wtorek, 21 grudzień 2010 11:07

Głupi Amerykanie

Napisała

Jeśli spytasz przeciętnego Polaka, co myśli o Amerykanach, zapewne powie, że są głupi, i że w ogóle nie czytają książek (no bo i kiedy mają to robić, jeśli w kółko oglądają telewizję). Taką opinię słyszałam już parokrotnie, ale rzadko który z Polaków przyznałby się, że Polacy nie należą do najlepszych czytelników.

Janusz Maciejewski, prezes polskiego Pen Clubu, mówi otwarcie o funkcjonalnym analfabetyzmie Polaków. Wspomina również o regresie i zaniku infrastruktury kulturalnej i edukacyjnej na wielkich obszarach geograficznych i społecznych. Ogólnie znane statystyki pokazujące, że przeciętny Polak nie rozumie programów informacyjnych, to przy tym doprawdy pestka.

Analfabetyzm funkcjonalny oczywiście też w Ameryce istnieje, jednak zawahałabym się mocno przed szukaniem tam regresu czy zaniku infrastruktury kulturalnej. Jednym z przykładów takiego ośrodka kultury są amerykańskie księgarnie.
 
Barnes and Noble, Borders, B. Dalton's, Walden Books...
 
to tylko niektóre z nich, w większości zresztą właściwie sieci księgarń. Liczba antykwariatów jest także znacząca, tak samo jak różnorodność tam dostępnych książek. W Polsce antykwariaty są na wymarciu - np. w takim Wrocławiu jest ich chyba z sześć, a już na pewno nie więcej niż dziesięć. A przecież jest to miasto tzw. inteligenckie, akademickie. I proszę mi nie mówić, że biblioteki zastępują księgarnie i antykwariaty, bo i tak nie uwierzę. Biblioteki znikają może wolniej niż antykwariaty, ale wszystko sprowadza się do tego, że Polacy książek nie czytają. I tyle. Ale revenons á nos moutons (wróćmy do naszych baranów), jak mówią oczytani Francuzi.
Weźmy więc pod lupę jedną z amerykańskich księgarń: Barnes and Noble. Pierwsza cechą charakterystyczną, którą należałoby tutaj podać, jest fakt, że jest ona bardzo dobrze urządzona, jak zresztą i inne amerykańskie księgarnie. Są one także z reguły ogromne, przystosowane tak, aby czytelnikom wygodnie było zarówno szukać, jak i czytać książki (no i może przystosowane także do potrzeb "ogromnych" Amerykanów).
 
Czytanie na dywanie
 
Usiądź więc na dywanie i czytaj, przeglądaj książkę. Tak, tak, na dywanie, nie przerywaj sobie i czytaj spokojnie. Wielu Amerykanów tak się właśnie zachowuje w księgarniach. Pamiętam, jak zdarzało mi się coś "zbyt długo" przeglądać w księgarni w Polsce. Pamiętam właściwie nie to, co czytałam, ale głos sprzedawczyni - "To nie czytelnia!". Potem trzeba się było jak najszybciej ewakuować z takiej księgarni. To zupełnie nie to co w księgarni amerykańskiej. Tam możesz rozkoszować się intymnie czytaniem. Jeśli jednak nie odpowiada ci siedzenie "na ziemi", to możesz zabrać swoją książkę do kawiarni, która stanowi właściwie cześć księgarni. Na ścianach namalowani pisarze: James, Kipling, Trollope, Melville, Whitman, Shelley, Joyce, Lawrence, Fitzgerald, Faulkner, Steinback, Elliot, Virginia Woolf i inni. Oni też siedzą w kawiarni, prawie tak jak ty. Prawie, bo palą, a w kawiarni Barnes and Noble - Starbucks Caffee nikt nie pali (bo nie można). Nikt tutaj nie obawia się, że poplamisz książkę kawą lub coś w tym rodzaju (tzn. że ją ukradniesz). Siądź więc spokojnie i nie martw się. Nikt cię nie będzie obserwował tak jak w Polsce - na tym polega ta intymność. Możesz tam zamówić coś do zjedzenia - ciastko, a nawet jakąś zupę. Jeśli chcesz, możesz nawet przeczytać wybraną książkę do końca.
 
W księgarni odbywają się często spotkania z autorami książek. Może to być bardzo znany Dan Kindlon, którego książki poświęcone są wychowaniu dzieci. Mogą też być podróżnicy, których wykład urozmaicą także slajdy z podróży. Praktycznie każdy pisarz czy autor. Wykłady są w formie Q&A (pytanie i odpowiedź), zawsze więc można dowiedzieć się czegoś więcej, niż jest napisane w książce, lub po prostu poznać autora osobiście. Organizuje się także spotkania dla dzieci, podczas których pracownik księgarni czyta im książki. Są też czasem wieczorki z poezją. Przyznaję, że widziałam takie rzeczy w polskim Empiku, jednak ich częstotliwość i różnorodność nie może się równać z amerykańską.
Barnes and Noble jest czynna codziennie do 23, z wyjątkiem niedziel (do 21). Każdy więc może znaleźć czas, żeby tam się wybrać. Wielu Amerykanów to właśnie robi, specjalnie to sprawdziłam, będąc kilka razy w tygodniu w takich miejscach. Bynajmniej nie jest w nich pusto i nudno.
 
Natalia Dueholm
Fot. Pat Dueholm
 
Wyświetlony 7828 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.