poniedziałek, 21 czerwiec 2010 17:14

Chcieliśmy Polski niepodległej

Napisane przez

Rozmowa z Waldemarem Krasem - działaczem młodzieżowej konspiracji lat osiemdziesiątych

? Ile miałeś lat, kiedy w Polsce wprowadzono stan wojenny?
Czternaście. Kończyłem naukę w szkole podstawowej.

? Co oznaczał dla ciebie stan wojenny?
W latach 1980-81 zachodziły w Polsce przemiany, zmierzające do odzyskania przez Polskę niepodległości. Wszyscy mieliśmy nadzieję na to, że wkrótce zapanuje porządek, w którym władze będą wybierane przez naród, że nie będzie się zamykało do więzienia za głoszenie swoich poglądów. Marzyliśmy o tym, co dzisiaj jest oczywiste.

? Na przykład o czym?
O setkach spraw, które dziś są oczywistością, a za które wtedy szło się do kryminału. O prawie do zorganizowania manifestacji, do której nie będzie strzelać milicja. O możliwości czytania każdej książki bez obawy, że zamkną za to do więzienia. O prawie przekroczenia granicy, a potem wrócenia do kraju, założenia własnej działalności gospodarczej, wstąpienia do dowolnej organizacji, swobodnego mówienia tego, co się myśli... Grubą książkę można by wypełnić tym, co za komuny było zakazane, a co dziś ma KAŻDY polski obywatel. Wydawanie ot choćby zwykłej gazetki szkolnej bez ingerencji cenzury. Nie wiem, czy wiecie, ale za zwykłą gazetkę szkolną wydawaną bez zgody władz można było trafić za kratki prosto ze szkolnego korytarza.

? Pewnie wielu nie zdaje sobie dziś sprawy, czym było życie w kraju rządzonym przez radzieckie namiestnictwo. Ty, mając czternaście lat, podjąłeś walkę z komunistyczną dyktaturą.

W grudniu 1981 aresztowano tysiące ludzi. Wprowadzono prawo wojenne. Czołgi rozjeżdżały mury strajkujących fabryk, strzelano do ludzi "uzbrojonych" tylko w biało-czerwone flagi. Czy można było mieć wątpliwości, po czyjej stronie jest racja?

? Co innego wiedzieć, kto ma rację, a co innego działać. Za garść ulotek można było wtedy stracić zęby, pozbyć się zdrowia i dostać kilkuletni wyrok...

Chłopcy i dziewczęta z "Szarych Szeregów" ryzykowali znacznie więcej.

? Ty też niemało. Przypomnij twoje pierwsze działania.

Nie umieliśmy jeszcze drukować, więc malowaliśmy napisy na murach.

? O jakiej treści?

"SOLIDARNOŚĆ", "JUNTA JUJE", "NIEPODLEGŁOŚĆ", "WRONA ORŁA NIE POKONA"...

? Przypomnijmy, że WRONa to Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego, czyli grupa generałów rządzących wtedy Polską, z Jaruzelskim na czele.

Pamiętam świetnie tych generałów, ich czołgi i pałki, rewizje w szkołach.

? Ale chyba bardzo się nie bałeś, skoro którejś grudniowej nocy, pomimo rojących się wszędzie patroli, zamalowałeś pół Starego Miasta antykomunistycznymi napisami?

Kto ci powiedział, że się nie bałem? Tamtej nocy mieliśmy po prostu farbę w aerozolu. A za komuny kupić farbę w sklepie było trudno. Baliśmy się, że się zmarnuje, więc malowaliśmy aż do ostatniej kropelki. Hasło po haśle ? od Kołłątaja do Sienkiewicza.

? Robiłeś to wiele razy i nigdy cię przy tym nie złapali!

Czasem trzeba było uciekać. Którymś razem było krucho, uratował mnie tłum z wrocławskiej katedry.

? Przypomnij brawurową akcję na placu Grunwaldzkim.

Przebraliśmy się za robotników i w biały dzień wywiesiliśmy wielki transparent "Solidarności", przykrywający napis "PZPR przewodnią siłą narodu". Ani "widna", ani tajna policja nie spodziewała się takiej bezczelności. Spokojnie opuściliśmy miejsce akcji. SB dostała histerii dopiero po trzech kwadransach.


? Jeden z uczestników tego wyczynu za swą działalność zapłacił jednak wysoką cenę...

