak nie uważają. Rozmawiałem z wieloma analitykami rosyjskimi, którzy uważają, że zimna wojna tak naprawdę nigdy się nie zakończyła i nadal się toczy, tylko jest realizowana przy użyciu większej liczby instrumentów informacyjnych niż było to do tej pory, co jest związane z przełomem technologicznym. Zatem, mamy do czynienia z zakończeniem jednobiegunowej chwili. Jest ona związana z tym, że USA przestają być globalnym dystrybutorem dóbr publicznych. To jest proces, który obserwujemy od ponad 10 lat. Systematycznie Stany Zjednoczone tracą pozycję taką, jaką kolokwialnie nazywa się „globalnym żandarmem”, a bardziej naukowo właśnie globalnym dystrybutorem dóbr publicznych. Jest to związane z takim procesem, który w geopolityce nazywamy pułapką Kindlebergera. Bardzo dobrze widać to po Bliskim Wschodzie. Widać to zaniepokojenie w Izraelu, w Arabii Saudyjskiej. Widać wzrost nakładów na zbrojenia Arabii Saudyjskiej. Arabia Saudyjska jest obecnie trzecim państwem, które wydaje najwięcej na zbrojenia na świecie – blisko 70 mld dolarów rocznie. Rosja w 2017 roku obniżyła swoje wydatki o 20 proc. w porównaniu z rokiem 2016 i spadła w rankingu na czwartą pozycję. Wydała ok. 66 mld dolarów. To efekt tego, że rosyjska gospodarka dostaje zadyszki w kontekście i sankcji, i tego aktywnego zaangażowania na arenie międzynarodowej – mam na myśli Syrię i w ogóle konflikt na Bliskim Wschodzie. Widać to zaniepokojenie u sojuszników amerykańskich. Arabia Saudyjska wydaje obecnie 10 proc. swojego PKB na zbrojenia. Izrael wydaje blisko 5 proc. PKB. Widać ogromne zaniepokojenie wzrastającą rolą Iranu, a właściwie w dużej mierze należy podkreślić to, że wzrastająca rola Iranu wynika z wycofywania się Stanów Zjednoczonych. Iran oczywiście systematycznie podnosi swoje wydatki na zbrojenia – w 2017 roku o kilkanaście procent w porównaniu do roku 2016. Ale to zaniepokojenie sojuszników, wojna w Jemenie i taka proxy war pomiędzy Saudami a Persami wynika właśnie z tego wycofywania się Stanów Zjednoczonych. 2011 rok i ogłoszenie przez Hillary Clinton tego zwrotu ku Azji, strategicznego pivotu na Pacyfik spowodowało właśnie zaniepokojenie sojuszników. Co bardzo ciekawe, nie jest to obserwowane w Polsce z takim wielkim zaniepokojeniem, jak na Bliskim Wschodzie, chociaż skutki może mieć dokładnie takie same, czyli kurczenie się tego parasola, tej gwarancji bezpieczeństwa, jaką dają Stany Zjednoczone.

 

Ale jaka jest przyczyna tej sytuacji?

Przyczyna jest dwojaka. Po pierwsze, zwiększająca się demografia, która generuje nowe problemy wewnętrzne. USA w tym roku przekroczyły już 329 mln ludności.

To chyba plus…

I plus, i minus, dlatego że duża część tych ludzi są to osoby nawet niemówiące w języku angielskim. Mówimy o imigrantach głównie z Meksyku, o powiększającej się populacji wśród ludności hiszpańskojęzycznej w USA, o dużych żądaniach w zakresie praw socjalnych, kwestiach ubezpieczeń społecznych, ubezpieczeń zdrowotnych – są to dalej sprawy niewyjaśnione, sprawy nieuregulowane mimo tych prób, które podejmowała administracja prezydenta Baracka Obamy. Do tego dochodzi takie lobby wewnętrzne, które mówi America first. Są takie tendencje wewnętrzne amerykańskie, które mówią, że Waszyngton powinien przede wszystkim rozwiązywać problemy wewnętrzne, wrócić do doktryny Monroego, do tego co zostało zapoczątkowane w 1823 roku i skoncentrować się na obronie Północnego Atlantyku, na kwestiach Ameryki Łacińskiej i na wsparciu sojuszników na Zachodnim Pacyfiku, głównie Japonii, Korei Południowej, Tajwanu, Australii, Oceanii, ale zostawić Bliski Wschód i zostawić Europę Środkowo-Wschodnią. I drugi czynnik, czyli wzrastająca potęga Chin, które są dzisiaj na drugim miejscu, jeśli chodzi o wydatki zbrojeniowe. Jeśli patrzymy na te wszystkie dane i słupki, na Sztokholmski Instytut Badań nad Pokojem, to tak naprawdę zobaczymy, że to wszystko nie oddaje istoty wydatków chińskich na obronność, ponieważ mnóstwo wydatków jest ukrytych w innych działach gospodarki. Tak jak to było w Związku Sowieckim.

