AKTUALNOŚCI

  • Polska, Europa i Cywilizacja Zachodnia - Ted Malloch
    Polska, Europa i Cywilizacja Zachodnia - Ted Malloch Dzień dobry. Chciałbym przywitać wszystkich państwa zgromadzonych tutaj na terenie organu ustawodawczego, w Sejmie, który był już świadkiem gorszych dni. Pamiętam takie dni, gdy Jan Paweł I został zabity i…
    Napisano poniedziałek, 10 lipiec 2017 20:28
  • Leksykon Bezpieczeństwa Wewnętrznego
    Leksykon Bezpieczeństwa Wewnętrznego Leksykon Bezpieczeństwa Wewnętrznego wypełnia istotną lukę na polskim rynku wydawniczym. Publikacja ma istotne znaczenie z uwagi, iż podejmuje zagadnienia dotyczące podmiotowego i przedmiotowego wymiaru bezpieczeństwa Polski przełomu XX i XXI…
    Napisano poniedziałek, 05 czerwiec 2017 16:38
  • Wojna walut a światowy kryzys ? autor Wojny o pieniądz w Polsce
    Wojna walut a światowy kryzys ? autor Wojny o pieniądz w Polsce Od 28 listopada do 1 grudnia, na zaproszenie wydawnictwa Wektory, przebywał w Polsce autor kultowej książki Wojna o pieniądz – Song Hongbing. Siła Wojny o pieniądz, której w Polsce właśnie…
    Napisano piątek, 02 grudzień 2016 16:17
  • Wywiad z prof. Ryszardem Ślązakiem - autorem "Czarnej Księgi Prywatyzacji"
    Wywiad z prof. Ryszardem Ślązakiem - autorem "Czarnej Księgi Prywatyzacji" Na początku lat dziewięćdziesiątych panowało przekonanie, że jedynym lekarstwem na chorobę socjalizmu w gospodarce jest pełna prywatyzacja i pozbycie się własności państwowej. Dziś jednak możemy mieć wątpliwości, czy owa prywatyzacyjna…
    Napisano środa, 24 sierpień 2016 10:41
  • Komunikat ze spotkania mediów niezależnych
    Poniżej publikujemy pełną treść komunikatu wydanego z okazji spotkania mediów narodowych i konserwatywnych, do jakiego doszło 9 lipca we Wrocławiu:
    Napisano niedziela, 17 lipiec 2016 10:28
  • Warszawskie spotkanie z Pawłem Bożykiem autorem "Apokalipsa według Pawła"
    Warszawskie spotkanie z Pawłem Bożykiem autorem "Apokalipsa według Pawła" Chiny chcą swoją walutę zrobić walutą światową, ale nia mają na razie żadnych saznas. Chiny są krajem słabym w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi... Zawieranie układu TIIP to błąd, Europa po…
    Napisano poniedziałek, 16 maj 2016 16:39
  • Spotkanie z szefową PEGIDA - Tatjaną Festerling
    Spotkanie z szefową PEGIDA - Tatjaną Festerling Prawie sto lat temu znany i ceniony pisarz katolicki Hilaire Belloc napisał, że nadchodzące starcie, które będzie miało miejsce po Rewolucji Francuskiej na terenie Europy to będzie starcie między wojującym…
    Napisano czwartek, 14 kwiecień 2016 19:13
opcjanaprawo

opcjanaprawo

poniedziałek, 21 marzec 2016 22:04

Kulturowe i polityczne skutki Państwa Islamskiego

W dniu 19 marca 2016 r. odbyła się w Sejmie RP międzynarodowa konferencja "Kulturowe i polityczne skutki Państwa Islamskiego" współorganizowana przez kwartalnik OPCJA NA PRAWO oraz Wydawnictwo Wektory.

poniedziałek, 21 marzec 2016 21:59

Kulturowe i polityczne skutki Państwa Islamskiego

W dniu 19 marca 2016 r. odbyła się w Sejmie RP międzynarodowa konferencja "Kulturowe i polityczne skutki Państwa Islamskiego" współorganizowana przez kwartalnik OPCJA NA PRAWO oraz Wydawnictwo Wektory.

poniedziałek, 21 marzec 2016 21:50

Międzynarodowa konferencja "Quo Vadis Europo?"

