poniedziałek, 21 czerwiec 2010 17:04

Zniewoleni przez prawdę

Napisał

Kiedy "Gazeta Polska" napisała, że Milan Subotić, jedna z ważniejszych osób w telewizji TVN, był współpracownikiem wojskowego wywiadu, niemal całe "środowisko" dziennikarskie zareagowało oburzeniem. Choć informacja ta była już od dłuższego czasu tajemnicą poliszynela, wszyscy trzęśli się, jak gdyby szkalowano jakąś niezłomną figurę. Gdy ostatecznie okazało się, że Subotić i z wywiadem współpracował, i w czasie stanu wojennego w telewizji pilnował trzymania jedynej słusznej partyjnej linii, "środowisko" stwierdziło, że cóż... tak bywa... trudno... i jedziemy dalej. Skrajnych opinii, głoszących, że "Gazeta Polska" kłamie, że to szmatławiec, gadzinówka, że do ręki brać takie coś to wstyd etc. nikt nie wycofał. Nabluzgano, a potem udawano, że nic się nie stało.

Dwa tygodnie temu to samo pismo zamieściło informację, że przewidziany na prymasa arcybiskup Wielgus przez ponad dwadzieścia lat był współpracownikiem SB. Reakcja "środowiska" był podobna, jak w wypadku sprawy Subotića. Oburzenie i połajanki. Zresztą nie tylko dziennikarze bratnich tytułów odrabiali zadaną lekcję: z ciężkich dział wystrzeliła również hierarchia kościelna, wplatając temat agentury metropolity warszawskiego do bożonarodzeniowych kazań. Dziś o całej sprawie pisze już tygodnik "Wprost", dziennik "Rzeczpospolita", jutro pewnie zabierze się za wszystko "Trybuna", również media elektroniczne rzuciły się na skandal, jak na katastrofę w kopalni. I nagle nikomu już nic nie przeszkadza, o wszystkim można mówić, nie ma tematów tabu... Te same osoby, które tydzień temu pomstowały na "Gazetę Polską", że naraża dobre imię polskiego Kościoła, nie są skłonne takich samych zarzutów skierować przeciw tym, którzy całą sprawą się zajmują, choć opinie tych ostatnich ? jak choćby prof. Paczkowskiego ? potwierdzają tylko to, o czym wcześniej pisała "Gazeta Polska".
W trakcie ataków na to pismo mieliśmy do czynienia z dość zadziwiającym sojuszem: po jednej stronie antylustracyjnej barykady stanęli komentatorzy "Gazety Wyborczej", niektórzy z wysokich dostojników kościelnych oraz "Radio Maryja". Co ich połączyło? Bynajmniej nie pragnienie obrony dobrego imienia arcybiskupa czy troska o los polskiego Kościoła, lecz coś dużo prostszego: niechęć do ujawnienia prawdy. Dziś, w obliczu opublikowanych dokumentów, po zakończeniu prac Komisji powołanej przez Rzecznika Praw Obywatelskich, nie można powiedzieć, że mamy do czynienia z jakimiś pomówieniami czy szkalowaniem, jednak wspomniany sojusz trwa, czego dowodem są choćby niedawne wypowiedzi ojca Rydzyka. Jak długo jeszcze można iść w zaparte?
Sytuacja ta ? podobnie jak wcześniejsze sprawy ojca Hejmo czy księdza Czajkowskiego - pokazuje faktyczną słabość hierarchii kościelnej, której prominentni przedstawiciele zdają się zapominać o zawartej w Piśmie wskazówce: prawda was wyzwoli. Jak długo to będzie trwać i jak się to wszystko skończy, trudno powiedzieć, jednak szkody są ewidentne i mogą okazać się trudne do naprawienia. Mają one wymiar zarówno polityczny, jak i moralny: trudno jest pełnić rolę autorytetu, drogowskazu i opoki, kiedy nie jest się w stanie otwarcie i honorowo zmierzyć z własną przeszłością. Jak ktoś zauważył, święty Piotr również był zdrajcą, a mimo to został papieżem. Zgoda, tylko, że on nie kluczył, lecz ze skruchą wyznał własne winy i poprosił o przebaczenie. Od postawy hierarchów zależy dziś bardzo dużo, być może więcej, niż można by się spodziewać: ich klęska w obliczu prawdy nie będzie tylko ich osobistą, prywatną porażką - dotyczyć będzie również tych, którzy im zaufali. A nadużyte zaufanie jest jak raz stracona cnota: trudno je zacerować.

5 stycznia 2007 r.
Damian Leszczyński
Wyświetlony 1349 razy
Więcej w tej kategorii: « W co my tutaj gramy? Byłam głupia? »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.