Tak jak na przykład koszty pracy, które w Chinach są znacznie niższe niż w USA, co daje im bardzo dużą przewagę, bo za te same pieniądze mogą wyprodukować i zrobić znacznie więcej, także w dziedzinie zbrojeń…

I to jest właśnie słabość takich suchych danych statystycznych. Jeżeli widzimy analizę pozycji międzynarodowej jakiegoś państwa i ona opiera się wyłącznie na badaniach ilościowych, na suchych danych statystycznych, to ona nigdy nie oddaje istoty rzeczy, bo przecież pozycja międzynarodowa Rosji jest nieporównywalnie większa niż wynikałoby to z danych statystycznych. Po aneksji Krymu Rosja ma 144 mln obywateli – cóż to jest do blisko 1,4 mld ludności Chin, 1,3 mld Indii czy tych prawie 330 mln USA? Weźmy PKB. Rosyjski PKB jest bardzo zbliżony do PKB Holandii. Ale pozycja Rosji na arenie międzynarodowej wypływa też z innych czynników. Nie tylko z tych statystycznych: z dywidendy geograficznej, z kultury strategicznej tego państwa. USA są w odwrocie. Przestały być globalnym, niekwestionowanym supermocarstwem. Utrzymują jeszcze pozycję hegemona, ale ta pozycja jest cały czas podkopywana, podmywana. Stany Zjednoczone przestają się angażować w takim sensie, w takim stopniu, jak angażowały się na arenie międzynarodowej. Straciła aktualność doktryna 1421, która mówiła m.in. o możliwości toczenia konfliktu z dwoma państwami jednocześnie i wygrania na dwóch różnych teatrach wojny. Mamy do czynienia z proliferacją teatru wojny współczesnej. Stany Zjednoczone mają oprócz potencjalnego teatru wojennego na Bliskim Wschodzie i w Europie Środkowo-Wschodniej także wielki teatr we Wschodniej Azji, na Zachodnim Pacyfiku i w Arktyce, o czym mało mówi się w Polsce, czyli mają co najmniej cztery teatry wojenne, a muszą być jeszcze zaangażowane i kontrolować sytuację w Ameryce Środkowej. W ciągu najbliższych 30 lat otworzy się także nowe pole wielkiej rywalizacji w Antarktyce i to również należy brać pod uwagę, bo Chińczycy również rozwijają swoje lodołamacze pod kątem eksploatacji zasobów Antarktyki. W związku z tym USA wybierają swoje priorytety i tym priorytetem jest osłabienie Unii Europejskiej jako zwartego tworu geopolitycznego, który może być zagrożeniem gospodarczym i polityczno-militarnym dla Stanów Zjednoczonych. Z drugiej strony starają się osłabić Rosję i wykorzystać jej życzliwą neutralność w ewentualnym konflikcie z Chinami no i wzmocnić swoją pozycje na Indopacyfiku, ograniczając swobodę ruchów Chińskiej Republiki Ludowej. Natomiast Unia Europejska jest w zdecydowanie gorszej sytuacji. Z jednej strony jest to ogromny rynek, pół miliarda ludności, ale jeśli zliczymy wydatki na obronność wszystkich państw Unii Europejskiej, to zobaczymy, że jest to ok. 200 mld dolarów. Porównując to do amerykańskich ponad 611 mld dolarów, widzimy, że są to ponadtrzykrotnie niższe wydatki.

 

cd w numerze papierowym

https://wydawnictwowektory.pl/pl/p/OPCJA-NA-PRAWO-Nr-1154%2C-marzec-2019-r.-/164

czwartek, 13 grudzień 2018 11:58

Polak w Polsce ma pod górkę

Historyk Wojciech Kempa, redaktor naczelny dwumiesięcznika społeczno-politycznego „Magna Polonia”, w rozmowie z Tomaszem Cukiernikiem wyraża swoją opinię, że po roku 1989 Polska – co prawda – odzyskała niepodległość, ale stało się to niejako ponad naszymi głowami i szybko zaczęliśmy się rozglądać, pod czyim to butem się schować, żeby przypadkiem nie musieć samodzielnie o niczym decydować i tej niepodległości tak naprawdę na własne życzenie zrzekliśmy się.