Konferencja „Quo Vadis Europo? Liberalna Europa w obliczu inwazji”

Tomasz Cukiernik, jako jeden z niewielu ekonomistów odważnie podsumowuje dziesięć (a nawet dwanaście) lat naszej obecności w UE.

Tomasz Cukiernik, jako jeden z niewielu ekonomistów odważnie podsumowuje dziesięć (a nawet dwanaście) lat naszej obecności w UE.

niedziela, 21 luty 2016 00:51

Od Redakcji

Cywilizacja zachodnia z dnia na dzień pogrąża się coraz bardziej w oparach absurdu. Od przeszło dwustu lat podbijana przez ideologie liberalne i lewicowe zatraciła obecnie resztki sił żywotnych i zwykłego zdrowego rozsądku, który przez wieki charakteryzował budowaną z takim mozołem europejską kulturę. Stara Europa, zatomizowana i pozbawiona swojej witalności przypatruje się z bierną aprobatą jak jej dziecię z nieprawego łoża – Stany Zjednoczone Ameryki, kierując się wypraną z dawnej chrześcijańskiej wrażliwości etyką, czyli tzw. „prawami człowieka”, narusza posady pokoju na świecie, czyniąc z nadrzędnych wartości fasadę dla realizacji brutalnej polityki interesów.

sobota, 28 listopad 2015 00:13

Od Redakcji

Jak grom z jasnego nieba gruchnęła nagła wieść, że Europa stała się z dnia na dzień ziemią oblężoną. Nigdy niczego nie spodziewające się lewicowo-liberalne media zapoznały nas z obrazami taborów ciemnoskórych Hunów XXI wieku, którzy a to drogą lądową, a to wyłaniając się z morza, poczęły wylewać się na nasz kontynent forsując kolejne granice. Często agresywny tłum, złożony z głównie z młodych mężczyzn, zachowujący się jak szarańcza, która zostawia po sobie pas wyjałowionej ziemi, konsekwentnie podąża do ustalonego punktu zbornego, którym okazała się Republika Federalna Niemiec – kraina mlekiem i miodem (i zasiłkami) płynąca. Media, jakby wstydząc się transmitowanych przez siebie oraz wyciekających przez portale społecznościowe, obrazów, przyjęły narrację powodującą u odbiorców swoisty dysonans poznawczy. Jej powracającym motywem przewodnim stało się oswajanie przeciętnego europejczyka z nowym zjawiskiem, które przedstawia się w coraz to bardziej pastelowych barwach. Zarówno Kowalskich, jak i Schmidtów nakłania się do otwarcia swych serc i domowych pieleszy przed imigrantami. O dziwo, najbardziej skrajne lewicowe media, musztrując swoją publiczność, jak gimnazjalistów, posługują się wyjątkowo chrześcijańskimi odwołaniami i figurami retorycznymi.

Nie ma wątpliwości, że ogromne połacie Bliskiego Wschodu od początku XXI wieku stają się miejscem coraz większego chaosu i tragedii, co zostało zainspirowane (wielokrotnie pisali o tym autorzy Opcji na Prawo) głównie przez państwa tzw. cywilizacji Zachodu z nieocenioną rolą amerykańskiego imperium. Rzesze spokojnych wyznawców Allaha i Jezusa Chrystusa, wiodąc dotąd w miarę spokojny żywot na terenach państw takich jak Syria, Egipt czy Libia, stanęły nagle w obliczu zagrożeń, które zamieniły ich życie w piekło. Wielu z tych ludzi, wyłączonych poza nawias, pozbawionych swojego domu, ziemi, rozpaczliwie poszukuje ratunku za granicami swego państwa a nawet kontynentu. Czy na pewno mamy jednak do czynienia z takimi właśnie uchodźcami? Ile takich biednych ludzi znajduje się w żywiołowym tłumie przemierzającym nasz kontynent? Czy słabe demoliberalne struktury UE potrafią poradzić sobie z ich wyselekcjonowaniem? Powstaje wiele wątpliwości. Dziwnym trafem w pochodzie uciekinierów biorą udział głównie młodzi, silni mężczyźni wyposażeni w telefony komórkowe najnowszej generacji, zdradzający swoje wysokie oczekiwania, bardzo często agresywni wobec swoich nowych gospodarzy. W Europie wraz z falą emigrantów nasiliły się burdy, dochodzą liczne wieści o gwałtach, pobiciach i podpaleniach, walkach między poszczególnymi nacjami przybyszów, jak choćby te z wyspy Lesbos. Wędrówka ludów jest bardzo na rękę radykalnym środowiskom islamskim, co często wyrażają wprost. Nie tak dawno oglądaliśmy obrazki jak policja grecka skonfiskowała idącą w ślad za emigrantami kontrabandę broni.

