poniedziałek, 21 czerwiec 2010 19:14

Marsz ku przyszłości

Napisane przez

Róża Luxemburg przekonywała, że jeśli tylko uda się narzucić ludziom określone słowa, to jednocześnie narzuci się im określony sposób myślenia. Tym tropem podąża dziś Unia Europejska, kreśląc żwawo granice tolerancji, politycznej poprawności i wolności słowa, a także wyznaczając tematykę i dopuszczalny zakres publicznego dyskursu.

Starzejąca się Europa najwyraźniej głupieje na potęgę, a pogrążając się w menopauzie i starczej demencji, ze wstrętem odwraca się od prób terapii ordynowanej przez neokonserwatystów. Niestety, Stary Kontynent dawno wygrał wyścig ze zdrowym rozsądkiem, a teraz drepcze bezmyślnie donikąd, zwąc to eufemistycznie marszem ku przyszłości. I w przyszłości drogo przyjdzie Europie za tę bezmyślność zapłacić.

Zrekapitulujmy pobieżnie nasz najbardziej "postępowy", dzisiejszy, stan posiadania. Oto mamy w Europie aborcję na życzenie, małżeństwa homoseksualne i prawo zezwalające lesbijkom bądź pederastom na adoptowanie dzieci. Mamy zgodę na zbrodnicze eksperymenty na ludzkich embrionach (w tym zgodę na dofinansowanie tychże eksperymentów przez podatników). Mamy eutanazję i dyskusję nad potrzebą zabijania "nieudanych" albo "niepotrzebnych" noworodków do szóstego tygodnia życia i nieprzytomnych ludzi w podeszłym wieku. Mamy zakaz używania na świadectwach urodzenia terminów "ojciec" i "matka" (zastąpione określeniami "przodek A" i "przodek B". Mamy przymus posługiwania się imieniem "Chrystus" w pisowni przez małe c. Mamy doktorat przyznany za pracę udowadniającą, że seks pomiędzy dorosłymi a dziećmi może być pozytywnym doświadczeniem dla tych drugich. Mamy legalną organizację pedofilów, czyniących ze swego zboczenia przedmiot publicznej debaty, domagającą się obniżenia do 12 lat granicy wieku, od której byłoby dozwolone współżycie seksualne z nieletnimi. Mamy rozwrzeszczane medialnie grono dewiantów, optujących za legalizacją sodomii i liberalizacją przepisów penalizujących pornografię dziecięcą. I mamy jak najbardziej poważną propozycję, by osoby nieakceptujące praktyk homoseksualnych klasyfikować jako przypadki "paranoidalnych zaburzeń urojeniowych", a na listę chorób psychicznych wymagających leczenia wpisać tak zwaną "homofobię", czyli "uprzedzenia wobec homoseksualistów", w zakresie patologii sytuując naturalne tendencje defensywne zdrowego organizmu. I wreszcie mamy zapędy, by za wszelką cenę, nawet wbrew bablukaniu o tolerancji, doprowadzić do karania poglądów innych niż te gloryfikujące homoseksualizm (są kraje, w których nawet powściągliwie wyrażona dezaprobata wobec homoseksualizmu grozi sprawą karną, grzywną i więzieniem, jako tak zwane przestępstwo nienawiści).
To oczywiście nie cała, choć z pewnością najdrastyczniejsza egzemplifikacja ogólnoeuropejskiego otępienia i europejskich skłonności samobójczych ? nota bene ów etyczny zjazd, prowadzący do zdeprecjonowania, zanegowania, a następnie do demontażu podstaw cywilizacyjnych naszej kultury, zdaje się nie mieć końca. Kolumbijski pisarz i aforysta Nicolás Gómez Dávila zauważył, że aby skłonić ludzi do przyjęcia pewnych idei, wskazuje się na tłumy, które owe idee wyznają. Nie ulega wątpliwości, że gdyby Polacy wsparli regułę absolutnego braku reguł, tak ochotnie i bezkrytycznie wyznaczaną przez środowiska skupione wokół lewactwa gardłującego w Parlamencie Europejskim, stalibyśmy się pupilkami Nowej Europy. A tak dziś nazwani jesteśmy ksenofobami, rasistami, antysemitami i homofobami, jutro zaś kręgi forsujące homoseksualną ideologię wmówią nam "paranoidalne zaburzenia urojeniowe", ogłaszając konieczność przymusowego leczenia.

 

* * *
Gilbert Keith Chesterton zapisał przed stu laty: Kiedy ludzie przyzwyczają się do bezrozumnego prawa, żadna niesprawiedliwość nie może ich już zaskoczyć. Gdy ludzie są przekonani, że anomalia to zwykła rzecz, są tym samym gotowi na krzywdę. Ostrzeżenie godne poważnej refleksji.
Krzysztof Ligęza
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Wyświetlony 1417 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.