Taka opcja, jaką daje nam teraz Unia, czyli że nie pozwala nam na w pełni wolną wymianę, a zamiast tego rzuca jakieś ochłapy w postaci dotacji, utrzymuje nas tylko w stanie zależności kolonialnej od nich bez szans na wyprzedzenie – mówi w rozmowie z Tomaszem Cukiernikiem europoseł Dobromir Sośnierz.

czwartek, 10 maj 2018 05:23

Szesnaście lat z „Opcją”

Moja przygoda z „Opcją na Prawo” rozpoczęła się we pierwszych miesiącach wydawania pisma, a konkretnie – w wakacje 2002 roku. Oznacza to, że trwa ona już nieprzerwanie niemal 16 lat.

- Nikt w Polsce nie reprezentuje masonerii, tylko wszyscy wykonują jej rozkazy – mówi w rozmowie z Tomaszem Cukiernikiem dr Stanisław Krajski, filozof i publicysta. – Polscy politycy to zarządcy kolonii, którzy myślą jak zarządcy kolonii – dodaje.

środa, 09 maj 2018 21:44

Unia jest barbarzyństwem

– Unia Europejska jest barbarzyństwem, bo niszczy naturalną rywalizację między państwami na rzecz standaryzacji, unifikacji, reglamentacji wszystkich zachowań – mówi w rozmowie z Tomaszem Cukiernikiem europoseł Michał Marusik z KNP.

czwartek, 25 styczeń 2018 08:53

Postawić na Chiny

W sytuacji, kiedy mamy do czynienia ze strategicznym partnerstwem niemiecko-rosyjskim i z wycofywaniem się wielu sił i środków amerykańskich z Europy, pojawienie się tutaj nowego gracza, nowej siły geostrategicznej byłoby bardzo korzystne dla państwa polskiego, ponieważ Chiny mogłyby stać się swego rodzaju balanserem między wpływami amerykańskimi a niemiecko-rosyjskimi – mówi w rozmowie z Tomaszem Cukiernikiem dr Leszek Sykulski, adiunkt w Katedrze Bezpieczeństwa Narodowego Wyższej Szkoły Biznesu i Przedsiębiorczości w Ostrowcu Świętokrzyskim. – Wejście w ścisłe relacje polityczne i gospodarcze z Chinami wzmacnia nasze bezpieczeństwo – podkreśla.

wtorek, 24 październik 2017 19:58

Idzie o łupy z koryta

W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie.

książę Adam Jerzy Czartoryski

poniedziałek, 10 lipiec 2017 21:28

Jak zatrzymać transfer zysków za granicę?

Jeśli międzynarodowym korporacjom stworzy się odpowiednio dobre warunki do reinwestowania przychodów w Polsce, to nie będą transferować zysków za granicę –w rozmowie z Tomaszem Cukiernikiem mówi Jacek Wilk, poseł KNP.

czwartek, 23 marzec 2017 23:28

Chiny kluczem amerykańskiej polityki

– Chiny będą kluczowe dla amerykańskiej polityki przez najbliższe dwie dekady albo i dłużej – mówi w rozmowie z „Opcją na Prawo” dr Tomasz Słupik z Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu Śląskiego.

Zdaniem Joschki Fischera, byłego szefa niemieckiego MSZ, Unia może zostać rozmontowana przez prezydenta USA Donalda Trumpa wraz z prezydentem Rosji Władimirem Putinem poprzez wspieranie ruchów nacjonalistycznych. Z kolei europosłanka Marine Le Pen, liderka francuskiego Frontu Narodowego, uważa, że prawdziwym wrogiem Europy jest nie Rosja pod przywództwem Putina, lecz Unia Europejska, która jest tworem „opresyjnym”, i wyraziła przekonanie, że zwycięstwo Trumpa w wyborach prezydenckich w USA pokazuje, że „można zbudować nowy świat”. Zgadza się pan z tym?

Z oboma poglądami się nie zgadzam. Pierwszy – dobra obserwacja i hipoteza dobra – choćby kwestia kredytu dla Frontu Narodowego udzielanego przez rosyjski bank. Jaki ma pomysł Rosja? Mam wrażenie, że go nie ma. Odwołałbym się tutaj do Aleksandra Dugina [filozof i doradca prezydenta Putina – przyp. TC], który jest w tej kwestii bardzo miarodajny. Dugin jest takim postmodernistycznym ideologiem, który korzysta z tradycji rosyjskiej i zachodniej w bardzo selektywny i wybiórczy, ale skuteczny dla Rosji sposób. Mamy mieszankę sowietonostalgii, ale też ewidentne odwołanie do słowianofilstwa i konserwatywnej tradycji rosyjskiej i mamy elementy euroazjatyckie, które w dyskursie rosyjskim zawsze są istotne – czerpie chociażby z Lwa Gumilowa i jego koncepcji euroazjatyzmu. Zresztą sam Dugin w tej ewolucji intelektualnej był zwolennikiem euroazjatyzmu.

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.