Fala uchodźców budzi czujność wielu Europejczyków i jest to coraz częściej wyrażane politycznymi wyborami. Nawet w partiach centrowych zaczyna w Europie powoli przeważać stanowisko antyimigracyjne. Wystarczy wspomnieć, że wśród polityków CDU, rodzimej partii głównej winowajczyni polityki otwarcia granic - Angeli Merkel, nasila się ostra krytyka linii przyjętej przez panią kanclerz. Powoli od polityki pro-imigracyjnej odwraca się Austria, która postanowiła wybudować antyimigracyjne płoty na swojej wewnątrzwspólnotowej (!) granicy. Przypomnijmy, że premier Węgier Viktor Orbán, dosłownie chwilę temu, potępiony został za obronę dostępu do zewnętrznych granic Unii Europejskiej! W naszym kraju uległe wobec Niemiec proimigracyjne stanowisko byłego już rządu Ewy Kopacz pogrzebało w znacznej mierze szansę na wygraną Platformy Obywatelskiej w wyborach. Polacy zagłosowali głównie przeciwko przyjęciu imigrantów.

Z atmosfery kampanii wyborczej skorzystały polskojęzyczne media, nie marnując okazji do tego by znacznie ograniczyć informacje o przetaczających się przez Chorwację, Słowenię czy Austrię kolejnych pochodach. Problem jednak nie zniknął. Nasz kraj, nasze władze, a także my sami, musimy dzisiaj precyzyjnie rozpoznać, czym w istocie jest zalew imigrantów. Potokiem ludzi potrzebujących, którym należy po chrześcijańsku udzielić dachu nad głową i gościny, czy też „być albo nie być” naszego kontynentu.

W wydanej już prawie dziesięć lat temu przez wydawnictwo Wektory książce znanego konserwatywnego publicysty – Patrica Buchana „Śmierć Zachodu” autor z ogromną precyzją przepowiedział realizujące się na naszych oczach procesy, między innymi nieodwołalną islamizację Europy. Trudno nie zauważyć, że nowy zalew przedstawicieli skrajnie odmiennej kultury grozi znacznym przyspieszeniem erozji coraz słabszej europejskiej cywilizacji, która cechując się co najmniej piramidalnym brakiem instynktu samozachowawczego, dąży od lat do samozagłady. Chichotem historii jest fakt, że ratunkiem dla jej bezwładu może stać się Rosja, kraj, co do którego obowiązuje (zwłaszcza w Polsce) utarta klisza prominenta na osi zła. Po skutecznym zbombardowaniu placówek buntowniczej armii Państwa Islamskiego, Władimir Putin chwali się sukcesem, który przejawia się deklaracją powrotu ośmiuset tysięcy uchodźców do Syrii.

Konferencja „Quo Vadis Europo? Liberalna Europa w obliczu inwazji”