Mówisz o moim rówieśniku, Darku Bogdanie i jego późniejszej historii... Był moim kolegą. Drukowaliśmy razem. Rzeczywiście ? był pobity po manifestacji w maju 1983 r. Kilka miesięcy później złapano go w czasie rozwieszania plakatów. Siedział za to ponad rok. Mogło być gorzej, ale właśnie ogłoszono amnestię. W czasie śledztwa dłonie wkładano mu do szuflady i zatrzaskiwaną ją, kopiąc nogą. Po kolejnym uwięzieniu przeszedł jeszcze gorsze tortury. Z więzienia wyszedł ze zrujnowanym zdrowiem, z pękniętą czaszką...

? A wcale nie był to koniec jego gehenny...

Tak. W 1987 r. "nieznani sprawcy" porwali go w drodze do szkoły, zawieźli do lasu, wyrzucili podręczniki, mówiąc "Już nie będą ci potrzebne", i kazali kopać grób. Pion Śledczy Instytutu Pamięci Narodowej bada dziś tę sprawę.

? Tobie sporo udało się zdziałać, zanim pierwszy raz poszedłeś siedzieć...

Szybko nauczyłem się drukować. Po jakimś czasie wypełniało to mój cały wolny czas. Wielokrotnie także czas przeznaczony na sen.


? Co drukowałeś?

Całe mnóstwo tytułów. "Z dnia na dzień", "Młodzież", "Szkoła", "Hej", "MON Stop", "Nieregularnik Nieokreślony" . Założyłem z kolegami młodzieżową gazetkę, do której sam pisałem artykuły i rysowałem ilustracje. Nazywała się "Impuls", nakład przekraczał 1500 egz.


? Jakie były okoliczności twojego pierwszego aresztowania?

 

W grudniu 1984 r. Służba Bezpieczeństwa kolejny raz dokonała aresztowań członków Polskiej Niezależnej Organizacji Młodzieżowej. W czasie przesłuchań z jednego z zatrzymanych wydobyto jakieś fragmentaryczne informacje...

? Fragmentaryczne?

SB dowiedziała się, że jakiś konspirator mieszka w moim bloku. Wpadli m.in. do mieszkania moich rodziców. Spodziewali się jednak tylko dzieciaka z ulotkami...Mnie wygarnięto ze szkoły z lekcji historii i razem z książkami zamknięto w areszcie.


? A ten siedemnastoletni dzieciak, czyli ty, miał wielką drukarnię, powielającą poważne ilości "bibuły"...

Niestety tak.

? Czyli ? śledztwo, sąd, więzienie...

Zwyczajna kolej rzeczy w tamtych czasach.

? Jak było w więzieniu?

Nic przyjemnego. Ale "towarzysze niedoli" politycznym nie dokuczali. Wręcz przeciwnie. I nawet najbardziej niesympatyczni strażnicy, jak się dowiedzieli, za co siedzę, z trudem skrywali oburzenie. "Dzieci za politykę zamykają, powariowali!" ? tak mówili.

? Masz żal do kolegi, przez którego SB wpadła na twój trop?

Ani trochę!

? Naprawdę? Ile spędziłeś w kryminale, nadwerężyło to twoje zdrowie, przetrąciło życiową karierę...

Nie mam ani odrobiny żalu! Od początku było jasne, że praktyczne uprawianie wolności słowa w kraju rządzonym przez komunistów kończy się w więzieniu. W końcu trafiłoby się do niego przy tej lub innej okazji. Mnie przynajmniej nie kazali kopać grobu! Mało tego ? dane mi było nawet doczekać wolnej Polski! Niepodległości nie tylko dla moich dzieci, ale i dla mnie! Mamy wolność, czego chcieć jeszcze?


? Drogi Waldku, dziękuję ci za wywiad, a przede wszystkim za to, co robiłeś w latach osiemdziesiątych. Masz znaczący udział w niepodległości, która jest tak ważna dla ciebie i dla nas. Bez takich, jak ty, nie byłoby dziś ani wolnej Polski, ani nawet takiego miejsca, w którym można go dzisiaj zamieścić. Wielkie dzięki!

 

Rozmawiał Artur Adamski i dziennikarze "Post ? Scriptum", pisma XVII LO we Wrocławiu
Wyświetlony 1366 razy

Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.