poniedziałek, 21 czerwiec 2010 17:03

Każdy się boi swojej paranoi

Napisał

Wśród rozmaitych artykułów komentujących tzw. sprawę arcybiskupa Wielgusa, pojawiały się rozmaite, mniej lub bardziej interesujące opinie, ale trzeba przyznać, że wywiad przeprowadzony przez Trybunę (6.01.07) z senatorem Kazimierzem Kutzem należy do wyjątkowych smaczków. Sam Kutz zdążył już przyzwyczaić szeroką publiczność do niekonwencjonalnego sposobu myślenia i afektowanych, histerycznych zachowań w rodzaju tych, które niegdyś Mesmer leczył za pomocą magnetyzmu. Jednak, być może dlatego, że ostatnimi czasy jakoś przycichł, jego nowy występ zasługuje na szczególną uwagę, a nawet i ów drobny komentarz. Dlaczego? Przede wszystkim ze względu na niecodzienność i niebanalność stawianych tez połączoną z wyjątkową łatwością ich wypowiadania bez martwienia się o argumenty. A to nie każdy potrafi. Mało jest ludzi będących w stanie odrzucić zdroworozsądkowe i utarte interpretacje, odwrócić się tyłem do większości i na przekór ciemnemu tłumowi zaprezentować nową prawdę, której udokumentowanie empiryczne jest tak nikłe, że musi zostać potraktowana jako objawienie. Przypomina się tu niejaki Charles Fourier, dziewiętnastowieczny utopista, który w wyniku iluminacji w ułamku chwili pojął, że wszyscy astronomowie od tysiącleci tkwili w wielkim błędzie, nie dostrzegli bowiem podstawowej prawdy, tej mianowicie, iż planety są żywymi organizmami, które uprawiają ze sobą miłość za pomocą aromatów, a zarodki składują w Drodze Mlecznej.

 

Prawda Kutza ma podobnie kosmiczny i obezwładniający wymiar. Otóż na prośbę dziennikarza o wyrażenie opinii na temat obecnego kryzysu w Kościele, Kutz przedstawia taką oto myślową konstrukcję. Za całą aferą w Kościele stoją bracia Kaczyńscy, którzy, chcąc zaspokoić swą niepohamowaną żądzę władzy, pragną przejąć państwową kontrolę nad Kościołem katolickim i wprowadzić w Polsce podporządkowaną sobie religię państwową. Sprawa arcybiskupa Wielgusa, podobnie jak inne sprawy lustracyjne wśród dostojników kościelnych, to tylko element tego perfidnego i przebiegłego planu. W ustach mistrza Kutza objawienie to brzmi tak: Kaczyńscy nie są klerykałami. Natomiast tym, co nimi powoduje, jest chorobliwa żądza władzy i zazdrość o władzę. Podejrzewam, że mają ambicje, by rządzić niepodzielnie i by swoją władzę rozszerzyć także o te rejony, którymi zawiaduje Kościół, czyli rejony władzy duchowej. Kaczyńscy mają się za uosobienie polskiego państwa narodowego i to może ich inspirować do działań mających na celu uszczuplenie władzy i wpływów hierarchów. Do powstania państwa, które pozostając katolickie będzie miało przewagę nad Kościołem instytucjonalnym. Kaczyńscy traktują Kościół całkowicie instrumentalnie, bo gdy zachodzi potrzeba, gdy nadchodzą wybory, to biegają na wyprzódki do księdza Rydzyka i szukają poparcia tych czy innych hierarchów. Ta wojna, którą wydali teraz Kościołowi, może się dla nich okazać jednak niebezpieczniejsza niż ta, którą wypowiedzieli Okrągłemu Stołowi. Notabene myślę że to ich podgryzanie Kościoła jest także formą zemsty za to, że Kościół był jednym z żyrantów i pośredników przy konsensusie Okrągłego Stołu, którego są zdeklarowanymi wrogami. Tego nie mogą mu darować, więc otworzyli drugi front walki politycznej. Z jednej strony walczą z liberałami, łże-elitami i lewicą, a teraz zabrali się za Kościół. Walka jest ich żywiołem, więc nie powstrzymali się przed taką emocjonującą pokusą. Rozkosz władzy jest u nich jednak tak wielka, że zaczynają odrywać się od ziemi, bo przecież Kościół będzie musiał się bronić.

Ten dłuższy cytat był niezbędny, nic bowiem lepiej niż sam senator nie odda przenikliwości formułowanych tez, na które nikt dotąd jeszcze nie wpadł. W każdym razie sprawy wyglądają dramatycznie i tylko głupotą albo reżimowością dziennikarzy można tłumaczyć, że nikt jeszcze nie bije na alarm: Powstań, wyklęty ludu ziemi! Kaczory idą na kościoły! Szykuje się rzeź i prześladowania wszystkich, którzy zachowają wierność dawnej wierze i nie schylą czoła przed złotym cielcem IV RP wyniesionej na ołtarze! To dopiero będzie... Czasy Stalina i Hitlera, epoka Bieruta, Breżniewa i Jaruzelskiego to nic przy tym, co tu niedługo będziemy mieli. Zapomnijmy o uwięzionym Wyszyńskim, o zamordowanym Popiełuszce i Zychu, o prześladowanym Isakowiczu-Zalewskim: to była zwykła gra wstępna. Prawdziwy horror dopiero przed nami. Zresztą na potwierdzenie tych tez senator przedstawia kolejne objawienie, w którym dowodzi, że nigdy tak dobrze nie było Kościołowi w Polsce, jak za rządów lewicy, gdyż były one otwarte, tolerancyjne i tak dalej. Dopiero kiedy przyszli różni "młodzi gnoje" z IPN i prawicowych gazet, zaczął się zmasowany atak. Oddajmy głos mistrzowi: w Polsce Kościół najlepsze czasy przeżywał właśnie wtedy, gdy rządziła lewica, jaka by ona nie była. W okresie PRL Kościół był zasadniczo uprzywilejowany, wybudowano ogromną liczbę świątyń, a księża mogli się kształcić, także za granicą, na Zachodzie, co dla świeckich było prawie niedostępne. Siłą rzeczy wchodzili więc w kontakty ze służbami specjalnymi. Jedni nie zostawali agentami, ale inni zostawali płacąc tym cenę np. za paszport. Kiedy zmienił się ustrój, naruszona została niepisana zasada, że "Kościoła się nie rusza, nie krytykuje". Była ona głęboko zakorzeniona w polskim społeczeństwie, także wśród inteligencji katolickiej.
Cóż... Wychodzi na to, że czas przypomnieć wszystkim duchownym: nigdy wam nie było tak dobrze, jak w PRL-u. Nie wierzycie? Zapytajcie senatora Kutza, on dogłębnie sprawę zbadał i prześwietlił na wylot. Można mieć nadzieję, że w następnych objawieniach na łamach Trybuny przebije to, co tu nam przedstawił i dowiedzie np., że za zamachem na Jana Pawła II stał Reagan i ekstremiści z Solidarności. Wszystkiego można się spodziewać, zwłaszcza po kimś, kto znajduje się w stanie, w którym nietrudno takie historie opowiadać, a który Sofokles streścił w zgrabnej diagnozie: Quo deus vult perdere, prius dementat.

6 stycznia 2007 r.
Damian Leszczyński

Wyświetlony 1258 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.