sobota, 21 styczeń 2006 00:00

Ciszej nad tą trumną!

Napisane przez

W pierwszej chwili ludzie byli rzeczywiście zszokowani - duży wypadek w kopalni, mogą być ofiary śmiertelne- może ich być dużo. Kiedy jednak po kilku dniach media nadal unikały wszystkich tematów niezwiązanych z tragedią na Śląsku, nawet najwrażliwsi radiosłuchacze, telewidzowie, czytelnicy i innego rodzaju "użytkownicy" zaczęli się zżymać.

Po tragedii w kopalni "Halemba" ogłoszona została trzydniowa żałoba narodowa. Skądinąd zawsze ? ilekroć żałoba taka jest ogłaszana ? budzi we mnie pewien sprzeciw, nie tyle nawet swoją istotą (choć i ta rodzi poważne wątpliwości), co samą nazwą. Niechby uczciwie powiedziano: "żałoba państwowa", ale narodowa? Jak słusznie napisał Rafał Ziemkiewicz), ludzie śpieszą się, cisną w metrze, klną, jak jeden drugiemu nadepnie na stopę. Nikt nie odwołuje codziennych zajęć ? chyba że jest aktorem albo muzykiem, ale to nie jego decyzja ? nikt nie przekłada na inny dzień imienin. Stanowczo nie leży w gestii Prezydenta ogłaszanie żałoby "narodowej". Mniejsza jednak o słowa, nie należy czepiać się tego semantycznego nadużycia.
Sednem sprawy jest podejście mass-mediów, ale także rozmaitych instytucji (w tym państwa), do ludzkiej tragedii. Jak wiadomo, "zła wiadomość to dobra wiadomość" ? wiadomość, która dłużej emocjonuje, którą dłużej można komentować ? właściwie niewielkim nakładem pracy zarabiając na niej; czy to pieniądze (dziennikarze), czy innego rodzaju korzyści (politycy ? życzliwość wyborców, biznesmeni ? życzliwość potencjalnych klientów...). W rocznicę ubiegłorocznych paryskich zamieszek niektórzy dziennikarze próbowali sztucznie wywołać falę nowych zamieszek, żeby je nakręcić, a potem wałkować temat w nieskończoność. U nas ze śmierci grupy ludzi czyni się tragedię daleko większą niż była ona w rzeczywistości. Moja Mama pochodzi ze Śląska. Opowiadała mi, że jak była dzieckiem, nie było tygodnia, żeby ulicą przed domem nie szedł uroczysty górniczy pogrzeb. Śmierć górnika w kopalni nie jest więc (niestety) niczym niecodziennym. Oczywiście, jest różnica pomiędzy wypadkiem, w którym zginął jeden górnik, a wypadkiem na taką skalę jak ten w "Halembie", ale... czy na pewno? Gdzie więc przebiega granica? W którym momencie ma już żałować cały naród? Sześć ofiar? Dwanaście?
Żadną miarą nie chcę umniejszyć tego, co się stało. Używam jednak ostrego języka, ponieważ za łajdactwo uważam sztuczne "upaństwowienie" ludzkiego nieszczęścia. Któż z nas chciałby, żeby w momencie życiowego nieszczęścia, kiedy naturalnym odruchem jest wyciszenie, o tym nieszczęściu mówiono i pisano bez przerwy gdzie tylko się da? Takie podejście jest krzywdzące wobec rodzin poległych górników. Pod koniec mojej nauki w liceum, przez bity semestr przerabialiśmy na języku polskim wyłącznie tzw. literaturę obozową (opowiadania Borowskiego, etc.). Lektur takich było pięć lub sześć. Pierwszą z nich (nie pamiętam już, co to było) wszyscy, nawet najmniej wrażliwi, czytali ze łzami w oczach. Ostatnia była już rutyną; po wzruszeniu nie został ani ślad. Niestety, podobne są odczucia teraz; pierwszym odruchem rzeczywiście całego narodu było współczucie ? potem przyszło zniecierpliwienie. Innymi słowy: to sztuczne wyolbrzymianie tragedii odziera ją ze stosownej powagi.
I dlatego apeluję, choć zapewne apel to bezcelowy: ciszej nad tą trumną!
Piotr Tadeusz Waszkiewicz
Wyświetlony 1396 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.