sobota, 12 wrzesień 2015 13:11

Od Redakcji

Demokracja, jako słaby i skorodowany system okazuje się zawodna. Kadencyjność, sprzeczność interesów poszczególnych grup rządzących, rozbieżność dążeń elektoratu i wybieranej przezeń władzy, wszystko to staje się powodem doskonalenia technik wywierania wpływu na opinię publiczną. Wdrażanie przez tzw. siły postępu kolejnych projektów przemian społecznych, wymaga wsparcia ze strony odpowiedniej agitacji. Tuba propagandy, którą są media, została dobrze wypróbowana w trwającym do niedawna projekcie komunistycznym. Mimo, że komunizm, jako system, został rozmontowany, opisany kierunek wykorzystania gazet i nośników elektronicznych nie uległ znacznej poprawie. W świecie zdominowanym przez idee liberalnej demokracji mamy do czynienia z kolejną rewolucją i jej licznymi przejawami. Postępuje szeroko zakrojone wdrażanie zamysłu zdemontowania reszty tradycyjnych matryc zachowań i stosunków społecznych. Obserwujemy miękki odgórny przewrót moralny i światopoglądowy, dekonstrukcję rodziny i wspólnot narodowych. Świat podbijany jest przez jedynie słuszny model gospodarczy. Trwa instalacja systemu globalistycznego, coraz częściej kojarzonego z neokolonializmem, wzniecane są wojny, które nazywa się sprawiedliwymi. Media głównego nurtu, wzbogacone doświadczeniami i osiągnięciami eksperymentów badawczych całych dwóch ubiegłych stuleci pełnią w tym procesie niewyobrażalnie nadrzędną rolę pasterzy dusz. Ogrom dezinformacji, czy jawnych kłamstw, z którymi mamy obecnie do czynienia, przerasta najśmielsze prognozy. Jeśli chodzi o nasz kraj, trwa spór czy zakłamanie mediów związane jest głównie ze starymi przyzwyczajeniami elit, wyrosłymi z peerelowskiej przeszłości, czy też z wdrażaniem standardów nowego, lepszego (zachodniego) świata. Prawda, wyjątkowo, leży w tym przypadku pośrodku. Pod koniec lat osiemdziesiątych, podobnie jak działo się to kontekście globalnym, dokonano w Polsce pełnego otwarcia. Uchylone zostały na oścież drzwi pomiędzy dwoma obozami – aparatczyków dawnego systemu i zbuntowanej, otwartej na Zachód opozycji. Zdecydowano się na zbudowanie nowego, państwowego projektu, zespalającego doświadczenia obu wymienionych środowisk. W zakresie propagandy przekłada się to na swoiste „przeproszenie się” wschodnich komunistów z lewicą zachodnią oraz z subtelną formą manipulacji wypracowywaną przez lata w behawioralnych instytutach amerykańskich i europejskich. Jej celem jest przeformowanie stosunków społecznych z uniknięciem krwawych przewrotów. Nośnikiem urastającym do rangi symbolu tego przedsięwzięcia stała się „Gazeta Wyborcza” Adama Michnika. Pismo stojące na straży tak zachodniego lewactwa i modernizacji społecznej, jak dawnych układów partyjnych. Nie ustępują jej jednak w tym i inne środki masowego przekazu. Ogromnym problemem związanym z mediami w Polsce jest obecnie sprawa ich własności. Akcje największych polskich gazet i stacji nadawczych są w posiadaniu kapitału zagranicznego (w przeważającej mierze niemieckiego). Trudno w tej sytuacji zaufać, że pozostają one obiektywne oraz, że kształtują opinie milionów Polaków, działając przy tym zgodnie z polskim interesem narodowym. Otwarte pozostaje również pytanie o niezależność mediów tak zwanego drugiego obiegu. Na ile wypracowane w PRL słuszne antyradzieckie schematy stały się później powodem bezkrytycznej optyki w stosunku do Zachodu? Do rozwiązania pozostaje kwestia – kto jest właścicielem części największych gazet i nadawców chlubiących się swoją niezależnością, lub na jakiej orbicie finansowej się one znajdują? Pytania te są szczególnie ważne w czasach tak licznych zagrożeń pojawiających się zwłaszcza od strony okcydentalnej?

sobota, 12 wrzesień 2015 09:18

Od Redakcji

Analitycy globalnej ekonomii od dawna prognozowali, że jeszcze przed nadejściem połowy XXI wieku kilka prężnie rozwijających się krajów wybije się na potęgi gospodarcze. Siła ekonomiczna Chin, Rosji, Indii, Brazylii itd. staje się z dnia na dzień coraz większą konkurencją dla dotychczasowego hegemona – USA, oraz sprzymierzonych z nim krajów europejskich. Dotychczasowy plan globalizacji opartej o ideę świata jednobiegunowego, pod silnym przywództwem atlantyckim, dyktującym warunki i trendy, wydaje chwiać się w podstawach. Grożą mu zwłaszcza różnego typu inicjatywy, mające na celu stworzenie wspólnej konkurencji dla monopolistycznych dotąd zachodnich instytucji finansowych.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.