piątek, 27 styczeń 2012 03:31

Parazytyzm

Napisane przez

Ład zaporowy

W stanie wojennym kościoły stawały się galeriami, salami koncertowymi, wykładowymi czy teatralnymi. Także dla laicy lewickiej Kościół był schronieniem, wsparciem, dobrodziejem. J. Żakowski tak zapewne przejął się chrześcijańskim miłosierdziem w ?Powściągliwości i Pracy?, że stał się zaciekłym antylustratorem. A. Michnik tak zabiegał u ks. H. Jankowskiego o chrzest syna, że później nie pozostało mu nic innego, jak tylko rewanżować się gazetowymi nagonkami na duchownego. B. Komorowski, zatrudniony w niepokalanowskim seminarium, przeszedł do historii jako prezydent, który wezwał do usunięcia Krzyża Pamięci z Krakowskiego Przedmieścia. J. Dworak prowadził bez powodzenia ?Przegląd Katolicki?, więc jako przewodniczący KRRiTV blokuje nadawcę katolickiego.

Kościelni beneficjenci ze stanu wojennego już po okrągłym stole straszyli państwem wyznaniowym. Perypetie z uzyskiwaniem częstotliwości dla mediów katolickich mogłyby być pasjonującym tematem dla serialu telewizyjnego. Do tej pory Radio Maryja nie otrzymało przyznanych mocy nadawczych. Teraz historia powtarza się. Pod pretekstem złej kondycji finansowej KRRiTV nie przyznała TV Trwam miejsca na pierwszym multipleksie cyfrowym telewizji naziemnej, gwarantującym bezpłatny odbiór (bez kabla czy satelity). To brzmi jak kpina, ale koncesje otrzymało dwóch nadawców rozrywkowych. Jeden emituje piosenki krajowe, drugi zagraniczne, co ? zdaniem Rady ? zapewnia różnorodność programową. Spółka Stavka jest związana z TVN-em, ATM zaś z Polsatem.

Wykluczając nadawcę katolickiego, zresztą z naruszeniem prawa i procedur, Rada działa przeciw swemu powołaniu, bo ogranicza ustawowy pluralizm, debatę publiczną i ofertę programową. Posłowie chcą więc postawić J. Dworaka przed Trybunał Stanu. Rada jest także przeciwko społeczeństwu obywatelskiemu, bo takie właśnie utworzyło nadawcę katolickiego, który realizuje misję publiczną (bez abonamentu). W końcu podatnicy suto opłacają KRRiTV, by tworzyła ład medialny w interesie obywateli, a nie biznesu medialnego.

KRRiTV nie egzekwuje ustawowej powinności mediów: obiektywizmu i rzetelności informacyjnej, nic więc dziwnego, że powstała Obywatelska Komisja Etyki Mediów.

Szantaż

W porównaniu z ekspozycją malarstwa W. Turnera, na którą ? jak to się mówi ? waliły tłumy, wystawa prac K. Kozyry cieszyła się znikomym powodzeniem, a rozgłos przyniosły jej protesty przed krakowskim Muzeum Narodowym. ?Nasze podatki nie dla tworów Kozyry?, ?Nie chcemy niemoralnej pseudo-sztuki Kozyry? ? głosiły transparenty. Organizatorzy kontrowersyjnej wystawy sumitowali się, że trzeba jeszcze poczekać, ?aż na Kraków spłynie łaska przestania być grajdołkiem?. Przesłanie proste. Publiczność z czasem dojrzeje, a na razie niech opłaca eksperymenty artystyczne. Już krytycy, kuratorzy galeryjni i handlarze zrobią z przedrzeźniaczy cywilizacji sezonowych geniuszy.

Warszawska Zachęta, która za kadencji A. Rottenberg zasłynęła przygnieceniem papieża meteorytem (rzeźba M. Cattelana), rozprawiła się z przeciwnikami swojej linii programowej. Listy protestujące przeciwko deprecjacji wszelkich wartości, eliminacji twórców konserwatywnych ? stały się dowodem na cenzurowanie wolności eksperymentu artystycznego (za pieniądze podatników). Kto przeciw polonofobicznej propagandzie soc-liberalnej, przeciwko hucpie antywartości ? ten prostak, ciemnogrodzianin i ? jako taki ? wykluczony z postępowej rzeczywistości.

Major Antoni Heda ?Szary? wyzwalał kieleckie więzienie, Stanisław Sojczyński ?Warszyc? radomskie ? tuż-powojenne zmagania z sowiecko-polskim okupantem to niewykorzystane źródło scenariuszowe. Tymczasem filmowcy wolą kontynuować Klossa, ubolewać nad krzywdami lustrowanych bądź chwalić A. Michnika czy W. Jaruzelskiego. Państwowy Instytut Sztuki Filmowej dysponuje w tym roku kwotą 102 mln zł. Będą ją rozdzielali przedstawiciele producentów filmowych, resortu kultury, dystrybucji filmu, Agory, TVP, TVN, Polsatu. Dobrane grono, wyspecjalizowane w dzieleniu publicznych pieniędzy. Oczywiście, możliwy jest każdy scenariusz, co nie oznacza, że każdy pomysł może być finansowany. Niezależni twórcy nie mają szans. Muszą kontynuować alternatywną ? drugoobiegową ? działalność.

Wyświetlony 3245 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.